REKLAMA
Początek gorący, a to dopiero rozgrzewka! Ruszyły Wakacje na Giełdzie

    GREXIT - wkraczamy w czasy ostateczne

    Michał Żuławiński2015-06-02 12:34analityk Bankier.pl
    publikacja
    2015-06-02 12:34

    „Wyjdą, nie wyjdą” – to pytanie niczym miecz Damoklesa już od lat wisi nad Grecją i strefą euro. Wszystko wskazuje jednak na to, że wkraczamy w czasy ostateczne greckiego kryzysu.

    GREXIT - wkraczamy w czasy ostateczne
    GREXIT - wkraczamy w czasy ostateczne
    fot. Athanasia Batziou / / EastNews

    Serial pod tytułem "GREXIT" w ostatnim czasie nie rozpalał emocji widowni. Fabuła nie posuwała się zbytnio naprzód, a zamiast kolejnych zwrotów akcji, twórcy zaserwowali nam długie, choć niewiele wnoszące dialogi między tymi samymi bohaterami. Wszystko wskazuje na to, że wydarzenia zaczną przyspieszać i punktu kulminacyjnego możemy doczekać się niebawem. Niewykluczone, że w tym tygodniu.

    Komu, ile i kiedy zapłacić ma Grecja?

    Zacznijmy od kilku dat i kwot. W najbliższy piątek, 5 czerwca na konto Międzynarodowego Funduszu Walutowego ma wpłynąć 304 mln dolarów w ramach spłaty pożyczki, której w 2010 r. fundusz udzielił bankrutującej Grecji.  Na tym nie kończy się wyliczanka – do końca czerwca Ateny muszą oddać funduszowi w sumie 1,56 mld euro, a po drodze muszą jeszcze wykupić trzy transze bonów skarbowych na łączną kwotę 5,2 mld euro.

    Owszem, podobnych wyliczeń dokonywaliśmy przed nadejściem majowych płatności. Tamte rachunki Grecji udało się opłacić m.in. ściągając środki od wszelkich możliwych instytucji państwowych, emitując kolejne bony skarbowe (spłacić je trzeba będzie „dopiero” za pół roku) czy stosując fortel wobec samego MFW.

    Obrazowo rzecz ujmując, stojącej przy kasie Grecji udało się znajdować drobniaki w kolejnych kieszeniach, pożyczać od znajomych stojących w tej samej kolejce czy też przypomnieć kasjerowi, że kiedyś zostawił u niego parę groszy na przechowanie. Wszystko to były działania doraźne (żeby nie powiedzieć desperackie), a ogrom greckich długów (grafika WSJ poniżej) wymaga znacznie bardziej długofalowej strategii. Tym bardziej, że już 30 czerwca kończy się przedłużony na początku tego roku plan pomocowy dla Grecji, a miliardy euro sukcesywnie odpływają z greckich banków.

    Zbliżanie się „czasów ostatecznych” dla Grecji sondować można także po zmianie tonu wypowiedzi czołowych aktorów serialu "GREXIT". Christine Lagarde powiedziała niedawno, że wyjście Grecji ze strefy euro "jest możliwe", choć jeszcze niedawno żaden z oficjeli tak otwarcie nie stawiał tej kwestii. Ostry jak zwykle Wolfgang Schauble mówił natomiast, że pozytywne wieści płynące z Aten odnośnie zawarcia porozumienia w systemie pieniądze-za-reformy nie potwierdzają się w rozmowach z wierzycielami, a nawet, że Grecja może potrzebować równoległej waluty.

    Wczoraj późnym wieczorem w Berlinie doszło do spotkania szefów KE, MFW i EBC. W rozmowach brali udział także Angela Merkel i Francoise Hollande, którzy w niedzielny wieczór telefonicznie rozmawiali z premierem Grecji Aleksisem Ciprasem. Szef greckiego w artykule dla francuskiego „Le Monde” skrytykował natomiast „absurdalne propozycje” dawnej Troiki, a samą strefę euro nazwał „technokratycznym monstrum”. Dziś Cipras stwierdził natomiast, że w poniedziałkowy wieczór przesłał dawnej Troice „kompleksowy plan dla Grecji” i „oczekuje na odpowiedź politycznego przywództwa Europy”.

