Notowania euro utrzymały się nieznacznie powyżej tegorocznych minimów. Na rynku widać poprawę sentymentu wobec naszego regionu, ponieważ od początku grudnia zyskiwały także korona czeska i forint węgierski. Problemem pozostaje cały czas mocny dolar.


We wtorek o 9:50 kurs euro kształtował się na poziomie 4,2640 zł, a więc o blisko grosz powyżej poniedziałkowego kursu zamknięcia. W nocy, na skrajnie niepłynnym rynku, euro było kwotowane nawet po 4,2510 zł. Czyli najniżej od września.
Mieliśmy zatem do czynienia z kolejnym już w tym roku próbą ataku na strefę 4,2450-4,2500 zł. To wsparcie powstrzymywało dalszą aprecjację polskiej waluty w kwietniu, maju, lipcu i wrześniu. Ewentualne przełamanie tego poziomu na gruncie analizy technicznej pozwalałby oczekiwań spadku kursu euro do poziomów niewidzianych od 2018 roku.
O ile złoty zaczął odrabiać jesienne straty już w drugiej połowie listopada, tak nieco później dołączyła do nas czeska korona, a od grudnia umacnia się nawet węgierski forint – nierzadko postrzegany jako „najgorsza” waluta naszego regionu. Takie zachowanie rynku sugerowałoby poprawę sentymentu w stosunku do Europy Środkowej ze strony globalnego kapitału, który jesienią wystraszył się groźby eskalacji konfliktu na linii Rosja-Zachód.
- Złoty pozostanie pod wpływem trendów na rynkach bazowych, gdzie kurs EUR/USD próbuje (póki co nieskutecznie) zakończyć trwającą od 22 listopada wzrostową korektę. W naszej opinii, istotny wpływ na trend EUR/USD będzie mieć odbiór odczytu inflacji CPI z USA za listopad (środa) i czwartkowe posiedzenie EBC, a do tego czasu jego kurs pozostanie prawdopodobnie między technicznym oporem na 1,0650 i wsparciem na 1,05, co wspierać będzie stabilizację kursu EUR/PLN w strefie 4,25-4,28 - napisali.

Nadal mocny pozostaje dolar amerykański. Indeks dolara utrzymuje się blisko tegorocznego maksimum z końcówki listopada (108,07 pkt.). Również kurs EUR/USD pozostaje w bliskim zasięgu 2-letniego minimum (1,0333) z 22 listopada. Na polskim rynku skutkowało to dolarem po 4,0433 zł, a zatem o 1,6 grosza droższym niż dzień wcześniej.
Frank szwajcarski kosztował 4,5952 zł i był o grosz droższy niż w poniedziałek wieczorem. W przypadku pary frank-złoty możemy jednak mówić o naruszeniu linii trendu wzrostowego, jaki obowiązywał od czerwca do końca listopada. Funt szterling zyskiwał 1,3 grosza i był wyceniany na 5,1524 zł.
KK































































