Na rynku obligacji korporacyjnych przyszło ożywienie, w mijającym tygodniu łączna kwota zapowiedzianych emisji wynosi 1,33 mld zł. Ogłoszone warunki emisji sugerują, że inwestorom nie przeszkadza sytuacja na rynku obligacji skarbowych - ocenił w komentarzu Emil Szweda, główny analityk Michael / Ström Domu Maklerskiego.


"Plany Archicomu (385 mln zł) i Polskiej Grupy Farmaceutycznej (150 mln zł) są na tyle precyzyjne, że można zaryzykować zdanie, że oferujący są już po słowie z inwestorami, a Robyg swoją emisję (200 mln zł) już sfinalizował. Mirbud na razie wybrał oferujących (Pekao i mBank) dla swojego programu emisji na 600 mln zł i zapowiedział pierwszą emisję na IV kwartał. Przeprowadzenie wyżej wymienionych emisji zapowiedziano w tym tygodniu, a łączna wartość tych ofert to 1,33 mld zł, czyli mniej więcej 8 proc. tego, ile rynek emisji korporacyjnych wart jest w całym roku" - napisał Emil Szweda.
"Ożywienie rynku przychodzi po tradycyjnie słabszym III kwartale, gdy wartość emisji obligacji korporacyjnych sięgnęła 2,41 mld zł (za Obligacje.pl). Kwota zapowiedzianych ofert robi jednak wrażenie i na tle II kwartału (4,55 mld zł), czyli okresu tradycyjnie zwiększonej aktywności emitentów. Sezonowo, to właśnie II i IV kwartał są okresami przeprowadzania ofert o największej wartości i ujawnione dotąd plany potwierdzają tę statystykę" - dodał.
Zobacz także
Ekspert zwrócił uwagę, że spółki nie planują poprawiać warunków swoich ofert.
"PGF zaoferuje 2,0 pkt. proc. marży, czyli tyle samo co przed dwoma laty, Robyg zapłaci 2,1 pkt. proc., a więc o 0,4 pkt. proc. mniej niż w ubiegłorocznych emisjach, przedstawiciele Echa (właściciela Archicomu) zapowiadali już wcześniej, że celem emisji Archicomu jest wykorzystanie sprzyjających warunków rynkowych i obniżenie kosztów finansowania" - napisał Szweda.

Jego zdaniem ogłoszone już warunki emisji sugerują, że inwestorom nie przeszkadza sytuacja na rynku obligacji skarbowych.
"Czteroletnie obligacje Robyga zapłacą w pierwszym okresie odsetkowym raptem o 0,6 pkt. proc. więcej niż wynosi rentowność czteroletnich obligacji skarbowych. Sytuacja ta jednak nie skłania inwestorów profesjonalnych, ani tym bardziej emitentów, do przewartościowania papierów korporacyjnych. Mamy więc dwa różne światy i fakt, że na obydwu pada termin 'obligacja', jest nieco mylący. Inwestorzy mają szeroko otwarte portfele na papiery dłużne firm, których kondycję finansową potrafią ocenić i która podlega kontroli i zabezpieczeniom kowenantami. Tych elementów brakuje papierom skarbowym dodatkowo narażonym na wpływ turbulencji na światowych rynkach" - napisał Szweda. (PAP Biznes)
seb/ osz/





















