    Grecja jak Zimbabwe i Somalia?

    Retorykę w ostatnim czasie zaostrzyły też największe banki. JPMorgan Chase w rekomendacji dla inwestorów zalecił sprzedaż greckich obligacji, których kupno rekomendował po dojściu Syrizy do władzy. Analitycy banku stwierdzili, że choć ich "scenariuszem bazowym dla Grecji wciąż pozostaje zawarcie kompromisu, to przekonanie to nie jest na tyle silne, aby zrekompensować narastające ryzyko".

    Swój scenariusz dla Grecji przedstawił wczoraj także Goldman Sachs. Według analityków banku Hellada może stanąć przed koniecznością ogłoszenia „technicznego bankructwa i/lub zablokowania środków na depozytach bankowych”, aby przerwać ewidentny już impas w rozmowach i zawrzeć porozumienie z wierzycielami.

    Zdaniem Goldman Sachs, Grecja i dawna Troika znajdują się na ewidentnym kursie kolizyjnym. Z jednej strony Europa nie może pozwolić sobie na przyznanie Atenom lekką ręką kolejnych miliardów euro, ponieważ spotkałoby się to zarówno z krytyką opinii publicznej, jak i krajów, które wychodząc z kryzysu poczyniły większe wyrzeczenia niż Grecja. Zatwierdzenie trzeciego programu pomocowego wymagałoby natomiast jednomyślności w całej strefie euro. Z drugiej zaś strony, obecny grecki rząd doszedł do władzy obiecując wyborcom pozostanie w strefie euro przy braku konieczności zaciskania pasa.

    Rzeźba „Kryzys” autorstwa 22-letniego Tasosa Nyfadopolusa stojąca przy alei Vouliagmenis, kilka kilometrów od centrum Aten. Rzeźba ma 4 m wysokości i 7 m szerokości i przedstawia wielki indeks giełdowy wbijający się w ziemię, na którym siedzi przerażony człowiek
    Rzeźba „Kryzys” autorstwa 22-letniego Tasosa Nyfadopolusa stojąca przy alei Vouliagmenis, kilka kilometrów od centrum Aten. Rzeźba ma 4 m wysokości i 7 m szerokości i przedstawia wielki indeks giełdowy wbijający się w ziemię, na którym siedzi przerażony człowiek (fot. Athanasia Batziou / EastNews)

    Co więcej, jak czytamy w obszernej analizie GS, pustki w greckiej kasie mogą w pewnym momencie postawić władze przed wyborem – czy opłacić zagranicznych wierzycieli czy wypłacić emerytury i pensje własnym obywatelom. W tej sytuacji niewykluczone, że konieczne byłoby przeprowadzenie referendum lub nawet nowych wyborów, aby władza – ta lub przyszła – miała silniejszy mandat do negocjacji z wierzycielami. Wariant ten, choć oczywiście jest na stole negocjacyjnym, w istocie byłby tylko odsunięciem problemu w czasie – ostatecznie silniejszy mandat pozwalający zawrzeć porozumienie z Troiką miał uzyskać rząd wyłoniony w ostatnich, styczniowych wyborach.

    Koniec końców analitycy Goldman Sachs stwierdzają, że „prawdopodobieństwo wyjścia Grecji ze strefy euro nie jest zerowe, a ostatnio wręcz rośnie”. I chociaż według ich analiz nawet brak płatności 5 czerwca nie spowoduje automatycznego ogłoszenia bankructwa (procedury uruchamiane w takim wypadku przez MFW trwają nawet kilka tygodni), to taki sygnał dany rynkom finansowym może przynieść nieoczekiwane konsekwencje. Nieoczekiwane, ponieważ jeszcze nigdy nie zdarzyło się, aby na czas płatności do MFW nie wniósł kraj rozwinięty (lub przynajmniej w przeszłości uważany za rozwinięty).

