Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Koniec aut spalinowych w Europie szybciej niż chce Unia? Kto i kiedy z nich zrezygnuje

Koniec aut spalinowych w Europie szybciej niż chce Unia? Kto i kiedy z nich zrezygnuje

Shutterstock

Choć zakaz sprzedaży nowych aut z silnikami spalinowymi będzie obowiązywał w państwach Unii Europejskiej od 2035 r., zdecydowana większość producentów planuje znacznie wcześniej zacząć sprzedawać wyłącznie auta na prąd. Najczęściej przewijającą się datą jest rok 2030. Podsumowujemy, od kiedy i od kogo nie kupimy aut z klasycznymi napędami.

Zakaz sprzedaży nowych aut z silnikami spalinowymi od 2035 roku uchwalony przez Parlament Europejski został zaakceptowany przez państwa należące do Wspólnoty. W salonach wielu marek diesli i benzyniaków nie kupimy jednak znacznie wcześniej.

Audi przetrze szlak

Prymusem w rezygnacji z silników spalinowych zamierza zostać Audi, które wyłącznie auta elektryczne zamierza oferować już w 2026 r. Marka należąca do koncernu Volkswagen. Już w 2025 r., czyli za trzy lata w portfolio firmy ma znaleźć się ponad dwadzieścia modeli zasilanych prądem. Ostatni nowy model wyposażony w silnik spalinowy trafi na rynek w 2025 r.

Z aut spalinowych planuje zrezygnować również Volkswagen, choć jak na razie przedstawiciele koncernu nie wskazują terminu, kiedy to nastąpi, ani drogi dojścia do tego stanu.

Jak jednak wskazał dyrektor ds. sprzedaży Klaus Zellmer, koncern z Wolfsburga przewiduje, że koniec aut spalinowych w Europie nastąpi pomiędzy 2033 a 2035 rokiem. Dłuższa przyszłość auta inne niż elektryczne ma czekać w Chinach oraz Stanach Zjednoczonych.

Rozwój elektromobilności przez Volkswagena wpisany został w nową strategię firmy, która ma obowiązywać do 2030 r. Zakłada ona m.in. budowę sześciu gigafabryk produkujących baterie do aut elektrycznych, stworzenie publicznej sieci ładowarek oraz produkcję aut, które będą mogły być również magazynami energii dla domów.

Przed czasem „tam, gdzie pozwolą warunki rynkowe”

Pozostając w kręgu niemieckiej motoryzacji, od 2030 r. wyłącznie „elektryki” planuje sprzedawać Mercedes. Od 2025 r. wszystkie wprowadzane do oferty modele będą oferowane wyłącznie z elektrycznymi napędami.

Pięć lat przed wejściem w życie unijnego zakazu Mercedes nie będzie oferował aut spalinowych, ale jedynie w tych krajach, w których „pozwolą na to warunki rynkowe”.

Również w 2030 r. ze sprzedaży aut spalinowych planuje zrezygnować inny niemiecki motoryzacyjny gigant – BMW.

„Będziemy gotowi na wprowadzenie zakazu aut spalinowych. Jeśli region, miasto, kraj, wpadnie na pomysł zakazu, mamy gotową ofertę” — deklarował latem ubiegłego roku Oliver Zipse, prezes zarząd BMW AG.

Wiosną tego roku szef BMW przestrzegał jednak przed całkowitym odejściem od konwencjonalnych napędów. Bawarczycy będą produkowali spalinowe auta na inne rynki, m.in. do Stanów Zjednoczonych.

Fiat pierwszy ze Stellantisa, a po nim Opel

Należący do koncernu Stellantis Fiat już w 2027 r. zamierza dołączyć do producentów, którzy w najbliższych latach zrezygnują z silników spalinowych w Europie.

Pierwszym krokiem do realizacji tego celu będzie rezygnacja ze sprzedaży aut spalinowych w Wielkiej Brytanii. Dojdzie do tego już w lipcu 2022 r. Brytyjczycy będą mogli więc kupować wyłącznie hybrydowe i elektryczne auta marki Abarth.

Po Europie i przejściu na „elektryki” do 2027 r. przyjdzie czas na pozostałe światowe rynki. Fiat planuje całkowicie wykluczyć auta spalinowe ze swojego portfolio do 2030 r.

