Biały Dom nie zamierza wykreślić Huaweia z "czarnej listy", ale zakaz współpracy z chińskim gigantem będzie dotyczył tylko kwestii zagrażających bezpieczeństwu narodowemu USA.
W maju władze Stanów Zjednoczonych wpisały Huaweia i 68 spółek związanych z chińskim koncernem na czarną listę podmiotów, którym nie można sprzedawać produktów i usług z przynajmniej 25-proc. amerykańskim wkładem własnym. Przed rokiem podobna decyzja Waszyngtonu powaliła innego, choć nie tak istotnego, chińskiego giganta - spółkę ZTE.
"Egzekucja" Huawei została jednak zawieszona na 3 miesiące, by w tym czasie podjąć próbę wynegocjowania porozumienia. O randze sprawy świadczy fakt, że była przedmiotem rozmów na najwyższym szczeblu - pomiędzy Donaldem Trumpem i Xi Jinpingiem. Z wypowiedzi prezydenta USA po spotkaniu z przywódcą Chin wynikało, że Amerykanie ustąpią ws. Huawei i chiński koncern nie zostanie odcięty od technologii.
Słowa Trumpa zostały błyskawicznie odczytane jako kapitulacja przed Pekinem, wspieranym w tej sprawie przez robiący interesy z Chińczykami amerykański biznes. Wypowiedź prezydenta USA od początku starali się jednak mitygować przedstawiciele jego administracji. W efekcie wciąż nie jest jasne, jak będzie wyglądała współpraca z Huawei.
Wczoraj nieco więcej światła na sprawę rzucił sekretarz handlu USA Wilbur Ross. Polityk stwierdził, że Huawei nie zostanie skreślony z czarnej listy, ale władze będą stosowały zwykłą dla takich sytuacji procedurę, tzn. będą udzielały indywidualnych licencji na handel z chińskim gigantem. Departament Handlu ma przyznawać licencje, jeśli uzna, że współpraca danej firmy z Huawei w określonym obszarze nie zagraża bezpieczeństwu narodowemu Stanów Zjednoczonych.

O wyłączenie swoich produktów spod zakazu zabiegali amerykańscy potentaci technologiczni, m.in. Google, producent systemu operacyjnego i aplikacji używanych na smartfonach Huawei. Po słowach sekretarza handlu można się spodziewać, że taką licencję otrzymają, a użytkownicy urządzeń Huawei dalej będą mogli korzystać z Androida oraz takich aplikacji jak Gmail, YouTube czy Google Maps.
Jak donosi "Financial Times", doradca prezydenta ds. gospodarczych Larry Kudlow potwierdził słowa Rossa, dodając, że łagodniejsze wymogi licencyjne będą obowiązywały jedynie przez pewien czas.
Wygląda więc na to, że Biały Dom, zgodnie z życzeniem Donalda Trumpa, odwleka "wyrok" wydany na Huawei, ale pozostawia otwartą furtkę do dalszych negocjacji w tej sprawie.
Maciej Kalwasiński



























































