Częstym argumentem za wprowadzeniem lub utrzymaniem przywilejów emerytalnych jest duże ryzyko uszkodzenia ciała lub śmierci w trakcie wykonywania pracy w niektórych zawodach. Biorąc pod uwagę statystyki, najniebezpieczniejsze zawody w Polsce to kasjer sprzedawca, urzędnik, kierowca i budowlaniec. Jak na ironię, osoby wykonujące te zawody będą musiały pracować do 67 roku życia.
W zeszłym roku doszło do 88 tysięcy wypadków w pracy. To o 3 tys. mniej niż w 2012 roku. Niestety aż 276 niebezpiecznych zdarzeń zakończyło się śmiercią pracownika. To o 72 mniej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Czy to oznacza, że jest bezpieczniej? Niekoniecznie - w 2013 roku odnotowaliśmy większą stopę bezrobocia, co oznacza, że zmniejszyła się także liczba potencjalnych ofiar.
Sekcja | Liczba wypadków śmiertelnych | Liczba wypadków ogółem | Przypadki śmiertelne na tysiąc wypadków | Liczba dni niezdolności do pracy |
Budownictwo | 70 | 6712 | 10,4 | 45 |
Górnictwo | 18 | 2393 | 7,5 | 61,7 |
Przetwórstwo przemysłowe | 52 | 28095 | 1,85 | 35,7 |
Handel | 26 | 11368 | 2,3 | 30,8 |
Transport | 38 | 6125 | 6,2 | 40,5 |
Dane: GUS
Dlaczego budowlańcy nie mają wcześniejszej emerytury?

Niemniej PIP wskazuje, że coraz większa liczba kontroli i bezwzględne egzekwowanie przestrzegania przepisów BHP przynosi pozytywne rezultaty w postaci zmniejszonej liczby wypadków. Przykładowo, w budownictwie liczba takich zdarzeń zmniejszyła się o prawie 20%, podczas gdy zatrudnienie w tej sekcji zmalało ok. 10%.
Najwięcej wypadków śmiertelnych odnotowano właśnie w budownictwie, bo aż 70 na 6,7 tys. zdarzeń. Na drugim miejscu jest przetwórstwo przemysłowe, gdzie tragicznie życie straciły aż 52 osoby na 28 tys. wypadków. Niebezpieczna jest również praca w transporcie, gdzie w 2013 roku śmierć poniosło 38 osób na 6,1 tys. Biorąc pod uwagę liczbę przypadków śmiertelnych na tysiąc wypadków, to budownictwo ma najgorsze wyniki.
Niebezpieczny zawód sprzedawcy
Praca w handlu wydaje się bezpieczna, ale nic bardziej mylnego - w zeszłym roku odnotowano aż 11 368 wypadków, z których połowa dotyczyła sprzedawców i kasjerów. Z tego 26 to wypadki śmiertelne. Z kolei w sektorze edukacji praca zakończyła się śmiercią dla 6 osób.
W górnictwie odnotowano aż 2393 wypadki. Z tego 18 śmiertelnych, 14 ciężkich i 2361 lekkich. Z kolei przy produkcji artykułów spożywczych zginęło 10 osób, odnotowano 20 ciężkich wypadków i aż 5466 lekkich.
Najczęściej do wypadków dochodzi z przyczyn niewłaściwego zachowania pracownika - zwykle dotyczy to osób z bardzo krótkim stażem pracy - na 88 tysięcy wszystkich wypadków w blisko 25% udział brały osoby, których staż był krótszy niż rok. Brak wyobraźni, brawura, nieprzywiązywanie uwagi do szkolenia BHP i nieprzestrzeganie podstawowych zasad bezpieczeństwa - to najczęstsze powody.
Okazuje się, że bardzo niebezpiecznym zajęciem jest także praca w administracji i edukacji. W tych dwóch sekcjach dochodzi do ok. 10% wypadków. Zwykle nie kończą się one tragicznie, ale w 2013 roku zginęło łącznie aż 20 osób. O dziwo aż 1 tys. pracowników doznało urazu w trakcie obsługi urządzeń biurowych.
Kogo bardziej boli?
W danych GUS pojawia również informacja o liczbie dni, w których pracownik był niezdolny do pracy. Naturalnie, jest ona zależna od stopnia poszkodowania, kuracji, itd. Statystycznie ofiary wypadków spędzają 35 dni na zwolnieniu lekarskim. Najwięcej górnicy, bo średnio aż 61,7. Na drugim miejscu są rolnicy, którzy przeciętnie po wypadku niezdolni są do pracy przez 44 dni, a w działalności związanej z obsługą rynku nieruchomości - 41 dni. Najkrócej dochodzą do siebie pracownicy opieki zdrowotnej i pomocy społecznej - tylko 28 dni. Słowem, lekarzu lecz się sam.
Łukasz Piechowiak
Główny ekonomista Bankier.pl





























































