REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Idzie polskie QE i fiskalna bazooka

Ignacy Morawski2020-03-17 10:02główny ekonomista „Pulsu Biznesu” i dyrektor SpotData
publikacja
2020-03-17 10:02
Dodaj Bankier.pl w Google

Narodowy Bank Polski zapowiedział szereg działań zmierzających do podtrzymania płynności banków i rynku obligacji skarbowych. Jednym z nich jest plan skupu obligacji skarbowych. Jego celem jest zapewnienie wsparcia dla rynku tych papierów w okresie, gdy państwo będzie przeprowadzało masywne emisje.

Idzie polskie QE i fiskalna bazooka
Idzie polskie QE i fiskalna bazooka
fot. MOZCO Mateusz Szymanski / / Shutterstock

Szykujemy się w Polsce, podobnie jak na całym świecie, na niespotykany dotychczas program wsparcia sektora prywatnego przez państwo. Teraz nie ma właściwie innego wyboru, nawet jeżeli koszty w przyszłości potencjalnie mogą okazać się wysokie. Koszty te będzie w stanie odrobić jeżeli utrzymamy zdolność gospodarki do szybkiego restartu po pandemii.

Kluczowe instrumenty wprowadzone przez bank centralny są następujące. Po pierwsze, są to operacje repo dla banków, czyli takie, w których banki mogą otrzymać tanią pożyczkę pod zastaw określonych aktywów. To ma umożliwić płynne rozliczenia bankowe, które są niezbędne dla sprawnego działania całego systemu finansowego. Po drugie, będzie to skup obligacji skarbowych. To ma zapewnić obroty na rynku, na którym zaraz pojawi się masa nowych obligacji. Po trzecie, będzie do udostępnienie bankom kredytu wekslowego, dzięki któremu banki będą mogły utrzymać finansowanie przedsiębiorstw (m.in. prolongatę spłaty kredytów). Po czwarte, będzie to obniżenie stopy rezerw obowiązkowych (to ma uwolnić płynne zasoby banków) oraz podniesienie oprocentowania tych rezerw (to ma ograniczyć negatywny wpływ kryzysu na wyniki banków).

Co bardzo ważne, NBP podkreśla, że teraz kluczowa jest rola polityki fiskalnej – działania banku centralnego tylko to wspierają. A jaką rolę ma polityka fiskalna? Ogromnie trudną – musi przejąć na siebie część zobowiązań sektora prywatnego, tak, aby sektor ten był gotowy do szybkiego restartu po epidemii. Jeżeli restart będzie szybki i zdecydowany, co jest możliwe, to przejęte przez państwo zobowiązania da się spłacić bez problemu. Gorzej jeżeli restart będzie się opóźniał.

Sektor prywatny w wielu obszarach traci zdolność regulowania bieżących zobowiązań – wypłacania wynagrodzeń, spłacania kredytów, płacenia podatków, opłacania innych kosztów. W miarę upływu czasu ten problem będzie rozlewał się z branż najbardziej zagrożonych na inne branże. Po pewnym czasie część firm zacznie bankrutować, część pracowników tracić pracę. To potencjalnie może być problem masowy. I wtedy nie będzie mowy o szybkim restarcie gospodarki. Część zdolności produkcyjnych zostanie utracona na długo. Firmy, które będą musiały oddać maszyny wzięte na kredyt, nie odnowią szybko działalności. Zwolnieni pracownicy nie wrócą szybko na swoje stanowiska. Niespłacone kredyty zatkają system finansowy. Trudno wyliczyć właściwie wszystkie negatywne skutki. Dlatego państwo musi dokonać znaczącego powiększenia swojego długu by przejść na swoje barki część uderzenia. W ten sposób jako społeczeństwo rozkładamy bardziej równomiernie koszty wstrząsu.

Wakacje na giełdzie

Niestety projekcje epidemiologiczne wskazują, że restart gospodarki nie nastąpi szybko. Wczoraj naukowcy z Imperial College London opublikowali analizę, z której wynika, że stoimy przed tragicznym wyborem: albo szczyt epidemii będzie bardzo wysoki, co oznacza totalne przeciążenie systemu szpitalnego, albo epidemia będzie powracać. Wykres to obrazujący zamieszczam poniżej i zachęcam do lektury materiału – jest relatywnie prosty w odbiorze. To oznacza, że musimy szykować się na potężną interwencję państwa. Przynajmniej dopóki nie powiększymy zdolności systemu ochrony zdrowia do przyjmowania pacjentów i masowego testowania.

fot. / / SpotData

Jednocześnie przypomniałbym, że - jak w każdym kryzysie - jest wiele niewiadomych. Do tej pory nie docenialiśmy niewiadomych czynników ryzyka. Możliwe, że znajdujemy się w momencie, gdy nie doceniamy niewiadomych czynników szansy. Możliwe, że jesteśmy w okresie szczytu paniki.

Chcesz codziennie takie informacje na swoją skrzynkę? Zapisz się na newsletter SpotData.

Chcesz samodzielnie analizować dane ekonomiczne? Platforma SpotData to darmowy dostęp do ponad 40 tysięcy danych z polskiej i światowej gospodarki, które można analizować, przetwarzać i pobierać w formie wykresów i tabel do Excela. Sprawdź na: https://spotdata.pl/ogolna.

Źródło:
Ignacy Morawski
Ignacy Morawski
główny ekonomista „Pulsu Biznesu” i dyrektor SpotData

Pomysłodawca projektu i szef zespołu SpotData. Przez wiele lat pracował w sektorze bankowym (WestLB, Polski Bank Przedsiębiorczości), gdzie pełnił rolę głównego ekonomisty. W latach 2012-16 zdobył wiele wyróżnień w licznych rankingach, zajmując m.in. dwukrotnie miejsce na podium konkursu na najlepszego analityka makroekonomicznego organizowanego przez "Rzeczpospolitą" i Narodowy Bank Polski. W 2017 roku znalazł się na liście New Europe 100, wyróżniającej najbardziej innowacyjne osoby Europy Środkowej, publikowanej przez „Financial Times”. W 2019 r. wyróżniony przez ThinkTank jako jeden z 10 ekonomistów najbardziej słuchanych przez polski biznes. W tym samym roku projekt SpotData, który założył, został nominowany do nagrody GrandPress Digital. Absolwent ekonomii na Uniwersytecie Bocconi w Mediolanie i nauk politycznych na Uniwersytecie Warszawskim.

Tematy

Komentarze (7)

dodaj komentarz
cichy380
Polska jak wiele innych krajów jest bardzo zadłużona. To samo tyczy się firm, a przez ostatnie lata działań rządu, również gospodarstwa domowe. Mimo, iż ekonomiści bili na alarm nikt ich nie słuchał i społeczeństwo nadal się zadłużało. To nie pandemia zabije gospodarki wielu krajów, tylko życie na kredyt. Gdyby nie koronawirus zrobiłby Polska jak wiele innych krajów jest bardzo zadłużona. To samo tyczy się firm, a przez ostatnie lata działań rządu, również gospodarstwa domowe. Mimo, iż ekonomiści bili na alarm nikt ich nie słuchał i społeczeństwo nadal się zadłużało. To nie pandemia zabije gospodarki wielu krajów, tylko życie na kredyt. Gdyby nie koronawirus zrobiłby to inny czarny łabędź..
marxs
i tyle w temacie"mam Pomysła" made in glapa+blondteam
pkc
Słabiutko, 2 tyg i wszystko pada, czyli od 1 do 1? a może trzeba wyciągnąć ze skarpety jak nie ma płynności i nauczyć się oszczędzać.
zkonopko
Panie kochany redaktorze. Weź Pan napisz zgodnie z prawdą, że NBP stworzy sobie z niczego pieniądze do skupu obligacji. Kupi od banków obligacje, żeby dać im gotówkę, a następnie wydrukuje sobie nowe obligacje, żeby banki mogły je kupić i tak w koło Macieja. A do tego chcą obniżyć wymaganą rezerwę obowiązkową, aby banki mogły stworzyć Panie kochany redaktorze. Weź Pan napisz zgodnie z prawdą, że NBP stworzy sobie z niczego pieniądze do skupu obligacji. Kupi od banków obligacje, żeby dać im gotówkę, a następnie wydrukuje sobie nowe obligacje, żeby banki mogły je kupić i tak w koło Macieja. A do tego chcą obniżyć wymaganą rezerwę obowiązkową, aby banki mogły stworzyć jeszcze więcej pieniędzy z niczego w formie kredytów "dla przedsiębiorców". Mówiąc krótko, wszyscy kolesie banksterzy tworzą pieniądze z niczego. NBP ratuje banki (pomaga kolesiom), a Kowalski jest dymany, bo jego oszczędności z każdym dniem będą warte mniej.
nonnn
szansa jest wielka, spoleczenstwo zebralo sie do kupy i juz widac startupy z systemami operacyjnymi panstwa. to moze zmienic calkowicie oblicze nowej wladzy.
loool
Słabe jednostki powinny upaść a silne przetrwać . Ratowanie trupów dodrukiem kosztem innych zdrowych organizmów jest wbrew logice i ekonomi.

Powiązane: Koronawirus a gospodarka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki