Izo-Blok, który ma 25-proc. udział w europejskim rynku przetwórstwa EPP na potrzeby przemysłu motoryzacyjnego, w perspektywie 3 lat chce wyjść poza Europę, do Azji i Ameryki. Wcześniej zamierza zrobić rozeznanie na tych rynkach. W międzyczasie zainwestuje w rozwój zakładów w Niemczech i w Polsce.
"W najbliższym czasie będziemy koncentrować się na utrzymaniu pozycji na rynku europejskim. Będziemy dążyć do dalszej dywersyfikacji portfela klientów. Zamierzamy też penetrować rynki, na których nie jesteśmy obecni, jak francuski. On jest, co prawda, hermetyczny, ale liczymy, że uda nam się pozyskać klientów i tu" - powiedział na konferencji prasowej prezes Przemysław Skrzydlak.
Izo-Blok w sierpniu sfinalizował kupno niemieckiej firmy SWW, która poza przetwórstwem polipropylenu spienionego (EPP) zajmuje się też jego produkcją. Spółka zamierza przenieść do Polski dwie z tamtejszych linii produkujących polipropylen.
"Na dziś w Niemczech jest pięć linii, a działają trzy. Tak więc przeniesienie ich do kraju nie będzie stanowić uszczerbku dla produkcji w Niemczech" - powiedział.

Pierwsza z linii może zostać uruchomiona w Polsce w ciągu 12 miesięcy.
Produkcja EPP przez niemiecką firmę zapewnia ok. 50 proc. zapotrzebowania tamtejszego zakładu na surowiec. Podobnie będzie w kraju.
Izo-Blok w perspektywie trzech lat może wyjść z produkcją poza Europę.
"Podejmiemy koncepcyjne działania przygotowujące nas do skoku poza Europę. To mogłoby nastąpić nie wcześniej niż za trzy lata, ale w międzyczasie będziemy szukać porozumienia z tamtejszymi klientami i potencjalnymi partnerami" - powiedział Skrzydlak.
"Rozwój globalny jest dla nas bardzo ważny. Interesujący jest m.in. rynek azjatycki czy amerykański" - dodał.
Izo-Blok będzie inwestował też w zakład niemiecki i krajowy.
W Niemczech w ciągu czterech lat chce wydać 4 mln euro (po 1 mln euro rocznie) na wymianę urządzeń na większe i nowocześniejsze. Z kolei w Polsce, w trzecim zakładzie firmy, jest jeszcze miejsce na cztery maszyny. Ich koszt spółka szacuje na 1,2 mln euro.
"Chcemy, by wszystkie zakłady miały ten sam poziom technologiczny, by maszyny były komplementarne. Doszliśmy do wniosku, że posiadanie małych maszyn nie jest optymalnym rozwiązaniem, dlatego będziemy je wymieniać na większe" - powiedział prezes.
Izo-Blok upatruje szans na rozwój w segmencie aut o napędach alternatywnych.
"W tym przypadku kwestia zmniejszania wagi pojazdu jest jeszcze bardziej istotna. To dla nas spora szansa" - powiedział Skrzydlak.
Prezes ocenił, że kondycja branży automotive jest dobra. Korzystna sytuacja może utrzymać się w kolejnych latach.
"Prognozy globalne dla motoryzacji mówią o dużym wzroście do 2021 roku. Rośnie liczba ludności, a tym samym zapotrzebowanie na auta. Niektóre regiony nadrabiają zaległości względem innych" - powiedział.
Jednocześnie spółka szuka na przyszłość alternatywnych dróg rozwoju w innych branżach.
"Myślimy m.in. o logistyce związanej z żywnością. Pojemniki z polipropylenu spienionego są alternatywą dla pojemników styropianowych. Jeśli sprzedaż żywności przez internet będzie rosła, tego typu opakowania będą niezbędne" - powiedział.
Niedawno spółka opublikowała wyniki za I kwartał roku obrachunkowego 2016/17 (od maja do lipca). Przychody firmy w tym okresie wzrosły do 22,4 mln zł z 20,6 mln zł przed rokiem, EBITDA wyniosła 4,48 mln zł wobec 4,5 mln zł rok wcześniej, a zysk netto wzrósł do 3 mln zł z 1,4 mln zł.
Szczyt sezonu w przypadku spółki przypada na miesiące od września do listopada.
Przejęta spółka niemiecka będzie konsolidowana w wynikach od grudnia. (PAP)
morb/ jtt/





























































