Jedno fintechowe konto do wszystkiego – czy to może zadziałać?

NAGA Group to niemiecki fintech o zaledwie trzyletniej historii. W tym czasie firma zdołała jednak uruchomić kilka interesujących przedsięwzięć – m.in. platformę inwestowania społecznościowego, giełdę wirtualnych przedmiotów i własną kryptowalutę. O tym, czy niebankowy podmiot może stworzyć własny „finansowy ekosystem”, rozmawiamy z Benjaminem Bilskim, członkiem zarządu firmy.

Notowana na frankfurckim parkiecie NAGA Group AG jest przykładem fintechu, który w przeciwieństwie do większości niebankowych konkurentów, nie koncentruje się na jednym, wybranym obszarze rynku finansowego. Lista produktów jest długa – od platformy pozwalającej na handel akcjami, kontraktami CFD i kryptowalutami, przez giełdę przeznaczoną dla miłośników gier komputerowych, na wielowalutowej karcie przedpłaconej skończywszy.

Benjamin Bilski
Benjamin Bilski (NAGA Group)

Konta w poszczególnych usługach NAGA można ze sobą połączyć, a rolę spoiwa pełni Naga Coin – kryptotoken używany m.in. do opłacania prowizji w ramach ekosystemu. Model działania firmy jest zatem dość niecodzienny, trudny do porównania z „klasycznymi” fintechami.

We wrześniu 2018 r. NAGA Group zapowiedziała otwarcie biura w Warszawie. Firma przetłumaczyła swoje serwisy na język polski i udziela w nim również wsparcia technicznego. O planach rozwoju biznesu i polskim debiucie rozmawialiśmy z Benjaminem Bilskim, członkiem zarządu przedsiębiorstwa.

Michał Kisiel, Bankier.pl: Można powiedzieć, że NAGA stara się zbudować zestaw połączonych ze sobą platform finansowych – chodzi o usługi Trader, Stocks czy portfel Wallet. Czy próbujecie naśladować strategię wielkich fintechów takich jak Ant Financial? Czy waszym celem jest być postrzeganym jako „one-stop-shop”, czyli dostawca usług zaspokajających wszystkie potrzeby finansowe klientów? Czy taki model ma szansę w Europie i jakie składniki są potrzebne, żeby można było liczyć na powodzenie w tej dziedzinie?

Benjamin Bilski, NAGA Group: Nie zamierzamy powtarzać czyjejkolwiek strategii. Mamy własne podejście, które polega na zbudowaniu finansowego uniwersum, składającego się z wielu komponentów umożliwiających handel i dokonywanie transakcji. Czy chcielibyśmy być dostawcą, u którego można zaspokoić wszystkie potrzeby finansowe? Zdecydowanie tak. Motto, którego używamy wewnątrz organizacji, brzmi „jeden rachunek do wszystkiego” albo „Amazon dla finansów”.

Chcielibyśmy, żeby nasi klienci logowali się raz i mieli dostęp do wszystkich segmentów finansowego świata. Niezależnie od tego, czy jest to day trading, zarządzanie aktywami, inwestowanie w kryptowaluty, robodoradztwo, edukacja finansowa czy bankowość. W dzisiejszych czasach, naszym zdaniem, wygoda i zaufanie do jednej, silnej marki to czynniki, które mogą zdecydować o przewadze. Epoka tradycyjnych banków odchodzi w przeszłość, ludzie chcą tego, co oferują fintechy.

Pierwotne oferty kryptotokenów (ICO) cieszą się obecnie raczej złą sławą. Wam udało się przeprowadzić kampanię zakończoną sukcesem. Jakie były najważniejsze czynniki, które o tym zdecydowały na etapie planowania i prowadzenia całego procesu? Czy regulacje prawne w UE są wystarczająco jasne, żeby ICO mogły się stać liczącą się opcją finansowania dla mniejszych i większych przedsięwzięć?

To niefortunne, że ICO budzą teraz negatywne skojarzenia. Zawdzięczamy to oszustom, którzy wykorzystali tę nowość, by, kierując się chciwością, sięgnąć po szybkie pieniądze. Bez jasnych regulacji prawnych takie sytuacje będą się powtarzać, zawsze będą zgniłe jabłka.

Nie dostrzegam jednej spójnej strategii w podejściu do ICO na poziomie Unii Europejskiej. W poszczególnych krajach pojawiają się z kolei idee, które są sprzeczne z samą naturą kryptoaktywów. Tak długo, jak istnieją te niespójności, firmy będą musiały budować zaufanie, najważniejszy składnik udanego ICO, za pomocą innych środków.

Zanim uruchomiliśmy kampanię mocno pracowaliśmy nad stworzeniem realnych produktów, rzeczywiście przydatnych dla rynku i uzyskaniem odpowiednich zezwoleń ze strony nadzorców takich jak BaFin i CySEC. Dodatkowo zyskaliśmy poparcie i zaufanie cieszących się prestiżem inwestorów, np. chińskiej FOSUN Group, która wyłożyła 12,5 mln dolarów na udziały w NAGA.

