Był listopad 2012 r. Niedługo po słynnym meczu Polska-Anglia, na którym nie zdążono zamknąć dachu Stadionu Narodowego. Mitt Romney miał jeszcze szanse na pokonanie Baracka Obamy w wyborach prezydenckich w USA, a Janusz Piechociński pokonał Waldemara Pawlaka w wyborach na prezesa PSL. To wtedy po raz ostatni inflacja była w Polsce powyżej środka celu inflacyjnego (2,5 proc.) – dokładnie 75 miesięcy temu. Warto to przypomnieć przy okazji kolejnych danych o bardzo niskiej inflacji.
W styczniu inflacja spadła do 0,9 proc., z 1,1 proc. w grudniu – podał wstępnie GUS. Była zatem najniższa od grudnia 2016 r. i niższa od oczekiwań rynkowych. Bezpośrednim powodem spadku inflacji są spadki cen energii elektrycznej wywołane obniżeniem akcyzy i opłaty dystrybucyjnej. Wygląda na to, że rząd mocno przedobrzył z chęcią pomocy konsumentom, ponieważ zamiast znaleźć sposób na zneutralizowanie wzrostu cen energii, doprowadził do ich obniżenia, co w warunkach ogólnie niskiej inflacji było niepotrzebne i kosztowne. Za ten prezent gospodarka zapłaci cenę w postaci słabszych inwestycji firm energetycznych. Wątpliwe, by cała operacja była opłacalna.


Inflacja nie uwzględniająca cen energii (paliwa i energia dla mieszkań) i żywności, czyli tzw. inflacja bazowa netto, wzrosła prawdopodobnie w styczniu do ok. 1 proc., wobec 0,6 proc. w grudniu. Wzrost jest istotny, ale sama inflacja wciąż jest bardzo niska.
Dlaczego tak się dzieje, że przy rozgrzanej koniunkturze ceny rosną tak wolno? Jeden z powodów to silne powiązanie trendów cenowych w Polsce z trendami w strefie euro – a tam inflacja jest niska ze względu na duże niedobory popytu po kryzysie zadłużeniowym. Korelacja cen między krajami jest silniejsza niż korelacja realnych zmian PKB.
Co wyniknie ze spadku inflacji? Rada Polityki Pieniężnej przez ostatnie lata pokazywała, że niska inflacja nie jest problemem, dopóki wzrost gospodarczy jest solidny i bezrobocie się obniża. Więc jeżeli spowolnienie gospodarcze będzie łagodne, to żadnej reakcji banku centralnego nie będzie. Cel inflacyjny od dawna jest traktowany z dużym dystansem. Powrócę któregoś dnia do pytania, po co w ogóle utrzymywać w Polsce taki cel inflacyjny, jeżeli traktuje się go z pobłażaniem?
Ale jeżeli spowolnienie gospodarcze będzie głębsze od oczekiwań (czyli wzrost PKB obniży się np. poniżej 3 proc.), wówczas można oczekiwać, że bank centralny albo obniży stopy procentowe albo wróci do pomysłów zgłaszanych przez PiS w trakcie kampanii wyborczej w 2015 r., czyli finansowania akcji kredytowej dla przedsiębiorstw (na wzór działań stosowanych przez banki centralne na Węgrzech czy w strefie euro).
Chcesz codziennie takie informacje na swoją skrzynkę? Zapisz się na newsletter SpotData.
Chcesz samodzielnie analizować dane ekonomiczne? Platforma SpotData to darmowy dostęp do ponad 40 tysięcy danych z polskiej i światowej gospodarki, które można analizować, przetwarzać i pobierać w formie wykresów i tabel do Excela. Sprawdź na: https://spotdata.pl/ogolna.































































