Czerwiec 2015 r. –
najgorętszy moment ciągnącego się od lat serialu pt. „Grexit” – przyniósł kolejną
wyrwę w greckim systemie bankowym. Od początku roku z banków w Helladzie wycofano 40 mld euro czyli blisko jedną czwartą.


Wartość depozytów ulokowanych w greckim systemie bankowym przez gospodarstwa domowe i przedsiębiorstwa spadła w czerwcu do 127,5 miliarda euro wobec 135,6 miliarda euro w maju. Poziom odnotowany w czerwcu to najniższa wartość od listopada 2003 r. Tylko od początku tego roku z greckich banków wybrano 40 mld euro (spadek o 24%).
Uwzględniając okres obecności Grecji w strefie euro, czerwcowy odpływ (-6%) swoją skalą ustępował tylko styczniowemu (-7,3%), kiedy obywatele Hellady wypłacali pieniądze przed wyborami parlamentarnymi, w których ostatecznie triumfowała Syriza.
Warto przypomnieć, że to właśnie ze względu na wycofywanie depozytów ludności bankom komercyjnym w Grecji niezbędna była „kroplówka” w postaci finansowania z programu ELA od banku centralnego. Zgodę na takie finansowanie za każdym razem wydawał EBC.
Greckie banki zostały zamknięte 29 czerwca i ponownie otwarte zostały dopiero 20 lipca. W kraju wciąż obowiązują restrykcje związane z kontrolą przepływu kapitału (np. limit wypłat 60 euro dziennie czy brak możliwości wypłaty środków za granicą) i najpewniej pozostaną utrzymane jeszcze przez wiele miesięcy.

Na początku lipca państwa strefy euro porozumiały się w ubiegłym tygodniu w sprawie rozpoczęcia negocjacji o nowym programie pomocy dla Grecji. W zamian Hellada będzie musiała wprowadzić reformy gospodarcze i przekazać majątek do specjalnego funduszu. Łączna wartość nowego programu pomocy dla Grecji ma wynieść nawet 86 mld euro. Dzięki uzyskanej od zagranicznych wierzycieli „pożyczce pomostowej”, Grecja spłaciła raty długu wobec MFW i EBC.
Rozmowy ws. szczegółów porozumienia z wierzycielami wciąż trwają. Wszystko wskazuje na to, że nową datą graniczą jest 20 sierpnia. Do tego dnia Grecja musi wpłacić do EBC kolejną ratę (3 mld euro). Jeżeli do tego czasu nie uda się wynegocjować trwałego porozumienia, Ateny znów staną pod ścianą i będą musiały zwrócić się o krótkoterminową pomoc do krajów strefy euro.




























































