Giełdy europejskie zareagują wzrostami na wczorajszą sesję w USA
Dzisiaj sytuacja na rynkach europejskich jest jasna. Duży wzrost (przynajmniej na początku sesji) są oczywistością. Z pewnością nieco mniejszy na XETRA DAX, który częściowo zdążył zareagować na to, co działo się w USA. Rynki są tak wyprzedane, ze nie może być inaczej. Po sesji w USA wyniki podał AOL Time Warner (nieco lepsze na poziomie zysku operacyjnego od prognoz, ale obniżył prognozy na resztę roku – po sesji –5,9 %). Poza tym spółka poinformowała, że SEC wyjaśnia sprawę pewnych transakcji na rynku ogłoszeń, którymi AOL (wg Washington Post) podwyższał zysk, żeby był zgodny z prognozami analityków. Mimo tego optymizm nadal trwał. AHI zakończyło bez zmian, a kontrakty są w okolicach zera.Ostrzeżeniem dla inwestorów jest zachowanie rynków azjatyckich, gdzie indeksy wzrosły w sposób bardziej niż umiarkowany. Poza tym w czasie działania rynków azjatyckich dolar osłabł do wartości parytetu z euro. Wyraźnie widać, że na świecie panuje obawa, iż wczorajszy wzrost w USA to nic innego jak odreagowanie, które niczego nie zmienia. Powody leżące u podstaw takich obaw podałem we wczorajszym komentarzu po sesji w USA.
Czy dzisiaj rynki będą czekały na dane makro? Wątpię. Liczy się tylko wyprzedanie rynku. Dla porządku jednak warto wiedzieć, że o 10.00 zostanie podany indeks nastroju niemieckich biznesmenów Ifo (prognoza to spadek do 91,1 z 91,2). Potem będziemy mieli serie danych makro z USA. O 14.30 dowiemy się, jak wyglądały zamówienie na dobra trwałego użytku w czerwcu (prognoza + 0,5%). Dobre dane byłyby bardzo pożądane, żeby przedłużyć wzrost indeksów. O tej samej porze rynek dostanie cotygodniowy raport o ilości noworejestrowanych bezrobotnych w ostatnim tygodniu (prognoza 385 tys.). O 16.00 na rynek dotrą informacje z rynku nieruchomości w czerwcu. W normalnych warunkach nie miałyby wielkiego znaczenia, ale ostatnio bardzo dużo mówi się w mediach o możliwości budowania się balonu spekulacyjnego na tym rynku. Dane będą więc dokładnie obserwowane. Skoro jednak kapitały z giełdy szły w nieruchomości to nie powinno być źle. Prognozy mówią, ze ilość sprzedanych istniejących domów będzie bez zmian w stosunku do zeszłego miesiąca (5,75 mln), a ilość nowych domów spadnie z 1,028 mln do 980 tys.
A co na naszym rynku? Oczywiście wzrost, to jest truizm. Najbardziej będą odbijały spółki najmocniej przecenione. Dzisiaj można oczekiwać również reakcji na umożliwienie Agorze kupna telewizji Polsat. Ze spółek w ogóle mamy dzisiaj same pozytywne informacje. Grupa TPSA podała, ze przychody wyniosły w drugim kwartale 4,426 mld zł. (nieco więcej niż prognozy). Co prawda nic nie wiadomo o zyskach, ale dzisiaj i ta informacja wystarczy do wzrostu.
KGHM poinformował Reuters ustami wiceprezesa A.Szczepka, że rozważa podwyższenia prognozy tegorocznego zysku netto, a drugi kwartał „powinien być optymistyczny”. Rezerw na Telefonię Dialog spółka nie będzie tworzyła. To plusy, ale są i minusy. TD jest w sposób oczywisty zafałszowaniem wyniku KGHM, jeśli spółka nie utworzy rezerw. Poza tym założenie leżące u podstaw twierdzenia o możliwym podniesieniu prognoz bazuje na wątpliwym fundamencie. KKGHM zakłada złotego na poziomie 4,15 do dolara i ceny miedzi powyżej 1600 $. Cena miedzi w czasie ostatnich 2 dni wyszła dołem z klina, o którym od pewnego czasu pisałem i spadła o ponad 6% (wczoraj 4%) do poziomu około 1500 $. Dlaczego? Wyraźnie świat boi się powrotu dekoniunktury, bo miedź jest jednym z pierwszych sygnałów kierunku koniunktury w gospodarce światowej.
Softbank już wczoraj zapewnił, że nie uprawia kreatywnej księgowości. Wczoraj nie podziałało, ale przy takim wyprzedaniu musi dzisiaj dać znaczny wzrost.
Czy nasze fundusze będą dzieliły włos na czworo i czekały na korektę w USA? A może przeprowadzą takie samo rozumowanie, jakie ja wczoraj w komentarzu po sesji w USA przeprowadziłem i zaczną się wahać? Przypuszczam, że zarządzający będą oczekiwali tego, co ja: próby testu dna w USA w najbliższych 3 tygodniach. Mają czas – posiadając akcje w portfelu zawsze zdążą dołączyć się do sensownego ruchu wzrostowego na świecie. Może więc być tak, że będą akcje jedynie akumulowali, nie podgrzewając za bardzo rynku. Cokolwiek by jednak nie robili to wzrost rynkowi się po prostu należy. Powinien być jednak o wiele mniejszy niż w Eurolandzie. Po prostu nasze indeksy spadły dużo mniej nie przełamując nawet ubiegłorocznych minimów. Tak więc ostrożnie z entuzjazmem szczególnie w pierwszych minutach sesji. Nie wierzę w dojście WIG-20 (tak jak DJIA) jednym ruchem do oporu na 1120 pkt., ale do tego poziomu jest prawie 6% miejsca...































































