Przesyłka z elementami, dokładnie owiewką, najnowocześniejszego myśliwca świata - amerykańskiego F35 miała trafić z Australii do USA. Przez prosty błąd logistyczny wylądowała, jednak w Hongkongu, gdzie przechwyciły ją chińskie władze.


W maju elementy myśliwca f-35 owiewka kabiny oraz drzwi komory uzbrojenia pokryte specjalną powłoką pochłaniającą fale radarowe – miały zostać przetransportowane z Australii do San Francisco w celu inspekcji i naprawy. Transport na zlecenie koncernu Lockheed Martin realizowała, jednak nie wyspecjalizowana jednostka wojskowa, a... firma kurierska UPS - informuje agencja Bloomberga.
Jak to się stało? Za wtopą stoi zwykły błąd człowieka
Trasa miała prowadzić bezpiecznym korytarzem przez Koreę Południową i Tajwan. Pracownik UPS przegapił jednak kluczowego e-maila od firmy logistycznej DSV z instrukcją zakazu tranzytu przez Hongkong, wydaną na podstawie amerykańskich przepisów o kontroli eksportu broni. Chcąc przyspieszyć dostawę, skierował ładunek na samolot lecący przez Hongkong. Tam części, jak przekazuje Bloomberg, zostały natychmiast przejęte przez chińskie służby, które do dziś ich nie zwróciły.
Chociaż amerykańska armia oraz producent usiłują tonować nastroje, twierdząc, że elementy były zużyte i stwarzają niskie ryzyko wycieku sekretów, analitycy z amerykańskiego rządowego biura GAO patrzą na sprawę znacznie chłodniej. Wskazują, że fizyczny dostęp do elementów pokrytych powłoką stealth daje Chinom unikalną okazję do inżynierii wstecznej oraz opracowania skuteczniejszych metod wykrywania tych maszyn na radarach.
Armia na usługach prywatnych kurierów?
Afera odsłoniła również ogromną skalę uzależnienia amerykańskiego wojska od cywilnych przewoźników. Choć Pentagon dysponuje własną flotą transportową, aż 85 proc. małych przesyłek z częściami zamiennymi do sprzętu wojskowego trafia do komercyjnych linii lotniczych ze względów czysto ekonomicznych.

Incydent ujawnił przy tym problem rozmytej odpowiedzialności. Globalnym programem utrzymania F-35 zarządza głównie Lockheed Martin. Po wybuchu skandalu Departament Obrony odciął się od sprawy, tłumacząc brak nadzoru nad wewnętrznymi procedurami wysyłkowymi dostawców. Z kolei Lockheed odbija piłkę, wskazując, że działa wyłącznie w ramach opcji transportowych zatwierdzonych bezpośrednio przez amerykański rząd.
Na Kapitolu rusza śledztwo...
Pentagon zadeklarował, że we współpracy z władzami USA i partnerami przemysłowymi próbuje odzyskać przechwycone komponenty, wyjaśnić przebieg zdarzenia oraz wdrożyć procedury zapobiegające podobnym incydentom w przyszłości.
Równolegle własne dochodzenia wszczęły komisje ds. sił zbrojnych w Izbie Reprezentantów i Senacie, a także agencja Departamentu Stanu odpowiedzialna za egzekwowanie przepisów dotyczących handlu bronią. Tom Cotton, republikański senator z Arkansas i szef Senackiej Komisji ds. Wywiadu, zażądał pełnego audytu bezpieczeństwa globalnego łańcucha dostaw amerykańskiej armii, podczas gdy kolejni parlamentarzyści domagają się od administracji rządowej pilnego przedstawienia szczegółowych wyjaśnień.
Oprac. AO, Źródło: Agencja Bloomberga






























































