Raptem miesiąc Czesi mogli się cieszyć z wyraźnie hamującej inflacji. W listopadzie tempo wzrostu cen konsumpcyjnych znów mocno przyspieszyło. Porównywalność danych nadal zaburzają tymczasowe rozwiązania wprowadzane przez władze.


W listopadzie inflacja CPI w Czechach wyniosła 16,2 proc. wobec 15,1 proc. odnotowanych w październiku i 18 proc. we wrześniu - podał tamtejszy urząd statystyczny.
Tempo wzrostu cen było w ostatnich dwóch miesiącach wyraźnie wolniejsze niż w poprzednich za sprawą "czeskiej tarczy antyinflacyjnej", w ramach której władze dopłacają z publicznej kasy do rosnących rachunków za prąd oraz zniosły opłatę za OZE (599 CZK za MWh). Statystycy uznali, że skoro subwencja w łącznej wysokości 2000 albo 3500 koron w zależności od taryfy przysługuje za okres październik-grudzień, to już teraz należy część uwzględnić w kalkulacjach inflacji.
W efekcie cena energii elektrycznej z koszyka inflacyjnego w październiku spadła o niemal 54 proc. w stosunku do września i o ponad 38 proc. wobec października ubiegłego roku, podczas gdy miesiąc wcześniej rosła o niemal 38 proc. w ujęciu rocznym. W listopadzie nastąpiło nieznaczne odbicie - o 3,9 proc. wobec października - ale w ujęciu rocznym nadal odnotowano wyraźną redukcję - o 23,4 proc.
Roczną dynamikę cen podbijał efekt bazy - w dwóch ostatnich miesiącach ubiegłego roku obowiązywał zerowy VAT na prąd i gaz. Ten ostatni podrożał aż o 139 proc. (a w stosunku do października o przeszło 14 proc.).

W dalszym ciągu przyspieszały wzrosty ceny żywności i napojów bezalkoholowych - do 27,1 proc. rdr wobec 26,2 proc. miesiąc rdr wcześniej. Nieco wyhamowały za to ceny paliw (14,5 proc. vs 21,7 proc.) czy imputowanych czynszów (11,9 proc. vs 14 proc.).
W porównaniu do października ceny konsumpcyjne wzrosły o 1,2 proc. po tym, jak miesiąc wcześniej spadły o 1,4 proc. z powodu administracyjnych obniżek cen energii. Gdyby nie one odnotowano by wówczas miesięczny wzrost o 1,6 proc., a więc wyższy niż w listopadzie.
W czerwcu władze czeskiego banku centralnego zakończyły cykl zacieśnienia polityki pieniężnej, po tym jak w nieco ponad rok wywindowały referencyjną stopę procentową z 0,25 proc. do 7 proc. Z projekcji inflacji banku wynika, że w tym roku średnioroczne tempo wzrostu cen towarów i usług konsumpcyjnych wyniesie 15,8 proc., w przyszłym zwolni do 9,1 proc., a w 2024 r. - do 2,4 proc. Równocześnie z eksperckiego modelu wynika, że w 2023 r. realne tempo wzrostu gospodarczego będzie ujemne i sięgnie -0,7 proc.
Maciej Kalwasiński































































