Amerykański prezydent Donald Trump oświadczył w piątek, że traci wiarę w Irańczyków, biorących udział w rozmowach z USA, ponieważ „kłamią i przeinaczają fakty".


- Iranowi idzie bardzo, bardzo źle. Mają ciężko. Są bardzo nieuczciwi - powiedział prezydent mediom podczas posiedzenia swojego gabinetu w posiadłości Camp David. - Jesteśmy tam od pięciu miesięcy i zniszczyliśmy ich zdolności wojskowe. Zostało im ich jeszcze trochę, ale wkrótce już nie będą mieli tego, co im zostało - zapowiedział prezydent.
Zapewnił, że Irańczycy „zawsze chcą rozmawiać” z USA.
Ale często łamią dane przez siebie słowo (...). Tylko mnie denerwują - dodał. - Tracę do nich zaufanie, ponieważ kłamią i przeinaczają fakty - kontynuował prezydent.
Minister finansów (skarbu) Scott Bessent zapowiedział podczas posiedzenia, że zajęte irańskie aktywa zostaną wykorzystane na rzecz irańskiego narodu i Amerykanów poszkodowanych wskutek irańskich działań.
- Na pana polecenie poszukujemy ich (irańskich) aktywów na całym świecie. A te pieniądze trafią do narodu irańskiego oraz do Amerykanów, którzy ucierpieli z powodu Irańczyków, czy to w przypadku USS Cole, czy koszar w Libanie - zwrócił się do Trumpa Bessent. Środki te mają też być wykorzystane w przypadku irańskich ostrzałów statków w cieśninie Ormuz.

Trump przyznał też w rozmowie z dziennikarzami, że nie uważa, by za atakami cybernetycznymi na sieci wodociągowe w Minnesocie stał Iran. Ocenił, że odpowiada za to demokratyczny gubernator Minnesoty i zarzucił władzom tego stanu niekompetencję.
W czwartek stacja CBS News podała, że ponad 30 lokalnych systemów wodociągowych w Minnesocie padło celem cyberataku, zmuszającego część operatorów do przejścia na ręczne sterowanie. Jak dodano, władze badają, czy za incydentem stali hakerzy powiązani z Iranem.
Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)
ndz/ kar/





























































