Czwartkowa konferencja prezesa NBP nie miała większego wpływu na notowania złotego. Kurs euro stabilizuje się w pobliżu 4,60 zł w oczekiwaniu na popołudniowy raport z amerykańskiego rynku pracy.


W piątek o 9:45 kurs euro wynosił 4,5890 zł i pozostawał bez większych zmian względem stanu z czwartkowego wieczoru. Niewiele nowego nie wniosła też konferencja prasowa szefa Narodowego Banku Polskiego. Prezes Glapiński mówił wiele i na różne tematy, ale o polityce monetarnej nie dowiedzieliśmy się niczego nowego.
- Jedyny czynnik krajowy, który mógł tutaj namieszać (konferencja prasowa prezesa NBP), okazał się nieistotny dla rynków. W gruncie rzeczy bowiem niczego nowego się nie dowiedzieliśmy. RPP jest gołębia, ale wszystko wskazuje na to, że będzie stronić od większych ruchów niż standardowe cięcia po 25 pb. Obecne wyceny (zakładające spadek stóp procentowych do ok. 4 proc. na koniec przyszłego roku) wyglądają w tym świetle sensownie - wskazują ekonomiści Banku Pekao.
Teraz rynek złotego powinien reagować przede wszystkim na doniesienia zza granicy. Najważniejszym punktem piątkowego programu są comiesięczne dane z amerykańskiego rynku pracy, które jak zwykle poznamy o 14:00 czasu polskiego. Ewentualne pogorszenie koniunktury powinno zaszkodzić dolarowi i tym samym wesprzeć nieco poturbowane waluty z rynków wschodzących.

Na tym froncie dobrą wiadomością jest to, że od paru dni kurs EUR/USD nie pogłębia już wielomiesięcznych minimów. Na krajowym rynku w piątek rano dolar kosztował 4,3537 zł, czyli podobnie jak dzień wcześniej. W ten sposób kurs USD/PLN utrzymuje się kilka groszy poniżej najwyższych poziomów od marca.
Z kolei frank szwajcarski wyceniany był na 4,7702 zł, a więc o prawie pół grosza poniżej kursu odniesienia. Drugi tydzień notowania pary frank-złoty pozostają w lokalnym trendzie bocznym po wyraźnej zwyżce z lipca i września. Za funta brytyjskiego trzeba było zapłacić 5,3096 zł, praktycznie tyle samo co dzień wcześniej.
KK




























