    Jeżeli Grecja nie spłaci długu wobec MFW, dołączy wówczas do „elitarnego grona krajów, które w przeszłości nie uregulowały zobowiązań wobec Funduszu. Na liście „przeterminowanych” dłużników MFW znajdują się obecnie Sudan, Somalia, Zimbabwe, a w przeszłości figurowały na niej m.in. Honduras, Kambodża i Kuba.


    Źródło:
    Tematy
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.

    Komentarze (57)

    dodaj komentarz
    ~scep
    Wcześniej czy później system oparty na długu musi paść. Lepiej wcześniej, na raty niż później z wielkim hałasem w stylu wielkiej rewolucji lub wojny światowej..
    ~mietek
    Od 4 lat Grecja pada i paść nie może.

    A teraz taka mała zagadka...
    EURUSD w tym tygodniu zrobiło już prawie 500p w górę. Czy zarządzający fundami, mając na rozkładzie w kalendarzu ten dzień dla Grecji, robiliby takie ruchy w górę nie wiedząc co będzie (w domyśle prawdopodobny upadek Grecji)?

    Skoro ktoś poinformowany
    Od 4 lat Grecja pada i paść nie może.

    A teraz taka mała zagadka...
    EURUSD w tym tygodniu zrobiło już prawie 500p w górę. Czy zarządzający fundami, mając na rozkładzie w kalendarzu ten dzień dla Grecji, robiliby takie ruchy w górę nie wiedząc co będzie (w domyśle prawdopodobny upadek Grecji)?

    Skoro ktoś poinformowany nie boi się od kilku dni kupować grubych kilo, znaczy że sprawa za kulisami jest już dogadana. Poza tym EBC nie po to drukuje od kilku miesięcy, żeby teraz nie stanąć na wysokości zadania i nie uratować Grecji. A co tam... taka piękna katastrofa, ale jeszcze nie teraz.
    ~bzdety
    "zaserwowali nam długie, choć niewiele wnoszące dialogi między tymi samymi bohaterami"
    Jasne, najlepiej, jakby to zrobili po polsku, czyli pokłócili się, poobrażali, wypięli na siebie albo wzięli za łby. Bez ładu, bez składu, bez sensu.
    Tak, jak chcieliśmy lecieć bić się z Rosją za Ukrainę. Albo jak wypięliśmy się
    "zaserwowali nam długie, choć niewiele wnoszące dialogi między tymi samymi bohaterami"
    Jasne, najlepiej, jakby to zrobili po polsku, czyli pokłócili się, poobrażali, wypięli na siebie albo wzięli za łby. Bez ładu, bez składu, bez sensu.
    Tak, jak chcieliśmy lecieć bić się z Rosją za Ukrainę. Albo jak wypięliśmy się na Nord Stream. Wszyscy się dogadali, tylko nie Polska.
    Super! Brawo! Tak trzymać, państwo dziennikarze.
    ~eeeetam
    No proszę, tacy biedni, a na rzeźbę mieli. Na spray, żeby pomazać kładkę w tle też kaski wystarczyło.
    ~jj
    Ale tego co zjedli i wypili nikt im nie zabierze :)))
    ~pamietamjmy
    goldman sachs czy to nie ten co pomógł grecji na skutek machlojek finansowych wejsciu grecji do uni.
    ~marian
    jedno pytanie:
    Kto ubezpieczał obligacje? Poprosze konkretne dane
    ~JWD
    Grecja oczywiście od początku powinna mieć walutę lokalną bezodsetkową, czyli nie podlegającą lichwie i wówczas problemy na walucie lichwiarskiej /odsetkowej/ nie miałyby najmniejszego wpływu na płynność finansową Grecji. Jak sądzę nie byłoby zresztą problemów z płynnością finansową w ogóle i na walucie głównej odsetkowej, bo grecki Grecja oczywiście od początku powinna mieć walutę lokalną bezodsetkową, czyli nie podlegającą lichwie i wówczas problemy na walucie lichwiarskiej /odsetkowej/ nie miałyby najmniejszego wpływu na płynność finansową Grecji. Jak sądzę nie byłoby zresztą problemów z płynnością finansową w ogóle i na walucie głównej odsetkowej, bo grecki rynek stałby sie lokomotywą w Europie, nawet biorąc pod uwagę nawykowe greckie popularne w pospólstwie cechy jak lenistwo i skłonność do oszustw, które jako sprzeczne z podstawami teorii gier zmniejszałyby siłę walutowej pompy opartej na braku lichwy.

    Nawiasem mówiąc całkowicie idiotyczne są w Polsce awantury o euro, czy je wprowadzić czy nie i kiedy. Należy wprowadzić natychmiast i nie tylko euro ale swobodę operowania dowolnymi walutami całego świata na całkowicie wolnych warunkach i to koniecznie w wersji banknotowej bezlimitowej. A więc i dolarem amerykańskim i funtem brytyjskim, i walutami azjatyckimi, afrykańskimi, walutą japońską i chińską, czym kto chce. Pod jednym wszakże warunkiem koniecznym: należy uprzednio czym prędzej wprowadzić wręcz przymus istnienia w Polsce walut lokalnych, tak jak w Szwajcarii. Lokalnych i bezwzględnie bezodsetkowych /np. polski denar, czy dukat, oparty o złoto i surowce - mamy potężne pokłady miedzi, srebra i złota - oraz lokalną polską przedsiębiorczość/, czyli z zakazem lichwy na tych walutach pod karami drakońskimi identycznymi jak za fałszowanie banknotów. Samo takie wprowadzenie walut lokalnych bezodsetkowych, połączone z likwidacja podatków dochodowych oraz likwidacją państwowych przymusowych piramid finansowych typu ZUS itp, samo to postawi Polskę z dnia na dzień na gigantyczne nogi finansowe, w parę tygodni Polacy normalnie pracując - a praca będzie nagle w Polsce szukała ludzi - będę stawać się gwałtownie narastająco coraz zamożniejsi. Jeszcze by się przydało zrobić z korporacjami i kartelami czy koncernami to, co pan Orban na Wegrzech, czyli je wykopać - oraz koniecznie zlikwidować państwowy socjal, aby nas muzumańska cywilizacja pokojowo nie podbijała, jak to czyni w Niemczech, Francji czy w Anglii - i wtedy nie tylko wszyscy Polacy natychmiast wrócą do sensownie rządzonej Polski, ale jeszcze na początek ze sto milionów najzdolniejszych ludzi z całego świata zechce zostać Polakami i będą największymi patriotami nowej ojczyzny. Po prostu w taki sposób można postawić kraj na nogi błyskawicznie. Z korzyścią dosłownie dla wszystkich mieszkańców. To jest tak banalnie oczywiste, że wprost nie można zrozumieć tego niesłychanego amoku, dlaczego Polacy nadal jeszcze tego wariantu nie chcą i jedni wolą się tułać po świecie najmując się byle gdzie do czarnej roboty a drudzy w roli państwowych urzędasów całować w zupełnym poniżeniu tyłki jakichś różnych bliższych i dalszych zagranicznych agentur.
    ~blablabla
    I wtedy już popłyniemy mlekiem i miodem. Z naciskiem na "popłyniemy"
    ~Misio
    Albo jesteś sierotą, albo nie myślisz. Większości nie stać na utrzymywanie rodziców i dziadków z jednej pensji, skoro nie stać ich nawet na kupno małego mieszkania (bez kredytu... z tymi wstrętnymi odsetkami).
    Osobiście jakoś dałbym radę (póki tata jeszcze dorabia), ale pewnie i tak nie mógłbym nie przeżyć rewolucji ludzi pozostałych
    Albo jesteś sierotą, albo nie myślisz. Większości nie stać na utrzymywanie rodziców i dziadków z jednej pensji, skoro nie stać ich nawet na kupno małego mieszkania (bez kredytu... z tymi wstrętnymi odsetkami).
    Osobiście jakoś dałbym radę (póki tata jeszcze dorabia), ale pewnie i tak nie mógłbym nie przeżyć rewolucji ludzi pozostałych nagle bez środków.
    A przegonienie korporacji to tysiące korposzczurów na ulicy. Nawet jak im umorzysz kredyt, nie będzie ich stać już na czynsz.

    Powiązane: Kryzys finansowy

    Polecane

    Najnowsze

    Popularne

    Ważne linki