Zdecydowaliście się na stworzenie własnej kryptowaluty – NAGA Coin. Ma ona pełnić rolę instrumentu płatniczego wewnątrz waszego ekosystemu. Jakie korzyści i ryzyka są związane z takim podejściem? Jakie mają być przyszłe zastosowania Naga Coin?

Nie dostrzegamy żadnych ryzyk związanych z takim przedsięwzięciem. NAGA Coin jest sercem ekosystemu, napędza cały projekt. Główną zaletą takiego rozwiązania jest fakt, że istnieje jeden zdecentralizowany token, który daje dostęp do rynków finansowych, kryptowalutowych i wirtualnych towarów każdemu, na całym świecie, niezależnie od miejsca zamieszkania, z jednym punktem wejścia i bez pośrednictwa banków.

Co ważne, nasz token powstał, gdy istniał już działający, generujący przychody ekosystem. A ponieważ do systemu dokładamy kolejne komponenty, to użyteczność tokena zwiększa się z każdą dodatkową oferowaną przez nas funkcją. I wreszcie, połączenie „,monety” z ekosystemem tworzy nie tylko ważną podstawę jego funkcjonowania, ale również zmniejsza jego dostępność. To umożliwia zwiększenie wartości tokena w średnim i długim okresie.

Czy wejście na polski rynek było czysto biznesową decyzją, biorąc pod uwagę Twoje pochodzenie? Co chcecie szczególnie promować w Polsce, gdzie dostrzegacie szanse? Czy konserwatywne podejście nadzoru finansowego może stawić problem dla firm takich jak NAGA?

Decyzja nie miała podstaw wyłącznie biznesowych i nie jesteśmy aktywni tylko na polskim rynku. To, co czyni Polskę interesującym miejscem dla takich przedsięwzięć, to przede wszystkim nowoczesne społeczeństwo, bardzo otwarte na innowacje. Tutaj pieniądz cyfrowy zdecydowanie wypiera papierowy. Kiedy jestem w Warszawie, mogę niemal wszędzie zapłacić telefonem. W Berlinie jest inaczej, często muszę sięgać po portfel.

Takie postawy to fundament, na którym może rozwijać się masowa akceptacja kryptowalut. Dlatego widzimy sporo szans na polskim rynku, niezależnie od ostatnich, niezbyt przyjaznych wirtualnym walutom, gestów różnych rządowych instytucji. Dodatkowo, z ponad 16 mln użytkownikami gier komputerowych, Polska jest liczącym się rynkiem w tej dziedzinie. NAGA Virtual, pierwsza legalnie działająca platforma handlu wirtualnymi przedmiotami, może dać naszym użytkownikom możliwość bezpiecznego dokonywania transakcji i sposób na przełożenie pasji w realny majątek.

Gdzie za 5 lat będzie NAGA? Czy sądzisz, że rynek fintechów w najbliższym czasie zacznie się konsolidować, aby nawiązać walkę z tradycyjnymi instytucjami i bankami, czy może starzy konkurenci zaczną przejmować najlepszych nowych graczy?

Nasze zamierzenia dotyczące przyszłości trudno nazwać skromnymi. Nasza misja to, ni mniej ni więcej, pełnić rolę wiodącej siły w blockchainowej rewolucji. Chcemy tworzyć nowe interesujące rynki i sprawić, żeby rynek kapitałowy był dostępny dla każdego. W tym celu będziemy się koncentrować na rozwijaniu user experience, prostocie, funkcjach peer-to-peer i przejrzystości. Nasz ekosystem ma być wiodącą krypto-platformą do handlu i inwestowania.

W najbliższych latach spodziewam się wyraźnej konsolidacji sektora fintech. Wiele firm zniknie z rynku. Szansę na przetrwanie mają tylko te, które dobrze się spozycjonują i skoncentrują na projektach mających realne perspektywy zastosowania. Wybrańcy będą mieli lepsze szanse, żeby pokazać stabilny, organiczny wzrost, tak interesujący z punktu widzenia inwestorów. W takich warunkach fintech będzie rzeczywiście miał szanse, by konkurować z tradycyjnymi instytucjami z sektora bankowego.

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
3 8 atari65xe

Ja mam swój fintech ... wyciągam portfel pełen banknotów i płacę. Akceptują wszędzie, działa zawsze. Prościej nie będzie.

! Odpowiedz
2 14 modulometer

Lol... Fintechy, krypto, wypomadowane loczki i przycięta bródka.. Wizjonerzy jak cie moge. Hipsteria biznesu . ilu to już rekinów takiego biznesu pozakładało przedsiębiorstwa transferu kasy z jednej do drugiej kieszeni bez żadnej wartości dodanej? pełno tego. A potem krypto-płacz.
Gielda wirtualnych przedmiotow .. he he... jedynie pieniadze nie są tam wirtualne bo te najpierw trzeba zarobić.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 4 jangcy

"kilka interesujących przedsięwzięć – m.in. platformę inwestowania społecznościowego, giełdę wirtualnych przedmiotów i własną kryptowalutę"
Czyli jedno wielkie G. Pisanie o takich smieciach naciagających frajerów powinno być karane za współudział.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne