Eksport ropy naftowej przez cieśninę Ormuz wzrósł do około 75 proc. przedwojennego poziomu, jednak dostawy produktów rafinowanych takich jak olej napędowy są nadal mocno ograniczone - poinformował dziennik „Wall Street Journal”.


O ile w ubiegłym tygodniu przez Ormuz wysyłano średnio ok. 10,3 mln baryłek ropy dziennie - 76 proc. wolumenu sprzed wojny USA z Iranem - o tyle dostawy produktów rafinowanych, takich jak benzyna i olej napędowy, wyniosły 1,3 mln baryłek dziennie. Przed wojną produkty rafinowane stanowiły ponad 20 proc. przewożonego przez Ormuz ładunku ropy naftowej.
Rafinerie w Arabii Saudyjskiej, Kuwejcie, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Iraku i innych krajach regionu są nadal zamknięte z powodu irańskich ataków rakietowych oraz innych zakłóceń związanych z wojną - podkreślił „WSJ”. Ogranicza to dostawy oleju napędowego i innych paliw rafinowanych, mimo że dostawy ropy naftowej powoli wracają do normy.
W rezultacie rośnie cena oleju napędowego - w USA osiągnęła pod koniec września rekordowy poziom 6,53 dolara za galon.
Zdaniem amerykańskiej branży naftowej marynarka wojenna USA powinna priorytetowo osłaniać tankowce przewożące produkty naftowe, takie jak olej napędowy, zamiast chronić jednostki transportujące ropę - podał „WSJ”.

Po rozpoczęciu przez USA wojny przeciwko Iranowi w lutym Teheran zablokował cieśninę Ormuz i rozpoczął ataki na infrastrukturę arabskich państw Zatoki Perskiej. (PAP)
os/ akl/





























































