Niemcy dołączyły do rosnącej grupy krajów, w których oficjalnie raportowana inflacja cenowa osiągnęła dwucyfrowy poziom. Wzrost cen napędziła pioruńsko droga energia i żywność, ale wyraźnie przyspieszyła też dynamika cen usług.


We wrześniu inflacja CPI w Niemczech wyniosła 10 proc. - wynika ze wstępnych szacunków opublikowanych przed Destatis. To najwyższy rezultat od roku 1951, gdy padł powojenny rekord na poziomie 11 proc. To także znacznie więcej niż w sierpniu, gdy tempo spadku siły nabywczej pieniądza oszacowano na 7,9 proc. Względem sierpnia indeks CPI wzrósł o 1,9 proc.
Wrześniowe statystyki niemieckiej inflacji CPI okazały się wyraźnie wyższe od oczekiwań ekonomistów, którzy średnio spodziewali się przyspieszenia niemieckiej inflacji CPI do 9,4% względem 7,9% odnotowanych w sierpniu. Oznacza to też, że po wakacyjnym uspokojeniu wywołanym spadkiem cen paliw i „kolejową promocją” inflacja w największej gospodarce Europy znów się nasiliła.
Za niemal rekordowo wysoką inflację w Niemczech, podobnie jak w całej Europie, w znacznej mierze odpowiadał skokowy wzrost cen paliw i energii (o 43,9 % rdr wobec 35,6 % w sierpniu). Przyspieszył również wzrost cen żywności (do 18,7 % wobec 16,6%). W znacznie szybszym niż w poprzednich miesiącach tempie drożały usługi (3,6% wobec 2,2%). Opublikowane dane mają charakter wstępny, a finalny odczyt poznamy 13 października.
Warto też wziąć poprawkę na fakt, że zestawiając odczyty inflacji pomiędzy państwami - ich władze w różnym stopniu oddziałują na ceny dóbr i wskaźniki makroekonomiczne, tymczasowo zaburzając ich porównywalność.
Przyspieszenie inflacji pokazuje również wskaźnik HICP, czyli zharmonizowana miara dla wszystkich państw UE. Według tej miary inflacja wzrosła do 10,9 proc. wobec 8,8% odnotowanych w sierpniu i oczekiwań rzędu 10,0%.
O różnicach między wskaźnikami CPI i HICP pisaliśmy w artykule „Jak GUS mierzy inflację? Statystycy wyjaśniają”. W skrócie: obie miary stosują nieco odmienny system wag i uwzględniają nieco inny zakres wydatków. Teoretycznie to CPI powinno celniej oddawać zmianę cen odczuwaną przez krajowych konsumentów, ponieważ to ten koszyk produktów i usług jest bardziej reprezentatywny dla ich zwyczajów zakupów. Jednak w obliczu najwyższej od dekad inflacji kupujący dostosowują decyzje do zmieniającej się rzeczywistości cenowej, a wskaźniki inflacji niekoniecznie oddają wzrost kosztów życia w takiej samej mierze jak wcześniej. Warto w tym kontekście pamiętać, że "każdy ma własną inflację".
Galopująca inflacja w kraju „genetycznie” wyczulonym na utratę siły nabywczej pieniądza jest nie tylko dowodem na ostateczną kompromitację władz Europejskiego Banku Centralnego, ale też staje się problemem natury politycznej. W XX wieku Niemcy dwukrotnie padli ofiarą hiperinflacji, która pozbawiła ich oszczędności życia. EBC jest bardzo mocno spóźniony z reakcją na tak szybki spadek wartości emitowanego przez siebie pieniądza. Dopiero w lipcu EBC zerwał z polityką ujemnych stóp procentowych, a we wrześniu zdecydował się na największą w historii strefy euro podwyżkę stóp (o 75 pb.). Druga 75-punktowa podwyżka oczekiwana jest w październiku. Nawet jeśli ekipa Lagarde ją zrealizuje, to główna stopa procentowa w eurolandzie pozostaną na śmiesznie niskim poziomie 2%, nie pozwalając na uratowanie oszczędności przed niszczącą siłą inflacji.






























































