Mimo że kurs euro nie przełamał kluczowego oporu, to wielomiesięczne maksima zanotowano na parach z frankiem i funtem. Złoty słabnie od początku czerwca i póki co niewiele wskazuje na to, aby ta tendencja została w najbliższym czasie odwrócona.


W środę kurs euro po raz pierwszy od marca przebił psychologiczną barierę 4,30 zł i zatrzymał się na poziomie 4,3068 zł. Można powiedzieć, że w ten sposób po raz pierwszy od ponad trzech miesięcy rynek przetestował górne ograniczenie tegorocznego trendu bocznego o zakresie 4,2250-4,3080 zł. W czwartek rano euro kosztowało 4,2957 zł – czyli podobnie jak na zamknięciu środowych notowań.
- Zwrot od tych poziomów, wsparty oczekiwanym przez nas niewielkim na obecnym etapie wycofaniem się rynku z wycen podwyżek stóp EBC, wygląda na przynajmniej krótkoterminowy punkt zwrotny – twierdzą analitycy PKO BP.
Takowy zwrot nie nastąpił jednak na parze frank-złoty. Kurs CHF/PLN wyrwał się z rysowanego od kwietnia wąskiego trendu bocznego (w zakresie 4,59-4,66 zł) i w czwartek rano kształtował się na poziomie 4,6669 zł. Na bazie analizy technicznej taka sytuacja grozi rozwinięciem się ruchu wzrostowego o potencjalnym zasięgu 4,75 zł.
Najwyższe od ponad roku są z kolei notowania funta szterlinga. Brytyjska waluta na polskim rynku kosztuje już 5,0239 zł i o poranku była o ponad grosz droższa niż dzień wcześniej. Patrząc w dłuższym terminie na parze funt-złoty można dostrzec ślady odwracania się trendu spadkowego z lat 2022-25. Przypomnijmy, że w listopadzie ’25 funt kosztował zaledwie 4,75 zł i był najtańszy od 6 lat.

Bez większych zmian pozostała sytuacja na najważniejszej parze walutowej świata. Przy kursie EUR/USD rzędu 1,1408 dolar na krajowym rynku kwotowany był po 3,7629 zł. W dalszym ciągu są to jedne z najwyższych poziomów kursu USD/PLN w perspektywie ostatnich 12 miesięcy.
Dziś w centrum uwagi rynków walutowych znajdą się miesięczne statystyki z amerykańskiego rynku pracy. Po wręcz sensacyjnie mocnych wynikach z poprzednich miesięcy kolejne pozytywne zaskoczenie może skutkować już nieuchronną podwyżką stóp procentowych w Rezerwie Federalnej, co umacniałoby dolara i osłabiało waluty z rynków wschodzących.
KK




























