Jak w rozmowie z „Auto, Motor und Sport” zapowiedział Olivier François, dyrektor Fiata i Abartha, cały koncern Stellantis w 2030 r. planuje sprzedawać pięć milionów elektryków rocznie.

Flagowy „elektryk” produkowany przez Fiata – model 500 był w kwietniu najlepiej sprzedającym się autem elektrycznym w Europie. Na Starym Kontynencie zarejestrowano wówczas 5524 egzemplarze tego modelu – o blisko 2 tys. więcej niż kolejnych w zestawieniu: peugeota 208, skody enyaq i dacii spring.

Rok później, w 2028 r. auta spalinowe i hybrydy pożegna należący do koncernu Stellantis Opel. Takie są przynajmniej plany dotyczące państw należących do Unii Europejskiej. Pierwsze zmiany w tej materii zostaną wprowadzone już w 2024 r. Wówczas każdy z modeli produkowanych przez Opla poza wersją spalinową będzie oferowany także jako hybryda ładowana z gniazdka.

Cztery lata później, w 2028 r. Opel będzie oferował jedynie samochody elektryczne. Co więcej, marka planuje wejść na rynek chiński i sprzedawać w Państwie Środka również auta elektryczne. Zgodnie z zapowiedzią elektryczne ople mają oferować od 500 do 800 kilometrów zasięgu.

Francuskie auta na prąd od 2030 r.

Zarówno należący do Stellantisa Peugeot jak i Renault z aut napędzanych silnikami spalinowymi zamierzają zrezygnować w 2030 r.

Obecnie większość modeli Peugeota posiada wersje z silnikami elektrycznymi lub hybrydowymi ładowanymi z gniazdka. W związku z unijnym zakazem sprzedaży aut innych niż w pełni elektryczne, Peugeot w najbliższych latach będzie odchodził także od hybryd.

Już za cztery lata, w 2026 r. wyłącznie elektryczne będą nowe generacje peugeotów 208 i 2008. Wcześniej wyłącznie w wersjach elektrycznych oferowane będą peugeoty 308 i 3008.

Dacia pod prąd

Całkowicie na „elektryki” w 2030 r. przestawi się Renault. Do tej pory w portfolio francuskiego producenta aut było jedynie renault zoe, teraz dołączyło do niego renault megane e-tech electric oraz renault kangoo van e-tech electric.

Plany całkowitej elektryfikacji portfolio dotyczą jednak głównej marki należącej do koncernu, czyli właśnie Renault. Inaczej sprawa wygląda z autami produkowanymi z logo Dacii, czyli m.in. popularnymi w Polsce modelami: duster i sandero.

Oprócz silników napędzanych benzyną bezołowiową i olejem napędowym Dacia nadal zamierza inwestować w pojazdy na gaz LPG.

I znowu rok 2030

Najczęściej przewijającą się datą w planach odejścia od sprzedaży diesli, aut benzynowych i hybryd jest rok 2030. Już przed dwoma laty zadeklarowało ją Volvo.

Do 2030 r. w ofercie szwedzkiego koncernu ma znaleźć się siedem elektrycznych modeli. Będą to zarówno auta kompaktowe (z grupy oznaczonej liczbą 40), klasy średniej (60) oraz SUV-y premium (90). Obecnie Volvo oferuje tylko jeden model elektryczny – xc40 recharge.

Szwedzi jednocześnie zapowiadają, że nie będą inwestować w auta zasilane z wodorem, z uwagi na przewidywany niewielki popyt wśród klientów oraz niepewny dostęp do stacji ładowania wodorowych aut.

Również od 2030 r. bez aut spalinowych ma prezentować się portfolio Forda. Według nowej strategii, która wejdzie w życie na europejskim rynku, od połowy 2026 r. wszystkie auta produkowane przez Forda będą klasycznymi „elektrykami” lub hybrydami. Od 2030 r. w portfolio amerykańskiej marki mają znajdować się wyłącznie modele zasilane wyłącznie prądem.

Zwlekający Azjaci

W roku kończącym trzecią dekadę XXI w. wyłącznie w wersjach elektrycznych będą sprzedawane lexusy. Marka należąca do Toyoty, od 2030 r. będzie oferowała wyłącznie elektryki w Europie, Ameryce Północnej i Chinach.

Nieco inaczej do rezygnacji z aut spalinowych i wyjątkowo mocno promowanych przez siebie hybryd podchodzi najpopularniejsza marka w polskich salonach – Toyota. Choć Japończycy będą gotowi z elektrycznym portfolio w 2035, to planują sprzedawać hybrydy w Europie tak długo, jak będzie to możliwe.

Tymczasem, jeszcze jesienią 2021 r. Toyota zawarła porozumienie z innymi japońskimi producentami aut: Mazdą i Subaru oraz producentami motocykli: Kawasaki i Yamahą, którego celem jest ochrona silników Diesla przed trwającą ekspansją aut z napędzanych alternatywnymi źródłami energii. Dieslom miałoby pomóc opracowanie nowych, bardziej ekologicznych i neutralnych pod względem emisji dwutlenku węgla silników.

W 2040 r. wyłącznie auta elektryczne planuje sprzedawać japońska Honda, choć w państwach należących do Unii Europejskiej będzie musiała wcielić ten plan pięć lat wcześniej. Wówczas, a więc w 2035 r. na taki krok zdecyduje się także południowokoreański Hyundai i Kia.

Polska na szarym końcu elektryfikacji i w czołówce kopcenia

Choć z roku na rok jest coraz lepiej, nowe samochody zarejestrowane w Polsce kopcą najmocniej w całej Unii Europejskiej – wynika z danych stowarzyszenia ACEA za 2020 r. Wynika z nich, że statystyczny samochód zarejestrowany w Polsce emitował do atmosfery średnio 125 g dwutlenku węgla na każdy przejechany kilometr emitowały do atmosfery w 2020 r. I choć to wynik o 5,3 proc. niższy niż rok wcześniej, Polska zajęła drugie miejsce w tym niechlubnym rankingu. Statystycznie więcej dwutlenku węgla emitowały jedynie nowe auta zarejestrowane w Bułgarii – średnio 133 g/km (-3,3 % r/r).

Biorąc pod uwagę wszystkie kraje należące do UE, średnia emisja CO2 na kilometr przez nowe auta wyniosła w 2020 r. 108,2 g i była o 11,3 proc. niższa względem 2019 r.

Dla porównania, nowe auta zarejestrowane w 2020 r. w Norwegii emitowały do atmosfery średnio 38,2 g dwutlenku węgla na każdy przejechany kilometr – aż o 36 proc. mniej niż rok wcześniej. Spośród państw należących do UE największy spadek w skali roku zanotowano we wspomnianej już Szwecji (-22 proc. r/r).

Auta w pełni elektryczne pomimo rosnących wyników sprzedażowych wciąż nie cieszą się popularnością w Polsce. Ich udział w sprzedaży nowych aut nad Wisłą w 2021 r. wyniósł 1,6 proc. (+0,7 pp. r/r). Jeśli weźmiemy pod uwagę pierwsze pięć miesięcy 2022 r. ich udział wzrósł do 2,2 proc.

Za mało ładowarek

Problemem do elektryfikacji polskiego parku samochodowego są nie tylko wysokie ceny „elektryków”, ale także brak infrastruktury pozwalającej wygodnie ładować pojazdy, zwłaszcza podczas dłuższych podróży niż z domu do pracy i na zakupy. Zgodnie z danymi zawartymi w raporcie LeasePlan, Polska znajduje się na szarym europejskim końcu elektryfikacji, głównie za sprawą dostępności do publicznych ładowarek.

Tych, zgodnie z danymi LeasePlan jest w Polsce 2997, co przełożyło się na zaledwie 0,08 pkt. do rankingu. Gorzej było tylko w Grecji i Rumunii (w obu przypadkach po 0,06 pkt.). Dla porównania w znacznie mniejszej Holandii znajduje się ponad 84 tys. ogólnodostępnych stacji ładowania aut elektrycznych (4,81 pkt.).

Na jeszcze niższą liczbę punktów ładowania aut elektrycznych w Polsce wskazują dane Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego i Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych. Zgodnie z prowadzonym przez te dwie organizacje licznikiem elektromobilności, pod koniec maja 2022 r. w Polsce można było skorzystać z 2190 ogólnodostępnych ładowarek, co oznacza, że jednak przypadała na ponad 10 klasycznych „elektryków”.

Tematy
Komentarze
Koniec aut spalinowych w Europie szybciej niż chce Unia? Kto i kiedy z nich zrezygnuje
Marcin Kaźmierczak
Podziel się