REKLAMA
ZAGŁOSUJ

Glapiński: Zbyt szybkie podnoszenie stóp procentowych może doprowadzić do bezrobocia

Michał Żuławiński2021-12-09 15:30, akt.2021-12-09 16:04analityk Bankier.pl
publikacja
2021-12-09 15:30
aktualizacja
2021-12-09 16:04
Glapiński: Zbyt szybkie podnoszenie stóp procentowych może doprowadzić do bezrobocia
Glapiński: Zbyt szybkie podnoszenie stóp procentowych może doprowadzić do bezrobocia
/ NBP

Podsumowujemy najważniejsze wątki grudniowej konferencji prasowej prezesa NBP Adama Glapińskiego.

- Podnieśliśmy stopy procentowe o 0,5 punktu procentowego, a więc bardzo znacząco. Rynek spodziewał się takiej podwyżki, między 0,5 a 0,75 punktu procentowego. Po długich dyskusjach uznaliśmy, że właśnie taka skala podwyżki będzie właściwa. Skalowaliśmy różnego rodzaju działania, odnosząc wszystko do średniego okresu – naszym celem jest doprowadzenie inflacji w średnim okresie do celu inflacyjnego NBP. W efekcie łączna stopa główna NBP wzrosła od września włącznie o 1,65 punktu procentowego i wynosi 1,75. Bardzo radykalnie się podniosła – powiedział Glapiński.

- Podstawowym uwarunkowaniem Rady są perspektywy inflacji. Zmieniają się one, zgodnie z napływającymi danymi. Poddajemy je różnego rodzaju analizom, przymierzamy do różnych modeli i patrzymy jak w średnim okresie, ceteris paribus, wygląda sytuacja. Te przyjmowane założenia co do obecnych cen surowców energetycznych mogą się zmienić – to jest zakres objęty pewną niepewnością. W szczególności w okresie kryzysu pandemicznego, ta niepewność jest znacząco wyższa. Uwagi krytyczne dotyczące przewidywań NBP i RPP przed kryzysem w stosunku do tego, co w trakcie kryzysu się wydarzyło, są pozbawione logiki i sensu. Mogą wynikać tylko ze złej woli czy złośliwości. Nikt na świecie nie przewidywał pandemii, więc nikt nie mógł przewidzieć kryzysu związanego z pandemią – dodał.

- W gospodarce globalnej trwa ożywienie aktywności, koniunktura się formułuje bardzo korzystnie, przewiduje się, że wzrost globalnego PKB w 2021 r. wyniesie ponad 6 proc. To bardzo przyzwoicie, w dłuższej perspektywie. Proszę pamiętać jednak o bazie tego wzrostu. W przyszłym roku koniunktura najprawdopodobniej pozostanie korzystna, ale istnieją czynniki niepewności: pandemia, ceny surowców, problemy z łańcuchami dostaw… Z nich najgorszy prawdopodobnie byłby nowy wariant koronawirusa. Nikt nie może zagwarantować, że coś takiego się nie zdarzy. Miejmy nadzieję, że tak nie będzie. Dalsze rozwiązania prowadzimy przyjmując, że nie będzie szczególnie zjadliwej odmiany koronawirusa – stwierdził.

Globalna inflacja

Jak przypomniał szef NBP, „ropa naftowa jest o 80 proc. droższa niż rok temu, węgiel dwuipółkrotnie, a gaz ziemny pięciokrotnie droższy”.

- Jak ma nie być znacząco podwyższonej inflacji na całym globie, jeżeli mamy taki wzrost cen surowców. Wszyscy kupują na tym samym rynku, poza głównymi producentami zaspokajającymi potrzeby własnym wydobyciem – stwierdził, przypominając także o rosnących cenach surowców rolnych oraz stabilizacji cen transportu morskiego, choć na znacznie wyższym poziomie niż przed pandemią.

W dalszej części wstępnej wypowiedzi, Adam Glapiński przypomniał, że w wielu krajach inflacja jest najwyższa od dekad. „Mimo to nikt nie krytykuje amerykańskiej Rezerwy Federalnej czy Europejskiego Banku Centralnego i nie obwinia ich o inflację” – stwierdził szef NBP.

- Często podnoszony argument, że Polska rzekomo powinna podnosić stopy procentowe już wtedy, gdy robili to Węgrzy i Czesi jest bardzo słaby. Porównanie tych gospodarek jest trudne, skala i sposób prowadzenia polityki zupełnie inny. Łatwo wskazać, że to wcześniejsze podnoszenie stóp przez Czechów i Węgrów nie uchroniło ich przed wysoką inflacją. To nic nie zmieniło. Ta inflacja przychodzi z zewnątrz, a nie z wewnątrz gospodarek. Rządowe tarcze antyinflacyjne nie oddziaływają na źródła podwyższających się cen, tylko na skutki dla społeczeństwa i przedsiębiorców – dodał.

