REKLAMA

Koniec aut spalinowych? To może oznaczać impuls inwestycyjny dla Polski

2022-08-06 10:00
publikacja
2022-08-06 10:00
Koniec aut spalinowych? To może oznaczać impuls inwestycyjny dla Polski
Koniec aut spalinowych? To może oznaczać impuls inwestycyjny dla Polski
fot. Agencja Wschód /

- Rozwój rynku pojazdów elektrycznych to duża szansa dla polskiej gospodarki - wskazuje Krzysztof Burda, prezes Polskiej Izby Rozwoju Elektromobilności.

Decyzja UE o wycofywaniu z rynku samochodów spalinowych może oznaczać impuls inwestycyjny dla Polski: nowe fabryki, wysoko płatne miejsca pracy i zmiany w systemie edukacji. To również może być szansa dla start-upów technologicznych działających w obszarze elektromobilności.  Kluczowe dla pobudzenia rynku będą inwestycje w infrastrukturę ładowania pojazdów, bo pod tym względem Polska wciąż odstaje od państw Europy Zachodniej.

- Decyzja Parlamentu Europejskiego, dotycząca odejścia od sprzedaży nowych samochodów spalinowych, będzie mieć w najbliższych latach kolosalny wpływ na przyspieszenie rozwoju rynku elektromobilności - ocenia w rozmowie z agencją Newseria Biznes Krzysztof Burda. - To przede wszystkim duża szansa, ponieważ elektromobilność od kilku lat coraz bardziej gości na rynkach europejskich, również w Polsce, choć na razie wciąż jesteśmy w początkowej fazie rozwoju - zarówno pod względem liczby pojazdów, jak i infrastruktury ładowania.

Na początku czerwca br. Parlament Europejski zagłosował za ograniczeniem dopuszczalnej emisji CO2 przez nowe samochody o 100 proc. W praktyce oznacza to, że po 2035 roku na terenie UE najprawdopodobniej nie będzie można kupić i zarejestrować nowego samochodu napędzanego benzyną lub dieslem, choć teraz tę regulację muszą jeszcze poprzeć państwa członkowskie. Jeżeli osiągną w tej sprawie kompromis, od 2035 roku samochody spalinowe znikną z rynku, bo ich produkcja całkiem przestanie się opłacać (producenci, których średnie emisje przekroczą limity, będą musieli uiścić z tego tytułu wysokie opłaty), a ich miejsce zajmą pojazdy wodorowe i bateryjne.

- Dla gospodarki oznacza to zwiększone inwestycje, a przynajmniej takie powinny się pojawić, ponieważ elektromobilność generuje nowych inwestycji bardzo dużo. Zwłaszcza w obszarze bateryjnym, czego Polska jest doskonałym przykładem, ponieważ mamy u nas zlokalizowaną jedną z największych fabryk na świecie, która produkuje baterie - wskazuje prezes PIRE.

Polska już w tej chwili jest liderem produkcji baterii i eksportu autobusów elektrycznych. Prawie 3 proc. wartości całego polskiego eksportu stanowią akumulatory litowo-jonowe. To największy produkt eksportowy branży motoryzacyjnej - wartość zagranicznej sprzedaży w 2021 roku sięgnęła 6,6 mld euro. Dla porównania na eksporcie samochodów Polska gospodarka zyskała w tym czasie ok. 5 mld euro. W 2020 roku eksport z Polski zaspokajał prawie jedną trzecią europejskiego popytu na akumulatory do pojazdów elektrycznych, a po dokończeniu rozbudowy fabryki LG Energy Solution będzie to ok. 60 proc. Polska jest największym w Europie dostawcą litowo-jonowych akumulatorów samochodowych lub ich komponentów (piątym na świecie) - wskazują eksperci Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

- Kolejne inwestycje się pojawiają, kolejne firmy z łańcucha poddostawców również, więc jest to doskonały przykład na to, że elektromobilność tworzy nowe, wysoko płatne miejsca pracy - wskazuje Krzysztof Burda.

Jak podkreśla, rozwój elektromobilności wpłynie nie tylko na rynek pracy, ale i edukację, ponieważ stworzy zapotrzebowanie na inżynierów, techników i nowe specjalizacje związane z tą branżą.

- Dodatkowo branża elektromobilności stwarza szansę producentom pojazdów, komponentów i infrastruktury ładowania. Mamy w Polsce największego producenta autobusów w Europie i w ogóle jesteśmy największym eksporterem autobusów, ponieważ na terenie kraju zlokalizowanych jest kilka fabryk. Mamy też globalnych graczy z zakresu produkcji infrastruktury do ładowania pojazdów elektrycznych - zarówno autobusów, jak i pojazdów lekkich - wymienia prezes PIRE. - Widać więc wyraźnie, że ta branża stwarza przeogromne szanse, szczególnie dla nowych firm, np. dla start-upów technologicznych, które będą miały okazję znaleźć na tym rynku swoją niszę.

Jak pokazuje „Licznik elektromobilności”, uruchomiony przez PZPM i PSPA, na koniec czerwca br. w Polsce było zarejestrowanych prawie 51 tys. osobowych i użytkowych samochodów z napędem elektrycznym. W pierwszym półroczu ich liczba zwiększyła się o ponad 12 tys. sztuk, czyli o 45 proc. względem analogicznego okresu rok wcześniej. Park elektrycznych samochodów dostawczych i ciężarowych liczył 2107 sztuk, a autobusów - 762 sztuk.

Wraz z flotą pojazdów z napędem elektrycznym powoli rozwija się też infrastruktura ładowania. Pod koniec czerwca br. w Polsce funkcjonowały 2232 ogólnodostępne stacje ładowania pojazdów elektrycznych (4327 punktów). 29 proc. z nich stanowiły szybkie stacje ładowania prądem stałym, a 71 proc. - wolne ładowarki prądu przemiennego o mocy mniejszej lub równej 22 kW.

- Infrastruktura ładowania jest kluczowa, żebyśmy mogli swobodnie przesiąść się na pojazdy elektryczne, zwłaszcza w miastach. W tej chwili nie wszędzie w miastach mamy dostępną publiczną infrastrukturę ładowania, a nie każdy ma ten komfort, żeby skorzystać z własnego gniazdka czy wallboxa - zauważa Krzysztof Burda. - Potrzebujemy stworzenia infrastruktury dla każdego odbiorcy, żeby z samochodów elektrycznych mogli swobodnie korzystać zarówno ci, którzy mieszkają w blokach, jak i ci, którzy dojeżdżają do pracy na większe dystanse i będą musieli ładować pojazd po drodze.

Eksperci zauważają, że w tej chwili Polska nie jest gotowa na rozwój rynku elektromobilności pod względem infrastrukturalnym. Wynika to choćby z faktu, że w ciągu ostatnich dwóch lat liczba osobowych elektryków przypadających na jedną stację ładowania wzrosła ponad dwukrotnie - z 10 do 21. Takich stacji przybywa za wolno - w czerwcu br. w skali całej Polski uruchomiono ich 42, a w maju 24. Prezes Polskiej Izby Rozwoju Elektromobilności wskazuje jednak, że zmianę w tym zakresie wymuszą niedługo regulacje UE.

- Przepisy unijne, które za chwilę pojawią się w formie obowiązującej, będą mówiły właśnie o tym, że na szlakach komunikacyjnych powinna powstawać infrastruktura ładowania, żebyśmy mogli swobodnie podróżować na duże odległości. To będą huby ładowania o wysokich mocach, żebyśmy mogli ładować te pojazdy w krótkim czasie - mówi Krzysztof Burda. - Co ciekawe, tutaj przy okazji mówimy też o elektryfikacji kolejnego sektora, czyli pojazdów ciężkich, który obecnie w 95-98 proc. jest głównie dieslowski. W tym momencie diesel króluje w sektorze pojazdów ciężkich, a jest to kolejny segment, który przejdzie transformację i będzie szybko elektryfikowany. I tu także potrzebujemy dużych nakładów na infrastrukturę, której obecnie nie ma.

