- Resort skarbu państwa jest świadomy tego, co się stało z hutą, ale odnoszę wrażenie że jest to jedynie gra na zwłokę - mówi Henryk Adler, przewodniczący Międzyzakładowej Organizacji Związkowej NSZZ Solidarność HMN Szopienice SA. - Być może resort chce zachować twarz i teraz chce zaskarżyć decyzję walnego zgromadzenia, ale jest za późno. To już nic nie zmieni dla huty. Pracownicy są rozgoryczeni.
Wraz z decyzją NWZA Huty Metali Nieżelaznych Szopienice rozpoczęła się likwidacja huty. Ministerstwo skarbu państwa, dysponujące w hucie 32-procentami udziałów zdecydowało się zaskarżyć decyzję akcjonariuszy o likwidacji huty i upoważnieniu zarządu do sprzedaży terenów. Zdaniem związkowców - za późno.We wrześniu Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy Huty Metali Nieżelaznych Szopienice zdecydowało o likwidacji huty. Decyzję o likwidacji przeforsował Hutmen SA, będący właścicielem 61,77 proc. akcji huty.
Likwidacja huty oznacza zwolnienie z dniem 30 września 355 pracowników.
Ministerstwo skarbu państwa, które ma 32-proc. udziałów w hucie było przeciwne decyzji o jej likwidacji. Resort zaskarżył decyzję NWZA Huty Metali Nieżelaznych Szopienice o likwidacji huty i upoważnieniu zarządu do sprzedaży terenów.
- Resort skarbu państwa jest świadomy tego, co się stało z hutą, ale odnoszę wrażenie że jest to jedynie gra na zwłokę - mówi Henryk Adler, przewodniczący Międzyzakładowej Organizacji Związkowej NSZZ Solidarność HMN Szopienice SA. - Być może resort chce zachować twarz i teraz chce zaskarżyć decyzję walnego zgromadzenia, ale jest za późno. To już nic nie zmieni dla huty. Pracownicy są rozgoryczeni.
Jak podkreśla H.Adler do 28 listopada sąd odroczył rozprawę z powództwa Skarbu Państwa, który zaskarżył decyzje NWZA Huty Metali Nieżelaznych Szopienice. To jednak nic nie zmieni dla pracowników likwidowanej huty.
- Ludzie stracili nadzieję - mówi H. Adler. - Staramy się im pomóc w znalezieniu nowej pracy. Jesteśmy teraz wielkim biurem pośrednictwa pracy. Zbieramy wszelkie informacje od firm z regionu, które zdecydowałyby się zatrudnić pracowników z likwidowanej huty. Zdajemy sobie jednak sprawę, że bez wsparcia władz lokalnych będzie trudno.
wnp.pl (Renata Dudała)






























































