REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Frankowe kredyty przed sądem. Czy z bankami można wygrać?

Michał Kisiel2014-01-15 14:18analityk Bankier.pl
publikacja
2014-01-15 14:18
Dodaj Bankier.pl w Google

13 stycznia rozpoczął się w Krakowie proces dotyczący umowy kredytu mieszkaniowego we frankach zaciągniętego w Raiffeisen Banku. Zmagania kredytobiorcy, Tomasza Sadlika, będą z uwagą obserwować nie tylko wszyscy, którzy skorzystali z podobnej oferty, ale również bankowcy i prawnicy. Sprawa jest tym bardziej interesująca, że wokół skarżącego skupiło się grono osób, które uważają się za ofiary polskiego systemu bankowego.

Prowadzony przed sądem spór nie ma precedensu. Kredytobiorca twierdzi, że został wprowadzony w błąd przez pracownika banku. Kredyt na 230 tys. franków szwajcarskich miał być bezpieczny. Tymczasem wkrótce wysokość raty wzrosła znacząco, a dług wyrażony w złotych zwiększył się niemal dwukrotnie. Zbieg wielu okoliczności spowodował, że kredytobiorca popadł w finansowe kłopoty, a bank zaczął upominać się o nieruchomość będącą zabezpieczeniem.

"Rozliczenie do zera"

Kredytobiorca twierdzi, że nie był świadomy, iż zobowiązanie będzie podlegać tak dużym fluktuacjom. Jego zdaniem doradca bankowy zapewniał, że raty nie zmienią się znacząco, a frank szwajcarski jest walutą stabilną. Głównym punktem spornym jest zatem kwestia ryzyka walutowego i niewystarczającej ilości informacji przekazywanych klientom.

Wakacje na giełdzie

W wypowiedzi dla Bankier.pl Tomasz Sadlik twierdzi, że najbardziej satysfakcjonującym dla niego wynikiem procesu byłoby rozliczenie kredytu do zera - przejęcie przez bank nieruchomości i zaliczenie wpłaconych do tej pory środków jako odsetek. Oczekuje również przeprosin ze strony banku. W tak pomyślne rozwiązanie trudno jednak wierzyć - dzisiejsza wartość nieruchomości jest mniejsza niż wysokość długu wyrażonego w złotych.

A gdyby frank był słaby?

Kredyty walutowe przez pewien czas były znacznie korzystniejsze niż zobowiązania w złotych. Kwestia niedostatecznego informowania o ryzyku walutowym nie zaprzątała wówczas uwagi klientów. Zapytany o to, czy gotów byłby pozwać bank również wtedy, gdyby złoty gwałtownie się wzmocnił (obniżając kwotę długu), Tomasz Sadlik zaprzecza. "Wówczas zgodnie z zapewnieniami banku, moja rata kredytu i zobowiązania pozostałaby na obiecanym niskim i akceptowalnym poziomie ()
nie miałbym problemów ze spłatą, nie byłoby powodu do pozwu" - mówi kredytobiorca.

Zdaniem pozywającego Raiffeisen Bank powody do niezadowolenia mają także osoby, które zaciągnęły kredyty w złotych. Twierdzi on, że banki manipulowały WIBOR-em oraz pośrednio stopami procentowymi. "Kredytobiorcy w złotych powinni więc najpierw żądać zbadania tych manipulacji i ich wpływu na koszt ich kredytu" - mówi Sadlik. Jest on także autorem kilku artykułów, w których rozwija wątek zmowy banków jako genezy popularności zobowiązań walutowych.

Kontrowersji nie zabraknie

Poglądy kredytobiorcy pozywającego bank bez wątpienia można nazwać kontrowersyjnymi. Czarno-biały obraz sytuacji, w której krwiożercze zagraniczne banki z premedytacją manipulują rynkiem, by wepchnąć kredytobiorców w finansową pułapkę na pewno znajdzie swoich zwolenników. Warto jednak oddzielić ten wątek od rzeczywistej istoty sporu - praktyk informacyjnych banków oferujących niegdyś kredyty we frankach.

Życie z frankiem. Diagnoza

Jak wynika z przeprowadzonego przez Bankier.pl badania kredytobiorców, spora grupa spłacających dziś zobowiązania walutowe twierdzi, że nie otrzymała odpowiedniego ostrzeżenia. Co czwarty z respondentów wskazywał również, że istotną rolę w wyborze odegrała rekomendacja doradcy. Udowodnienie, co stara się zrobić Tomasz Sadlik, że zostało się wprowadzonym w błąd co do istotnych elementów umowy, będzie dzisiaj bardzo trudne. Nie sprzyja temu również fakt, że kredytobiorcy podpisywali oświadczenia potwierdzające zapoznanie się z informacjami o ryzyku walutowym. Jest jednak szansa, że sąd rozstrzygnie sprawę po myśli niezadowolonych frankowców. Może to otworzyć drogę do kolejnych pozwów, łącznie z pozwami zbiorowymi. Dlatego warto uważnie śledzić to, co będzie się dziać przed krakowskim sądem.

Michał Kisiel, analityk Bankier.pl

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Jak pękł balon oczekiwań polskiego gamedevu na przykładzie historii CD Projektu
Michał Kisiel
Michał Kisiel
analityk Bankier.pl

Specjalizuje się w zagadnieniach związanych z psychologią finansów, analizuje, jak płacą i zadłużają się Polacy. Doktor nauk ekonomicznych, zwolennik idei społeczeństwa bez gotówki. Pomysłodawca finansowego eksperymentu "2 tygodnie bez portfela", w ramach którego banknoty i karty płatnicze zamienił na smartfona. Telefon: 501 820 788

Tematy
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.

Komentarze (44)

dodaj komentarz
~yaaa
Proponuję podać do sądu RPP za manipulację stopami procentowymi. Od decyzji tego organu zależy wysokość rat kredytów wyrażonych w PLN. Jawne naciąganie klientów... Absurdy można mnożyć do woli...
~MacGawer
Chociaż większość tzw. frankowców bredzi to tu jest dużo racji. Skoro bank udzielił kredytu HIPOTECZNEGO to oczywiste jest, że musiał wycenić wartość NIERUCHOMOŚCI. Gdy zlotówka osłabiła się wobec franka, to ryzyko związane ze spadkiem wartości takiej nieruchomości w CAŁOŚCI PRZEJMUJE BANK! W końcu to BANK, a nie dłużnik dokonał Chociaż większość tzw. frankowców bredzi to tu jest dużo racji. Skoro bank udzielił kredytu HIPOTECZNEGO to oczywiste jest, że musiał wycenić wartość NIERUCHOMOŚCI. Gdy zlotówka osłabiła się wobec franka, to ryzyko związane ze spadkiem wartości takiej nieruchomości w CAŁOŚCI PRZEJMUJE BANK! W końcu to BANK, a nie dłużnik dokonał wyceny tej nieruchomości! W praktyce powinno to wyglądać tak, że gdy delikwent przestaje spłacac raty bank przejmuje nieruchomość (bo wcześniej uznał, że jest warta min. tyle co udzielony kredyt), licytuje ją i jak coś ew. zostanie oddaje dłużnikowi.
~były klient
Oto jak w Raiffeisen obliczano zabezpieczenie kredytu we frankach:
30000tys.chf ( depozyt zabezpieczający) zakupionych w banku ze spredem banku,przeliczano na złotówki ze spredem,
po czym ponownie na chf ze spredem banku (3 x spred) po czym informowano,że spadła
wartość zabezpieczenia.
~Feluke
Jak sie zaciagalo we frankach zeby placic nizsze raty to wszystko bylo ok ale jak frank skoczyl to juz zaczynaja plakac i pozywac banki o niedoinformowanie. Prawda jest taka ze teraz placa tyle ile ludzie ktorzy pozaciagali kredyty w zlotowkach.
Najlepsza jest wypowiedz ze jak by frank spadl to wszystko bylo by fajnie i nie chcial
Jak sie zaciagalo we frankach zeby placic nizsze raty to wszystko bylo ok ale jak frank skoczyl to juz zaczynaja plakac i pozywac banki o niedoinformowanie. Prawda jest taka ze teraz placa tyle ile ludzie ktorzy pozaciagali kredyty w zlotowkach.
Najlepsza jest wypowiedz ze jak by frank spadl to wszystko bylo by fajnie i nie chcial by zmiany waluty. Hipokryzja pelna geba!
Mam nadzieje ze sad jednak przyzna racje bankowi bo nienawidze hipokryzji.
~Sittin
Zapraszam :
forexx.com.pl
bezpłatny czasowy dostęp do transakcji realnych i zawsze jawne statystyki rachunków.
~były klient
Raiffeisen,to jeden z tych banków,które w 2009 r. wręczały klientom aneksy ,domagając się
podniesienia oprocentowania kredytu we frankach.
~@e
do BMK- nieprawda , banki sprzedawały kredyty kiedy frank był tani,a klienci spłacają,
kiedy jego wartość wzrosła o70% ,a w porywach dochodziła do 100%
~BMK
Ale przecież teoretyczna zmowa banków w celu zaniżenia wartości franka nie miałaby sensu. przecież jak kurs wystrzelił w górę top same banki miały przez to sporo kłopotów. Musiały kupować franka coraz drożej i nie jedenemu bankowi groziło, że się w ten sposób przekręci. to by był strzał w kolano.
~@e
To oczywiste, że kursy walut się zmieniają ,ale nie o 70-100%.
~do bankierów
Oto argumenty obrońców banku atakujących powoda: ciołku, ofiaro losu, szujo,debil,
cham, tępy, pieniacz itd. itd.
Kim są ci ludzie?

Powiązane: Nieruchomości

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki