Kwiecień to niezbyt dobry czas dla posiadaczy bitcoina. Wirtualna waluta tanieje, a spadki podsycają kolejne pogłoski o działaniach chińskiego regulatora rynku.
Podobnie jak podczas poprzednich wyraźnych spadków, również i teraz posiadacze bitcoina nerwowo zareagowali na informacje z największego rynku obrotu wirtualną walutą. Jak donosi Bloomberg, największa chińska giełda bitcoinowa BTC China wstrzymała przyjmowanie depozytów w lokalnej walucie i kończy współpracę z China Merchants Bank Co.
Jak podaje BTC China, decyzja ma na celu ochronę bezpieczeństwa środków klientów oraz zapewnienie stabilnej pracy serwisu.
W reakcji na sygnały z Chin, cena bitcoina na dolarowej giełdzie bitstamp spadła do 425 dolarów, podczas gdy jeszcze w piątek płacono za nią 467 dolarów.
Tajemnicą poliszynela jest jednak, że krok założonej w 2011 r. największej chińskiej giełdy to efekt presji, jaką na banki komercyjne wywiera Ludowy Bank Chin, który niezbyt przychylnie patrzy na nieregulowany rozwój branży bitcoinowej w Państwie Środka. Bez możliwości korzystania z pośrednictwa sektora bankowego przy wymianie bitcoinów na juany, rozwój wirtualnej waluty w Chinach będzie mocno utrudniony.
Jeszcze w grudniu chiński bank centralny stwierdził, że instytucje finansowe nie powinny obecnie organizować handlu bitcoinami lub sprzedawać instrumentów finansowych opartych o wirtualną walutę. Inne firmy – np. z sektora telekomunikacyjnego – powinny raportować transakcje bitcoinowe instytucjom kontrolującym dany sektor.
/mz































