Wzrost płac szybszy niż inflacja

- Sytuacja gospodarcza Polski jest bardzo dobra. To oczywiste i wynikające z danych. PKB i dochody Polaków rosną bardzo szybko. (…) Nie tylko odrobiliśmy pandemiczne straty z czasów kryzysu, które w Polsce były o wiele niższe niż w innych krajach, ale solidnie rośniemy netto. Odrobiliśmy straty i mamy zasadniczy przyrost wartości. Sytuacja na rynku pracy jest bardzo dobra – praktycznie możemy powiedzieć, że nie mamy bezrobocia. Mamy bardzo wysoki wzrost wynagrodzeń, który jest szybszy niż inflacja. Poprawia się średnio zamożność rodzin. Rośnie też zatrudnienie – wymieniał Glapiński.

- Silny wzrost inflacji w Polsce w ostatnich miesiącach jest przede wszystkim efektem wzrostu światowych cen surowców, efektów zaburzeń podażowych oraz wzrost cen uprawnień do emisji CO2, który Unia Europejska mogłaby przerwać. To bardzo znaczący czynnik proinflacyjny. Na inflację oddziałuje także dobra koniunktura. To jest dobry element, który chcielibyśmy, żeby był. Wzrost wynagrodzeń w Polsce wciąż jest niższy od wzrostu wydajności pracy – jest więc zdrowy, o taki nam chodzi.

Jak dodał, w najbliższych miesiącach inflacja pozostanie podwyższona na skutek czynników globalnych, choć będzie nieco niższa niż obecnie ze względu obniżek podatków, dopóki działać będą tarcze antyinflacyjne.

- Rząd obniży inflację w krótkim czasie, a my w średnim okresie. Trzeba starać się zrobić tak, by płynnie jedno z drugim się zazębiło – podkreślił. W dalszej części wystąpienia stwierdził, że średnioroczna inflacja w 2022 r. wyniesie ok. 5 procent.

- Podwyżki stóp, których dokonujemy, są tak wykalibrowane, aby nie osłabić znacząco wzrostu gospodarczego, a w szczególności aby nie spowodować wzrostu bezrobocia. Proszę pamiętać, że zbyt szybkie podnoszenie stóp procentowych może doprowadzić do gwałtownego pogorszenia koniunktury i bezrobocia. Nikt rozsądny tego nie chce – stwierdził.

Złoty płynny, cyklu podwyżek nie ma

Szef banku centralnego skomentował także kurs złotego, który w ostatnim miesiącu przyciągał wiele uwagi.

- Kurs złotego jest płynny i zmienia się wraz z rynkiem. Nie mamy żadnego celu, aby osłabiać lub wzmacniać walutę. Siła polskiego złotego polega na tym, że jest rynkowo wyznaczana. To w naszych warunkach się doskonale sprawdza. Płynny kurs złotego jest i musi pozostać. My jako NBP  zastrzegamy sobie jedynie prawo do prowadzenia interwencji, o ile uzasadniają to warunki rynkowe. Wielokrotnie o tym mówiłem – interweniujemy wtedy, gdy zachwiana jest płynność na rynku. Staramy się, żeby nie było nagłych skoków kursu złotego, czy w górę czy w dół. Wywłaszczamy je, na tyle na ile zdecyduje się zarząd NBP – stwierdził.

Prezes NBP zdementował także doniesienia „Polityki” mówiące o tym, jakoby miał zainstalować w siedzibie banku centralnego kilkaset kamer, a także zaprzeczył zarzutom o zwalnianie pracowników, którzy chcieli pracować zdalnie.

- Jest znacząca przestrzeń do podwyżek stóp procentowych, jeśli będą tego wymagały okoliczności. Nie chciałbym powiedzieć jednoznacznie, a Rada się nad tym zastanawiała, że jesteśmy w cyklu podwyżek. Dlatego, że jest tak ogromny zakres niepewności. Przeżyliśmy chwile grozy z omikronem, przez tydzień była wielka niepewność i z początkiem tygodnia okazało się, że nie jest on taki groźny. Pomijając takie przypadki, jest przestrzeń do podwyżek stóp procentowych. Gdyby załamała się koniunktura, to oczywiście tej przestrzeni by nie było – powiedział Glapiński. Brak jednoznaczniej deklaracji dotyczącej trwania cyklu zacieśniania polityki monetarnej przewijał się też w dalszych wypowiedziach szefa NBP.

- Inflacji nie da się ścisnąć do poziomu, który powinien być i który był przed pandemią, z dnia na dzień. Inflacja się trochę wypłaszczy – osiągnie maksymalny poziom w grudniu, uwzględniając tarcze i nasze działania, a w pierwszym kwartale 2020 zacznie się obniżać. Na koniec 2023 r. zejdzie w zakres naszego celu, ceteris paribus, czyli gdy wszystkie inne elementy wyznaczające jej poziom nie ulegają zmianie. Także co do waluty przyjmujemy takie założenie, bo co mamy zrobić – dodał.

- Rada jest zadowolona, gdy kurs złotego zmierza w tym kierunku, co nasze działania. Jak jest odwrotnie, to osłabia to transmisję naszej polityki pieniężnej. Kurs nie jest jednak czymś, na co chcemy oddziaływać. W żaden sposób nie chcemy działać na kurs walutowy, aby złoty był słabszy czy mocniejszy. Kurs jest płynny, powtarzam. Natomiast jest pewna wiedza – złoty w tendencji długookresowej ma skłonność do nabierania wartości. Filary i struktura polskiej gospodarki, szybszy wzrost powodują, że złoty nabiera na sile. Czy to dla gospodarki dobrze czy źle? W tabloidach się pisze, że jak jest wysoki kurs to dobrze, a niski to źle. Tak nie jest. To zależy dla kogo. Gdy ktoś wyjeżdża zagranicę jako turysta, to dobrze gdy ma silnego złotego. Dla importerów inaczej, dla eksporterów inaczej. Trudno powiedzieć – stwierdził.

- Z naszego punktu widzenia dobrze jest, jak złoty jest ustabilizowany. Nawet gdybyśmy chcieli oddziaływać na kurs złotego, to byłoby to zadanie nie do realizacji – tylko kusilibyśmy różnych spekulantów, aby atakowali ten kurs i kosztem naszych rezerw się bogacili. Z kursu złotego na obecnym poziomie jesteśmy zadowoleni. To jest dobry kurs, przy którym gospodarka dobrze pracuje. Gdyby się gwałtownie zmieniał, to nie jest dobrze. Powtarzam też, że długookresowo złoty ma przestrzeń do wzmacniania się. Kurs krótkookresowy zależy od relacji między dolarem a euro – powiedział Glapiński.

- Generalnie na podwyżkę stóp rynek powinien reagować podwyżką kursu. Nie zareagował za bardzo, więc w mediach pojawiają się komentarze, że to z obawy o interwencje. I tak w kółko można, a w rzeczywistości jakieś głębsze siły tym kierują – dodał.

Źródło:
Michał Żuławiński
Michał Żuławiński
analityk Bankier.pl

Redaktor prowadzący działu Rynki Bankier.pl. Wraz z zespołem śledzi bieżące wydarzenia na polskiej giełdzie i globalnych rynkach finansowych, analizuje dane gospodarcze z kraju i ze świata, monitoruje politykę banków centralnych itp. Miłośnik nowych technologii, zarówno w obszarze mediów, jak i szeroko pojętego inwestowania. Laureat nagrody specjalnej w konkursie dla dziennikarzy ekonomicznych Narodowego Banku Polskiego im. Władysława Grabskiego. Tel: 604 678 518

Tematy
Nawet 360 zł z Kontem 360° w Banku Millennium

Nawet 360 zł z Kontem 360° w Banku Millennium

Komentarze (160)

dodaj komentarz
maniek_as
ty glapiński nie martw się tym bezrobociem, bo jak go nie będzie to sam do wideł pójdziesz rozrzucać obornik
loool
Mówi chyba o swoim bezrobociu , bo by go szybko kaczor odciął od ciepłej posadki gdzie za nic nie odpowiada bo podobno cało zło inflacji to nie jego wina.
demeryt_69
Glapinsky nie podnosił stóp - źle,
Glapinsky podniósł stóp - też źle ... matrix!
trolley
Najlepsze co może Glapa zrobić to podać się do dymisji. Wtedy przyklęknę, przyklasnę i powiem "świetna decyzja, najlepsza ze wszystkich, wreszcie!"
podatnik-
Przypominam, Glapiński całe życie naukowe spędził nad tekstami, które wymyślili inni.
itso_naturatobzdura
nie skorzystać ze spuścizny to grzech
xyzq
Warto byłoby wspomnieć, że listopadowy odczyt inflacji w USA to 6,2%, średnia w UE to 4,9% a np. w Niemczech jest już 6%. Odbiegając już od rytualnego tutaj shitstormu - trzeba przyznać, że kiepsko to zaczyna wyglądać w skali świata... "Czynniki zewnętrzne nie ustępują", bo czynnikami zewnętrznymi było Warto byłoby wspomnieć, że listopadowy odczyt inflacji w USA to 6,2%, średnia w UE to 4,9% a np. w Niemczech jest już 6%. Odbiegając już od rytualnego tutaj shitstormu - trzeba przyznać, że kiepsko to zaczyna wyglądać w skali świata... "Czynniki zewnętrzne nie ustępują", bo czynnikami zewnętrznymi było i jest sypanie kasy z kapelusza przez wszystkie prawie banki centralne. A te największe nadal sypią.
ravauw
Po prostu potwierdza sie stara maksyma ekonomii- dodruk pieniadza sprawia, ze wszystkie dobra zyskuja na wartosci, by ilosc pieniedzy odpowiadala wartosciom dóbr.....
itso_naturatobzdura odpowiada ravauw
drogi materiał powoduje ruch w kierunku szukania rozwiązań - tez fajna maxyma, kto ma leprze ?
itso_naturatobzdura
ilość liczb jest nieskończona wiec po co się trzymać blisko zera ?

Powiązane: Polityka pieniężna

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki