Kredyty hipoteczne zaciągają przede wszystkim ludzie młodzi, zazwyczaj w związku małżeńskim – dane zaprezentowane w raporcie KNF pasują do stereotypowego obrazu kredytobiorcy. Większość zadłużających się to jednak, wbrew potocznym wyobrażeniom, osoby o przeciętnych dochodach. Już na starcie rata kredytowa pochłania w połowie przypadków od 30 do 50 proc. miesięcznego budżetu.


W ostatniej edycji raportu o sytuacji banków Komisja Nadzoru Finansowego zaprezentowała dane dotyczące profilu kredytobiorców hipotecznych w 2015 r. Ubiegły rok był stosunkowo udany z punktu widzenia kredytodawców, sprzedaż hipotek ożywiła się szczególnie jesienią, po zmianie zasad funkcjonowania programu „Mieszkanie dla młodych”.
To właśnie młodzi stanowią największą grupę wśród finansujących zakupy mieszkaniowe kredytem. W przedziale wiekowym 25-35 lat mieści się sześciu na dziesięciu kredytobiorców. Wykształcenie wyższe posiadało w 2015 r. 71 proc. podpisujących umowy. Dominują małżeństwa (53 proc.),a single samodzielnie zaciągający zobowiązanie odpowiadają za 31 proc. nowych kredytów.
Dane o zatrudnieniu i wykształceniu opierają się na cechach głównego kredytobiorcy, a więc pomija się charakterystyki np. małżonków wnioskodawców lub współkredytobiorców przystępujących do zobowiązania. Dwie na trzy nowe umowy kredytowe podpisali klienci, dla których głównym źródłem dochodów była umowa o pracę lub kontrakt na czas nieokreślony. Przedsiębiorcy odpowiadali za niecałe15 proc. kredytów.
Kredyty to domena przeciętnie zarabiających
Przeciętny miesięczny łączny dochód netto kredytobiorców w 43 proc. umów nie przekraczał 4 tys. zł. Co czwarty kredyt udzielono wnioskodawcom, którzy mieli do dyspozycji od 4 do 6 tys. zł miesięcznie. Najlepiej sytuowani klienci (dochód pow. 10 tys. zł miesięcznie) stanowili 10 proc. kredytobiorców, ale zaciągnięte przez nich zobowiązania to łącznie prawie 20 proc. sprzedaży hipotek w 2015 r. Nadzór nie zaprezentował statystyk dotyczących liczby członków w gospodarstwach domowych kredytobiorców. Należy mieć na uwadze, że deklarowane we wnioskach dochody często dzielone są na kilka osób.

KNF zwróciła uwagę na niekorzystne zmiany dotyczące relacji pomiędzy dochodem a wydatkami na obsługę długów. Wskaźnik DTI, mierzący ten parametr, w 57 proc. umów kredytowych mieścił się poniżej 40 proc. Zwiększył się jednak udział kredytów, gdzie już na starcie klient przeznacza na spłaty ponad połowę dochodów. W 2015 r. takie umowy stanowiły blisko 16 proc., a wartościowo – 22 proc. całej sprzedaży.
Jak wskazuje Narodowy Bank Polski w opracowaniu badań dotyczących zasobności gospodarstw domowych, „nie ma przyjętych standardów w kwestii bezpiecznych poziomów DSTI i DTI, ale często uznaje się, że mamy do czynienia z napięciami finansowymi, jeśli koszty obsługi długu przekraczają 30%-40% rozporządzalnego dochodu”. Wysoka relacja długu do dochodu jest mniej niebezpieczna w przypadku dobrze sytuowanych gospodarstw, przy założeniu stabilności sytuacji finansowej.
































































