Co dzieje się ze złotym? Co czeka frankowiczów? Czy warto poddawać się panice, czy może zacisnąć pasa i przeczekać niekorzystny czas na rynku walutowym? W studio Bankier.tv Jacek Maliszewski, główny ekonomista DMK.


Kredyt we franku? Zaciśnij pasa i przeczekaj
Złoty? Sytuacja jest trudna. Do połowy grudnia ubiegłego roku wszystko przebiegało zgodnie ze standardem - złoty był silny. Wszystko się zmieniło ewidentnie pod wpływem wypowiedzi członków RPP i Marka Belki. Prezes NBP nie mówił tego wprost, ale sugerował, że słaby złoty jest dobry dla polskiej gospodarki. A kapitał zagraniczny od razu podchwycił ten głos.
- Mamy więc mocną spekulację przeciw złotemu - i może być ona trwała. Przypomina mi to sytuację sprzed kilkunastu lat, gdy złoty wszedł w kilkuletni trend osłabienia - głównie do euro, bo o franku jeszcze wtedy nie myśleliśmy w kontekście kredytów hipotecznych - mówi Jacek Maliszewski. - Ten trend trwał trzy lata, tak długo, aż większość wystraszonych gospodarstw domowych przewalutowała się na złotówkę, zrealizowała potężne straty, stwierdziła, że już nigdy kredytów walutowych zaciągać nie będzie. Zaraz potem trend się odwrócił i do 2008 roku PLN znacząco się umocnił. Kto wie, czy nie mamy teraz do czynienia z podobną grą? A mowa o największych instytucjach finansowych, które korzystają ze sprawdzonych globalnie scenariuszy - i nie chcą wymyślać koła na nowo.
- Jeśli nie stanie się jakiś cud, jeśli NBP czy Ministerstwo Finansów nie zaczną wpływać na rynek, by nie dopuścić do dalszego osłabiania PLN do euro - co bezpośrednio przekłada się na kurs franka - złoty może wejść w podobny trend osłabienia, jak kilkanaście lat temu. I nie chodzi tu o wrzucanie pieniędzy w rynek, wystarczą choćby interwencje słowne - mówi Maliszewski. - Jeżeli tego nie zrobią, jakaś część gospodarstw domowych wystraszona potężną ujemną wyceną swoich kredytów może stwierdzić, że lepiej zamienić franki na złotówkę i realizować stratę. Boję się tego scenariusza.
Co stanie się, jeśli ECB jeszcze bardziej poluzuje politykę? Zapewne eurodolar spadnie jeszcze bardziej. Zwykle, jeśli dolar się umacnia, waluty takie jak złoty tracą - mowa tu choćby o funduszach hedgingowych, które muszą uciekać z ryzykownych aktywów do dolara. Wtedy - niestety, jeśli nawet ECB dodatkowo obniży stopy procentowe, PLN może się nadal osłabiać.

Co ciekawe, polski dług publiczny jest nadal dobrze wyceniany. Być może dlatego, że duży udział w obrotach mają polskie banki - gdzieś muszą inwestować pieniądze, które niechętnie ostatnio pożyczają zarówno przedsiębiorcom, co gospodarstwom domowym. Istnieje jednak ryzyko, że długoterminowi zagraniczni gracze zaczną się spieniężać - uciekać z polskich obligacji w obawie przed spadkiem wartości złotówkowych papierów względem swoich walut bazowych.
- Myślę, że pierwszy miesiąc, dwa miesiące, dadzą nam nieco więcej odpowiedzi co do złotego. Sytuacja nie wygląda dobrze, ale jeszcze może się poprawić - mówi Maliszewski.
Rynek reaguje bardzo emocjonalnie, często z pominięciem fundamentów. Jeśli zobaczymy obniżkę polskich stóp procentowych, będzie to kolejny czynnik ciągnący złotego w dół. Ale będzie to jedynie czynnik wzmacniający trend, a nie jego powód. Bardziej liczyłbym na tonujące nastroje wypowiedzi płynące z RPP. Na chwilę obecną wydaje się, że zarówno Rada, jak i MF ważą zyski dla gospodarki wynikające z taniego złotego i ryzyko dla ponad miliona kredytobiorców - i na razie te pierwsze przeważają.
Co wobec tego robić? - Zaciskać pasa i wytrzymać. Nie podejmować pochopnych decyzji, nie realizować strat, poczekać rok, nawet dwa lata. Ale żaden kryzys nie trwa wiecznie, dobra koniunktura wróci, złoty zacznie się umacniać, frank osłabiać - dla bardziej nerwowych kredytobiorców to będzie lepszy moment na przewalutowanie. Uczmy się na błędach, własnych, ale jeszcze lepiej na cudzych - podsumowuje Jacek Maliszewski.






























































