REKLAMA

Konsument w Europie Środkowej wciąż się boi

Ignacy Morawski2021-06-30 07:46główny ekonomista „Pulsu Biznesu” i dyrektor SpotData
publikacja
2021-06-30 07:46

Europejski konsument wygląda na bardzo zadowolonego i skorego do zakupów. Mówiąc „europejski”, trzeba jednak dostrzec zaskakujący rozziew. O ile w Europie Zachodniej ludzie są generalnie w nastrojach lepszych niż przed kryzysem, w Europie Środkowej wciąż w zdecydowanie gorszych.

Te różnice w sentymencie widoczne są też w realnych decyzjach zakupowych – poziom obrotów w handlu detalicznym w porównaniu z grudniem 2019 r. jest w Europie Zachodniej wyższy niż w Środkowej. Można postawić kilka hipotez odnośnie tego rozziewu.

Nastroje konsumentów poznajemy dzięki publikacjom miesięcznych badań ankietowych, prowadzonych przez urzędy statystyczne i Komisję Europejską. Jak widać na wykresach, średni poziom nastrojów (mierzony jako różnica między odsetkami ankietowanych nastawionych optymistycznie i pesymistycznie) w Europie Zachodniej w czerwcu był o 9 pkt. wyższy niż w miesiącu referencyjnym, czyli w grudniu 2019 r. Z kolei w Europie Środkowej nastroje są gorsze o 7 pkt. niż przed kryzysem. Różnice w obrotach w handlu detalicznym nie są aż tak duże, ale też widoczne - na korzyść Europy Zachodniej.

Konsument w Europie Środkowej wciąż się boi
Konsument w Europie Środkowej wciąż się boi
fot. Anatol Chomicz / / FORUM
fot. / / Puls Biznesu

Skąd te różnice?

Po pierwsze - może być to zwykły szum, jakiego zawsze jest pełno w danych ankietowych. Do porównań tego typu danych trzeba podchodzić ostrożnie. Zakładając jednak, że wielkość rozziewu między nastrojami musi wynikać też z jakichś realnych zjawisk, powodów trzeba szukać dalej.

Po drugie - przyczyna rmoże leżeć w dotkliwości pandemii COVID-19. Europa Środkowa została nią dotknięta bardziej niż Zachodnia, co widać m.in. po wyższych wskaźnikach nadmiarowych zgonów (liczba zgonów powyżej średniej historycznej). Na przykład w szczycie wiosennej fali w Polsce i Czechach umierało o 70 proc. osób więcej niż normalnie o tej porze roku, podczas gdy we Francji i Niemczech zgonów było o ok. 10-15 proc. więcej niż zwykle. Te różnice mogą przekładać się na odmienne postrzeganie zdolności krajów do radzenia sobie z ryzykiem pandemicznym, które wciąż utrzymuje się na podwyższonym poziomie.

Po trzecie - na większy pesymizm konsumentów w naszym regionie może wpływać inflacja. Ceny w Europie Środkowej rosną szybciej niż w Zachodniej, m.in. z powodu deprecjacji walut lokalnych i bardzo niskiego bezrobocia (które generuje wysoki wzrost płac). Wprawdzie w naszym regionie szybciej rosną też realne wynagrodzenia, co powinno być czynnikiem podbijającym nastroje, ale możliwe, że płace oddziałują już słabiej na konsumentów niż ceny – bo do wzrostu płac są przyzwyczajeni, a o inflacji trochę przez ostatnią dekadę zapomnieli.

Po czwarte - możliwe, że w nastrojach konsumentów widoczna jest wielkość pomocy publicznej dla firm i gospodarstw domowych. Jej skala w relacji do PKB była w Europie Środkowej wyraźnie niższa (średnio 5,8 proc. PKB środków budżetowych, nie licząc automatycznych stabilizatorów koniunktury i wsparcia płynnościowego) niż w Zachodniej (średnio 7,9 proc. PKB). Tak przynajmniej wynika z Monitora Fiskalnego Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Na te wyjaśnienie wskazywałyby również dane o obrotach handlu detalicznego, które sugerują, że zachodnioeuropejski konsument miał do dyspozycji więcej środków finansowych w czasie kryzysu niż przeciętny konsument w naszym regionie.

Ważne pytanie brzmi, co z tych wszystkich rozważań wynika? Dla Europy Środkowej konsument zachodnioeuropejski jest niemal równie ważny jak lokalny, ponieważ model rozwojowy krajów tego regionu opiera się w dużej mierze na eksporcie. Jeżeli Niemcy, Francuzi czy Belgowie chcą kupować towary, to świetnie, ponieważ wiele z nich, a także części do nich oraz usług wspierających sprzedaż jest wytwarzana w naszym regionie.

Jednocześnie wciąż relatywnie słabe wskaźniki nastrojów konsumentów w Europie Środkowej są przykrym obrazem pokryzysowych blizn. Świadczą, moim zdaniem, o tym, że kryzys mógł mocno nadwyrężyć zaufanie obywateli do rządów i systemu, w którym żyją. Pandemia zredukowała poczucie stabilności otaczającego nas świata bardziej niż w krajach rozwiniętych. Obym się mylił. Zobaczymy, co pokażą kolejne dane.

Źródło:
Ignacy Morawski
Ignacy Morawski
główny ekonomista „Pulsu Biznesu” i dyrektor SpotData

Pomysłodawca projektu i szef zespołu SpotData. Przez wiele lat pracował w sektorze bankowym (WestLB, Polski Bank Przedsiębiorczości), gdzie pełnił rolę głównego ekonomisty. W latach 2012-16 zdobył wiele wyróżnień w licznych rankingach, zajmując m.in. dwukrotnie miejsce na podium konkursu na najlepszego analityka makroekonomicznego organizowanego przez "Rzeczpospolitą" i Narodowy Bank Polski. W 2017 roku znalazł się na liście New Europe 100, wyróżniającej najbardziej innowacyjne osoby Europy Środkowej, publikowanej przez „Financial Times”. W 2019 r. wyróżniony przez ThinkTank jako jeden z 10 ekonomistów najbardziej słuchanych przez polski biznes. W tym samym roku projekt SpotData, który założył, został nominowany do nagrody GrandPress Digital. Absolwent ekonomii na Uniwersytecie Bocconi w Mediolanie i nauk politycznych na Uniwersytecie Warszawskim.

Tematy
Wypróbuj Pracuj.pl za 1zł! Zatrudniaj szybko i skutecznie!

Wypróbuj Pracuj.pl za 1zł! Zatrudniaj szybko i skutecznie!

Advertisement

Komentarze (9)

dodaj komentarz
jpelerj
I to tyle w kwestii oczekiwania wzrostu konsumpcji z tytułu popytu odroczonego. Co do inwestycji, to cały czas liczymy na wielkie budowy socjalizmu. Czyli cały wzrost gospodarczy Polski oparty jest na potencjalnym wzroście eksportu z montowni (a i to tak długo, jak długo nie wzrosną ceny energii). Niepewne to dosyć, zwłaszcza jak I to tyle w kwestii oczekiwania wzrostu konsumpcji z tytułu popytu odroczonego. Co do inwestycji, to cały czas liczymy na wielkie budowy socjalizmu. Czyli cały wzrost gospodarczy Polski oparty jest na potencjalnym wzroście eksportu z montowni (a i to tak długo, jak długo nie wzrosną ceny energii). Niepewne to dosyć, zwłaszcza jak dalej będziemy pokłóceni ze wszystkimi dookoła, poza śledziami z Bałtyku.
samsza
inflacja to powód aby wydać, a nie żeby trzymać w skarpecie...
jpelerj
Raczej zainwestować, a w najgorszym razie zamienić na waluty krajów, gdzie inflacja jest symboliczna.
sel
Będziemy gonić "zachód" 50 lat i nigdy nie dogonimy, a przecież taka Hiszpania , czy Portugalia , a nawet Singapur jeszcze w latach 60 -70- tych mieli niże PKB i poziom życia na mieszkańca od Polski...
sel
ale oni skręcili na lewo a my na fanatyczne prawo..
samsza odpowiada sel
dlatego korporacje zostawiają państwa daleko w tyle, oni działają coraz nowocześniej, a państwa rządzą się tymi przestarzałymi XVIII wiecznymi przesądami
gronostaj
Za to nasz rząd i episkopat we wspaniałym humorze.
Mogą przegłosować razem każdą bzdurę i nikt nie ma prawa narzekać.
sel
Po prostu realne zarobki i możliwe wydatki na konsumpcję np w Polsce wyraźnie spadły bo kilkadziesiąt nowych podatków i wyższych opłat to zwyczajnie uniemożliwiają.
potiomkin
Europa dzieli się na zachodnią, wschodnią, północną i południową. Europa środkowa wypada natomiast w Niemczech.

Powiązane: Koronawirus a gospodarka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki