Choć amerykański rynek pracy trzyma się mocno, to od ponad roku trwają potężne zwolnienia w IT. Po cichu zwalniają też największe banki w USA, a najgorsze ma dopiero nadejść.


Zwalnia Nokia - i to z rozmachem. Zatrudnienie redukuje też LinkedIn, Microsoft, T-Mobile, czy też najstarszy dziennik w USA - "Washington Post". Zwolnienia kontynuuje też Citigroup - łącznie w tym roku bank zmniejszył liczbę pracowników o 7 tys.
O możliwych zwolnieniach w branży finansowej było słychać już z końcem ubiegłego roku. Co na to największe banki z Wall Street?
Na razie Wall Street zwalnia po cichu
Z danych dostarczonych przez same spółki wynika, że pięć największych amerykańskich banków zwolniło, tylko w tym roku, łącznie 20 000 pracowników. Proces cichych zwolnień trwa od początku roku, a niektóre z najgłębszych cięć mają dopiero nadejść - informuje CNBC. Póki co, w trend nie wpisuje się jedynie JP Morgan Chase - największy i najbardziej dochodowy bank amerykański.
W kontekście zatrudnienia w amerykańskich bankach trzeba odnotować, że cięcia mają miejsce po dwuletnim boomie na nowych pracowników, napędzanym gwałtownym wzrostem aktywności na Wall Street. Sytuacja diametralnie się zmieniła, gdy Fed rozpoczął serię podwyżek stóp procentowych.

"Banki obniżają koszty, gdzie tylko mogą, ponieważ przyszły rok jest naprawdę niepewny" – powiedział Chris Marinac, dyrektor ds. badań w Janney Montgomery Scott.
"Utrata miejsc pracy w branży finansowej może wywrzeć presję na szerszy rynek pracy w USA w 2024 r. W obliczu rosnących niespłacalności kredytów korporacyjnych i konsumenckich pożyczkodawcy są gotowi na głębsze cięcia w przyszłym roku" - dodał Marinac.
Wells Fargo i Goldman Sachs tną najmocniej
Sytuacja w branży jest coraz bardziej nerwowa. Najgłębsze redukcje etatów miały do tej pory miejsce w Wells Fargo i Goldman Sachs - każdy z nich do tej pory zwolnił około 5 proc. swoich pracowników. Nie jest tajemnicą, że banki te borykają się ze spadkiem przychodów w kluczowych obszarach działalności.
Co więcej, Wells Fargo zwolnił 50 tys. pracowników w ciągu ostatnich trzech lat, a proces redukcji zatrudnienia jeszcze się nie skończył. Jest on m.in. wynikiem odejścia od biznesu hipotecznego w USA.
Goldman Sachs deklaruje, że nie spodziewa się kolejnych masowych zwolnień, podobnych do tych z początku bieżącego roku. W nadchodzących tygodniach zwolni jednak około 1- 2 proc. swoich pracowników po przeprowadzeniu badań ich wydajności pracy. Liczba pracowników będzie również mniejsza z powodu odejścia Goldman Sachs od finansowania konsumenckiego.
Wcześniej o cięciach informował Citigroup - zwolnienia w trzecim kwartale br. obejmują 2 tys. pracowników.
Morgan Stanley w związku z przedłużającym się spowolnieniem działalności w zakresie bankowości inwestycyjnej bank zwolnił w tym roku około 2 proc. personelu. Podobny poziom zwolnień wystąpił w Bank of America.
JP Morgan na opak
JP Morgan - lider branży w USA, w tym roku zwiększył zatrudnienie o 5,1 proc., rozszerzając przy tym sieć oddziałów, a także agresywnie inwestując w technologię i przejmując upadły First Republic Bank. Nawet po szaleństwie rekrutacyjnym JPMorgan ma ponad 10 000 otwartych stanowisk - mówią przedstawiciele firmy.
Wydaje się jednak, że bank stanowi wyjątek od reguły. Kierowany od 2006 roku przez dyrektora generalnego Jamiego Dimona, JP Morgan najlepiej radził sobie w środowisku rosnących stóp procentowych w zeszłym roku, udało mu się przyciągnąć depozyty i zwiększyć przychody, podczas gdy mniejsi rywale borykali się z trudnościami - zauważa CNBC.
JM
































































