Środa rozpoczyna się kiepskimi wynikami giełd w regionie Azji. Na szczególną uwagę zasługuje wyraźna przecena walorów w Australii, gdzie S&P ASX tracił 1,5 proc. To efekt gorszego odczytu dynamiki PKB za IV kwartał australijskiej gospodarki. Oczekiwano, że PKB urósł w ostatnim kwartale 2011 roku o 0,8 proc. kdk oraz 2,4 proc. rdr. Tymczasem PKB wzrósł o 0,4 proc. kdk i 2,3 proc. rdr.
Na rodzimym rynku około południa należy wyczekiwać decyzji Rady Polityki Pieniężnej w sprawie stóp procentowych w marcu. RPP najprawdopodobniej pozostawi główną stopę na dotychczasowym poziomie 4,5 proc. O godzinie 16:00 ogłoszony zostanie komunikat po posiedzeniu rady.
Najważniejszym odczytem gospodarczym środy będzie publikacja prywatnego raportu z amerykańskiego rynku pracy przygotowanego przez Automatic Data Processing (ADP). Oczekuje się, że w raporcie inwestorzy znajdą informacje o wyraźnym wzroście zatrudnienia w USA. W styczniu przybyło 170 tys. nowych miejsc pracy, a lutowe oczekiwania oscylują blisko poziomu 205 tys. Tradycyjnie dwa dni później (piątek), pojawi się rządowy raport z rynku pracy w Stanach Zjednoczonych, który podpowie inwestorom, czy wykorzystać korektę do zakupów, czy może wstrzymać się na dłużej.
W Atenach ważą się za to losy wierzycieli, którzy posiadają w portfelu greckie obligacje. Lokalne media donoszą, jakoby grecką ofertę wymiany obligacji miało przyjąć 75-80 proc. wierzycieli. Z jednej strony to za mało, by sfinalizować ostatecznie uzgodnioną umowę bez uruchamiania procedury (z klauzulą CAC) zmuszającej posiadaczy obligacji do dokonania wymiany. A z drugiej strony to więcej niż poziom 66,66 proc., którego przekroczenie ratuje Grecję od anulowania wszelkich ustaleń i niekontrolowanego upadku Hellady. Na tą chwilę decyzja ma pojawić się do czwartku do godziny 21:00. Ofertę greckiego rządu przyjął już Unicredit.
We wtorek główne indeksy w Mediolanie i Madrycie straciły po 3,39 proc., niemiecki DAX30 zanurkował o 3,40 proc., a paryski CAC40 nawet 3,58 proc. Trudno pozbyć się jednak wrażenia, że korekcie nie towarzyszą żadne tragiczne odczyty fundamentalne, a wyprzedaż to naturalna reakcja rynków na niezwykle wysokie wzrosty w styczniu i lutym. Jeśli tak, to gdy ceny akcji jeszcze trochę spadną, warto zastanowić się nad wykorzystaniem przeceny do zwiększenia zaangażowania w akcje.
Krzysztof Gołdy
Bankier.pl
































