Jak wynika z analizy Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych, pojazdy ciężarowe odpowiadają za 5 proc. parku aut poruszających się po europejskich drogach i generują 19,2 proc. ogólnej emisji dwutlenku węgla pochodzącego z transportu drogowego w UE. Unijne rozporządzenie reguluje, że strefy ładowania elektrycznych ciężarówek nie powinny się znajdować dalej niż 60 km od siebie w przypadku sieci bazowej TEN-T, a w przypadku strefy kompleksowej TEN-T odległość nie może być większa niż 100 km. Liczba takich stacji w 2025 roku ma wynosić 1 mln, w 2030 - 2,5 mln, a docelowo w 2050 roku - 16,3 mln.

O podjęcie szybkich i konkretnych działań w zakresie rozbudowy infrastruktury ładowania elektryków zaapelowało już Europejskie Stowarzyszenie Producentów Samochodów (ACEA), wskazując. że ten czynnik - podobnie jak dostęp do kluczowych surowców niezbędnych w e-mobilności - będzie kluczowy dla powodzenia przyszłej transformacji.

- Na początku tego roku uruchomiono program dofinansowania do infrastruktury ładowania. W ciągu najbliższych trzech-pięciu lat będziemy mieli inwestycje na poziomie ponad 1,2 mld zł właśnie w obszarze infrastruktury dla pojazdów osobowych - mówi prezes Polskiej Izby Rozwoju Elektromobilności. - Nasz rynek wydaje się być również atrakcyjny dla inwestorów zagranicznych, ponieważ jesteśmy może nie białą plamą na mapie Europy, ale na pewno jesteśmy na wczesnym poziomie, jeśli chodzi o rozwój infrastruktury ładowania.

Prezes PIRE podkreśla też, że jej rozbudowa do poziomu umożliwiającego elektryfikację floty samochodowej na skalę masową to projekt długoterminowy, który będzie wymagać zaangażowania i współpracy wielu uczestników rynku.

- Aby pobudzić inwestycje w rozwój infrastruktury ładowania, potrzebujemy przede wszystkim dobrego planu dla całego kraju, zaangażowania w ten proces różnych interesariuszy - mówi Krzysztof Burda. - To nie jest zadanie dla jednego operatora, jednego producenta czy chociażby jednego ministerstwa albo agencji rządowej. Do tego wyścigu muszą stanąć wszyscy, w jednym rzędzie i wiedzieć, że grają do jednej bramki, ponieważ celem jest dojście do neutralności klimatycznej, do której się zobowiązaliśmy. Teraz po prostu należy wykonać pracę w tym kierunku. 

Źródło:
Tematy
10% zwrotu za paliwo! Sprawdź iKonto Biznes z kartą z Plusem!

10% zwrotu za paliwo! Sprawdź iKonto Biznes z kartą z Plusem!

Komentarze (13)

dodaj komentarz
adam.1983
Na papierze i w planach wszystko ładnie wygląda, ciekawe gdzie mieszkaniec klasycznego miejskiego blokowiska ma naładować te swoje autko żeby rano można było nim do pracy jechać. Nie każdy mieszka w domu z własnym garażem albo podjazdem.
Skąd prąd do tych autek skoro już teraz jest problem a będzie jeszcze gorzej wraz ze wzrostem
Na papierze i w planach wszystko ładnie wygląda, ciekawe gdzie mieszkaniec klasycznego miejskiego blokowiska ma naładować te swoje autko żeby rano można było nim do pracy jechać. Nie każdy mieszka w domu z własnym garażem albo podjazdem.
Skąd prąd do tych autek skoro już teraz jest problem a będzie jeszcze gorzej wraz ze wzrostem udziału ogrzewania domów prądem.
krokodilko
już za lilka lat pod każdym blokiem nie tylko wszystkie miejsce parkingowe , ale każdy skrawek trawnika i chodnika (gdzie teraz na dziko parkują lokatorzy) zostaną wyposażone w przyłącza o mocy min. 20kW. Każdy na noc będzie mógł podłączyć swoje auto do przyłącza.
Sfinansuje to oczywiście rząd, bo spółdzielnie i wspólnoty nie
już za lilka lat pod każdym blokiem nie tylko wszystkie miejsce parkingowe , ale każdy skrawek trawnika i chodnika (gdzie teraz na dziko parkują lokatorzy) zostaną wyposażone w przyłącza o mocy min. 20kW. Każdy na noc będzie mógł podłączyć swoje auto do przyłącza.
Sfinansuje to oczywiście rząd, bo spółdzielnie i wspólnoty nie stać na to,
adam.1983 odpowiada krokodilko
Ta podłączysz na osiedlu brykę do prądu a rano przyjdziesz i dziwko bo z kabla została tylko wtyczka. Raj dla złomiarzy :P
adam.1983 odpowiada krokodilko
Pomijając logistykę to kto za ten prąd zapłaci skoro każdy się będzie mógł podłączyć do dowolnej ładowarki dowolna ilość razy ?
Może na nowych osiedlach da się przypisać miejsce parkingowe do konkretnego lokatora i przydzielić mu prywatną ładowarkę ale na starych blokowiskach czy w kamienicach w centrum miast nie ma takiej opcji
Pomijając logistykę to kto za ten prąd zapłaci skoro każdy się będzie mógł podłączyć do dowolnej ładowarki dowolna ilość razy ?
Może na nowych osiedlach da się przypisać miejsce parkingowe do konkretnego lokatora i przydzielić mu prywatną ładowarkę ale na starych blokowiskach czy w kamienicach w centrum miast nie ma takiej opcji bo zwykle miejsca jest za mało żeby zapewnić każdemu prywatne miejsce postojowe.
A samo ładowanie samochodów nocą tej jest trochę kłopotliwe bo w nocy produkcji z PV brak a wiaterek nie zawsze wieje, więc byłby gigantyczny pobór nocny którego nie ma czym pokryć.
ddaamm
„Zakaz budowy domów z cegieł” - może przynieść impuls inwestycyjny dla Polski.
„Zakaz produkcji ubrań z bawełny” - może przynieść impuls inwestycyjny… bla bla

„Zakaz używania obu nóg podczas chodzenia”
marcin321
Wywalcie ten dział moto postawiony na zamulającym systemie Wordpress! Dużo lepiej się czyta artykuły na normalnym Bankierze! Jak widzę artykuł w dziale moto, to nawet jak jest temat ciekawy, to tam nie wchodzę! Redakcjo, ogarnijcie się!
innowierca
tez nigdy nie czytam, tylko wracam, jak przenosi na moto :)
karbinadel
Gdyby autka na baterie były takie świetne, nie trzeba byłoby urzędowych zakazów dla samochodów spalinowych - same by je wyparły z rynki, tak jak samochody wyprały dorożki i furmanki
marcin321
Jest pewna kwestia, o której sprzedawcy nie wspominają przy sprzedaży elektryka lub hybrydy. Otóż jeśli nie używasz takiego samochodu co jakiś czas, tylko stoi powiedzmy miesiąc, to ogniwa drastycznie tracą swoją skuteczność. Tego gwarancja nie obejmuje
karbinadel odpowiada marcin321
Dlatego jedyną sensowną alternatywą są auta z ogniwami paliwowymi - czyli takie, które wytwarzają własny prąd na bieżąco. Auta na baterie to ślepa uliczka motoryzacji - bardzo droga i bardzo nieefektywna. Poza tym"ekologiczność" akumulatorowych elektryków jest tez mocno dyskusyjna, o czym się będzie można przekonać, gdy Dlatego jedyną sensowną alternatywą są auta z ogniwami paliwowymi - czyli takie, które wytwarzają własny prąd na bieżąco. Auta na baterie to ślepa uliczka motoryzacji - bardzo droga i bardzo nieefektywna. Poza tym"ekologiczność" akumulatorowych elektryków jest tez mocno dyskusyjna, o czym się będzie można przekonać, gdy "w obiegu" pojawią się miliony ton zużytych ogniw

Powiązane: Elektromobilność

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki