Fotowoltaika na razie nie zbawi polskiej energetyki

Adam Torchała2021-02-18 06:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2021-02-18 06:00
Fotowoltaika na razie nie zbawi polskiej energetyki
Fotowoltaika na razie nie zbawi polskiej energetyki
fot. Adam Torchała / / Bankier.pl

Podczas gdy polska transformacja energetyczna przeprowadzana jest w ogromnych bólach, rewolucja fotowoltaiczna przebiega zaskakująco sprawnie. Rosnący udział energii ze słońca w miksie to znakomita informacja, warto jednak pamiętać, że na dalekim horyzoncie istnieją też pewne ograniczenia. 

Jeszcze w 2015 roku moc zainstalowana elektrowni fotowoltaicznych w Polsce nie przekraczała 100 MW. Po powolnym wzroście do końca 2018 roku udało się osiągnąć 557 MW, później rozpoczęła się jednak rewolucja, która skokowo wywindowała polskie moce fotowoltaiczne. Zgodnie z ostatnim dostępnym raportem Polskich Sieci Elektroenergetycznych według stanu na 1 grudnia 2020 roku zainstalowane było już 3662 MW w fotowoltaice. Miesiąc do miesiąca to wzrost o 7 proc., rok do roku o 181,8 proc. Według raportu SolarPower Europe w 2020 roku byliśmy czwartym krajem Unii z największym przyrostem mocy w fotowoltaice

fot. / / SolarPower Europe

To prawdziwa rewolucja. Gdy transformacja górnictwa, a co za tym idzie i energetyki konwencjonalnej, wciąż rozbija się o spory na linii związki zawodowe - rząd, fotowoltaika błyszczy przykładem, że jednak można. Duża w tym zasługa programu "Mój prąd", który do rewolucji fotowoltaicznej zaprzągł nie tyle energetycznych gigantów, co zwykłych obywateli, którzy mogą dzięki programowi dofinansować instalacje na przykład na dachu własnego domu. Wystarczy wyjść z domu, by zobaczyć efekty, rewolucja fotowoltaiczna przez ostatnie kilkanaście miesięcy zmieniła krajobraz Polski, choć w polskim miksie źródło to ma wciąż niewielki udział i wciąż jest wiele do zrobienia. 

fot. / / Agencja Rynku Energii

W przyszłości dynamika może nieco spaść (baza będzie wyższa), jednak fotowoltaika ma być dalej intensywnie rozwijana. "Nastąpi istotny wzrost mocy zainstalowanych w fotowoltaice do: ok. 5-7 GW w 2030 r. i ok. 10-16 GW w 2040 r.", czytamy w rządowym projekcie Polityki energetycznej Polski do 2040 roku.

Wygodna fotowoltaika

Rozwój fotowoltaiki niesie za sobą duże korzyści, nie tylko dla prosumentów, ale i dla całego kraju. Przede wszystkim pomaga ona nam w realizacji celów klimatycznych związanych z redukcją emisji CO2. Produkcja energii ze słońca jest cicha, a samo źródło energii jest niewyczerpalne (w uproszczeniu). Dodatkowo warto dodać, że fotowoltaika dobrze wpasowała się w problem letnich szczytów zapotrzebowania. Te były problematyczne m.in. za sprawą upowszechnienia się klimatyzatorów. Te działają najmocniej, gdy mocno świeci słońce, czyli również wtedy, gdy są sprzyjające warunki dla fotowoltaiki. 

– Fotowoltaika jest bardzo „wygodna” dla systemu elektroenergetycznego, bo energia elektryczna jest produkowana wtedy, gdy jest najbardziej potrzebna, czyli w ciągu dnia. To wtedy jest najgoręcej, a klimatyzatory pracują z pełną mocą – tłumaczyła w kwietniowej rozmowie z Bankier.pl na temat tzw. letnich "blackoutów" rzeczniczka Polskich Sieci Elektroenergetycznych Beata Jarosz-Dziekanowska.

Warto do tego dodać, że fotowoltaika dość dobrze współpracuje z wiatrakami, często bowiem jest tak, że gdy mocno wieje, to nie ma słońca i na odwrót. Energia wiatrowa, wciąż największa kategoria odnawialnych źródeł energii w Polsce, zyskała w ten sposób swego rodzaju wsparcie. Przynajmniej w teorii, gdy wspomniany warunek jest spełniony. 

Bez magazynowania ani rusz

Tutaj jednak powoli przechodzimy do ryzyk i ograniczeń. Teoretycznie można byłoby pokryć pola i dachy fotowoltaiką tak, aby na papierze zaspokajała ona nasze energetyczne potrzeby, w praktyce jednak okazałoby się nie rozwiązaniem problemu, a problemem samym w sobie. System elektroenergetyczny wymaga bowiem stabilności, tymczasem fotowoltaika, a także energia wiatrowa są bardzo niestabilne. Wiatraki muszą mieć wiatr, fotowotaika nie pracuje wieczorami, w nocy, a także przy niesprzyjających warunkach słonecznych. Z punktu widzenia systemu zarządzanie tak niestabilnymi źródłami jest sporym wyzwaniem.

fot. / / FORUM

By móc ograniczyć produkcję tylko do tych źródeł, musielibyśmy dysponować ogromnymi magazynami energii, które wypłaszczałyby te rozchwiania. Najpowszechniejsze magazyny energii to elektrownie szczytowo-pompowe, które wykorzystują nadmiary energii do pompowania wody do wyższego zbiornika, by następnie wykorzystywać ją przy niedoborach i spuszczając w dół wytworzyć energię. Świetnym przykładem jest tutaj Austria, która przez lata skupowała tanią nadwyżkową energię z Niemiec i magazynowała w alpejskich elektrowniach szczytowo-pompowych. W Polsce, m.in. za sprawą gorszych warunków naturalnych, takich instalacji jest jednak jak na lekarstwo. Największy Żarnowiec ma 716 MW i pozwala na zgromadzenie 3600 MWh energii elektrycznej. Poza nim elektrownie szczytowo-pompowe można policzyć na palcach jednej ręki. W sumie w 2020 roku ze źródeł tych wyprodukowane zostało w polskim systemie 819 GWh.

Niech moc będzie z Tobą

Głównym wyzwaniem systemu elektroenergetycznego jest zapewnienie odpowiedniej mocy przy szczytach zapotrzebowania. Jak zostało wspomniane, ciepłe zimy przesunęły główne wyzwania ze zbilansowania systemu na lato, teraz jednak, gdy w końcu w Europie pojawił się ostrzejszy mróz, znów notowane są zimowe rekordy zapotrzebowania. Taki odnotowano w Polsce 19 stycznia 2021, zapotrzebowanie na moc sięgnęło wówczas 27,4 GW. Wynik poprawiono jeszcze 12 lutego, a więc niecały tydzień temu. Dodatkowo poprzedni rekord ustanowiono... 10 grudnia 2020, czyli dwa miesiące temu. Wszystko przez wspomniany mróz.

fot. / / https://re.jrc.ec.europa.eu/

Niestety zimą fotowoltaika jest mniej efektywna, przez co w mniejszym stopniu może wspierać system. Dodatkowo popularnym zestawem u Kowalskich jest montowanie instalacji fotowoltaicznej wraz z pompą ciepła. Prosumenci produkują prąd główne latem, tymczasem pompy potrzebują go głównie zimą, co dodatkowo "powiększa" zimowy szczyt.

Zima kontratakuje

W ostatnich dniach głośno było zresztą o zimowych problemach krajów mocno nastawionych na OZE. W Szwecji, która w ostatnich miesiącach wyłączyła dwa reaktory jądrowe m.in. w związku z niskimi cenami energii z OZE, atak zimy zaowocował pojawieniem się niedoborów nawet do 1,7 GW. System się nie załamał, ceny prądu jednak wystrzeliły, a produkcję ograniczano. Duże poruszenie wśród lokalnej społeczności wywołał fakt, że Szwecja, zwykle eksportująca zieloną energię do Polski, teraz musiała sięgnąć po import "brudnej" energii zza Bałtyku. Z kolei rozważania publicznej telewizji na temat powstrzymania się w szczycie zapotrzebowania od odkurzania sprawiły, że zgaszony odkurzacz stał się symbolem debaty na temat wygaszania energetyki jądrowej.

fot. / / PSE

Ostra zima, a także bezwietrzne oraz pochmurne okresy dały się dać we znaki i niemieckiej energetyce. System wsparł się rezerwami w energetyce węglowej oraz jądrowej, warto jednak pamiętać, że Niemcy w przyspieszonym tempie chcą rezygnować i z węgla i z atomu, co może pogłębić problemy systemu w ekstremalnych sytuacjach. Co ciekawe na zastępstwo wybrano rosyjski gaz, co jest dość absurdalne, zważywszy że teoretycznie za wszystkim stoi ekologiczna. O ile jeszcze zastępowanie węgla gazem ma sens (dużo mniejsze emisje, dobra współpraca gazu z OZE), o tyle zastępowanie gazem bezemisyjnego atomu z ekologią ma niewiele wspólnego.

Zielona rewolucja to konieczność

Powyższe przykłady i rozważania pokazują, że system elektroenergetyczny to twór bardzo skomplikowany, który wymaga przede wszystkim stabilności. W obecnej sytuacji podnoszenie apeli, by jak najszybciej zrezygnować z energetyki konwencjonalnej na rzecz wiatraków i fotowoltaiki, może być ryzykowne. Wszystko wygląda pięknie przy sprzyjających warunkach, przy trudnych przypominamy sobie, że jednak póki nie mamy rozwiniętej należycie technologii magazynowania energii, warto posiadać też konwencjonalną rezerwę, którą dużo łatwiej da się regulować i na której można polegać niezależnie od pogody.

Nie neguje to jednak faktu, że zielona rewolucja to konieczność. Pełna produkcja energii ze źródeł odnawialnych, w tym fotowoltaiki, to cel, do którego warto dążyć zarówno w przyczyn kosztowych, jak i ekologicznych. Stąd postępująca rewolucja fotowoltaiczna w Polsce cieszy, zwłaszcza na tle dekad reformatorskiego impasu w branży. Szkoda, że przez lata - mimo obietnic - wciąż nie rozpoczęto budowy polskiej elektrowni jądrowej, która mogłaby stanowić dobrą i bezemisyjną bazę dla OZE. Z tego powodu zapewne - nawet jeżeli postanowilibyśmy nagle całe siły rzucić na rozwój OZE - niestety najprawdopodobniej jeszcze co najmniej przez kilkanaście lat będziemy musieli opierać mix na mocy pochodzącej z brudnych źródeł.

Źródło:
Adam Torchała
Adam Torchała
redaktor Bankier.pl

Redaktor zajmujący się rynkami kapitałowymi. Zdobywca tytułu Herosa Rynku Kapitałowego 2018 przyznanego przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Swoją uwagę skupia głównie na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie, gdzie trzyma rękę na pulsie nie tylko całego rynku, ale także poszczególnych spółek. Z uwagą śledzi również ogólnogospodarcze wydarzenia w kraju i poza jego granicami.

Tematy
Załóż eKonto w promocji i zyskaj 150 zł od Bankier.pl + do 300 zł od mBanku + do 300 zł w programie poleceń

Załóż eKonto w promocji i zyskaj 150 zł od Bankier.pl + do 300 zł od mBanku + do 300 zł w programie poleceń

Komentarze (59)

dodaj komentarz
pionek1973
Dlaczego w dyskusji o odnawialnych źródłach energii pomija się zupełnie hydroenergetykę? Przecież mikro i małe elektrownie wodne pomagają rozwiązać wiele problemów, z którymi boryka się nasz kraj. Zalety mikroelektrowni wodnych:
Zatrzymywanie wody opadowej w gruncie.
Podniesienie poziomu wód gruntowych.
Podniesienie
Dlaczego w dyskusji o odnawialnych źródłach energii pomija się zupełnie hydroenergetykę? Przecież mikro i małe elektrownie wodne pomagają rozwiązać wiele problemów, z którymi boryka się nasz kraj. Zalety mikroelektrowni wodnych:
Zatrzymywanie wody opadowej w gruncie.
Podniesienie poziomu wód gruntowych.
Podniesienie walorów turystycznych
Wpływ na równomierny rozwój gospodarczy kraju, również w rejonach zaniedbanych.
Rozwój przemysłu i usług współpracujących z hydroelektrowniami.
Produkcja energii elektrycznej.
Hydroelektrownie są źródłami prądu przewidywalnymi i sterowalnymi i mogą świetnie współpracować z niestabilnymi, rozproszonymi źródłami energii, takimi jak fotowoltaika.
Rozwój rybactwa i rybołówstwa śródlądowego.
Rozwój usług turystycznych i okołoturystycznych.
Miejsca pracy dla pracowników o różnych kwalifikacjach.
Podniesienie poziomu zaufania obywateli do państwa oraz poczucia partycypacji w zarządzaniu państwem.
Jedyną wadą małych i mikro elektrowni wodnych może być utrudniona migracja niektórych gatunków ryb. Problem ten łatwo jest jednak pokonać stosując przepławki oraz kraty odgradzające przed i za elektrowniami.
Przeszkodą w realizacji hydroelektrowni jest restrykcyjne, pokomunistyczne prawo, które uniemożliwia tego typu inwestycje. Dlaczego państwo przez trzydzieści lat nie złagodziło przepisów pozostaje bez odpowiedzi. Marnujemy w Polsce bardzo wiele: zasobów, szans, potencjału, energii, pomysłów... Marnujemy także wodę i to na wiele różnych sposobów. I naprawdę nie można nic z tym zrobić?
samsza
Pozwólcie śmieci palić...

https://businessinsider.com.pl/finanse/makroekonomia/rekord-zapotrzebowania-na-moc-ratowal-nas-import-energii-z-niemiec/tejl2z0
wtomek
"Prosumenci produkują prąd główne latem, tymczasem pompy potrzebują go głównie zimą, co dodatkowo "powiększa" zimowy szczyt.- prąd z tych instalacji będzie miał wartość =0 już za chwilę w szczytowych godzinach produkcji .
1984
Skoro energetycy wymyślili system, że za rynek mocy płacą wszyscy problem będzie sie powiększał. Mieszkaniec bloku za moc płaci parę zł (ok. 3) mniej niż właściciel kilkudziesięcio kW pompy ciepła. Największa moc w bloku to czajnik, pralka lub żelazko. Włączone jednocześnie (praktycznie sie nie zdaza) mają ok.Skoro energetycy wymyślili system, że za rynek mocy płacą wszyscy problem będzie sie powiększał. