Lipiec przyniósł wznowienie napływu gotówki do funduszy inwestujących w fizyczne złoto. Odpływ kapitału z dużych ETF-ów amerykański został z nawiązką zrównoważony przez fundusze z Europy.


W lipcu fundusze ETF (ang. exchange-traded funds) zwiększyły swój stan posiadania złota o ponad 11 ton po tym, jak w czerwcu upłynniły prawie 5 ton królewskiego metalu. Mimo to licząc od początku 2021 roku, ETF-y zmniejszyły swój stan posiadania o blisko 116 ton, za co odpowiadała przede wszystkim wyprzedaż kruszcu w lutym i marcu (łącznie było to prawie 200 ton).
Na koniec lipca wszystkie giełdowe fundusze inwestujące w złoto miały w swoich skarbcach 3 635,8 ton żółtego metalu. To o niespełna 7% poniżej rekordowego stanu z października 2020 roku, gdy wszystkie ETF-y razem wzięte posiadały 3 909 ton złota.
Za lipcowy napływ odpowiadały fundusze z Europy, które dodały 17,1 ton złota. W kontrze stały dwa duże fundusze z USA. SPDR Gold Shares oraz iShare Gold Trust sprzedały (netto) 19,5 tony królewskiego metalu, za ponad 1,1 mld dolarów.
Banki centralne „zachęcają” do kupowania złota
Zdaniem analityków główną przyczyną zachęcającą do kupowania złota jest polityka największych banków centralnych. Zarówno amerykańska Rezerwa Federalna jak i Europejski Bank Centralny uparcie trzymają się polityki zerowych stóp procentowych oraz prowadzą ogromne programu skupu aktywów (QE), zwanych potocznie „drukowaniem pieniędzy”.

W ostatnich tygodniach obie instytucje potwierdziły, że w najbliższym czasie nie mają zamiaru zmieniać polityki monetarnej pomimo utrzymującej się podwyższonej inflacji cenowej. W Stanach Zjednoczonych inflacja CPI wzrosła do 5,4%, a w Niemczech sięgnęła 3,8%, w obu przypadkach wyznaczając wieloletnie maksima.
Przeczytaj także
W takiej sytuacji trzymanie pieniędzy na praktycznie nieoprocentowanym rachunku bankowym niemal gwarantuje realną utratę części kapitału. Ujemne realne stopy procentowe zachęcają do kupowania akcji, nieruchomości i złota jako formy obrony przed tą monetarną represją. Tym bardziej, że rentowność amerykańskich obligacji 10-letnich w czerwcu i lipcu obniżyła się do niespełna 1,2%. W rezultacie realna długoterminowa stopa procentowa w USA obniżyła się do rekordowo niskiego poziomu -1,14%.
„Czyszczenie” spekulacyjnych pozycji
Na to wszystko nakładają się niedawne dynamiczne spadki na rynku kontraktów terminowych. W nocy z niedzieli na poniedziałek doszło do gwałtownego spadku notowań kontraktów na złoto i srebro. W rezultacie dolarowe notowania złota na chwilę zbliżyły się poziomu wsparcia (ok. 1675 USD/oz.) wyznaczonego przez marcowe minima.
W opinii części obserwatorów była to klasyczna zagrywka branży finansowej mająca na celu zmuszenie do zamknięcia pozycji dużego zlewarowanego spekulanta. Takie rzeczy na rynku „złotych” kontraktów w poprzednich latach zdarzały się wielokrotnie. Czy tak było także tym razem, dowiemy się dopiero w piątek wieczorem, gdy amerykański nadzór nad rynkami towarowymi (CFTC) opublikuje cotygodniowe statystyki dotyczące wielkości spekulacyjnych pozycji w nowojorskich kontraktach na złoto.
























































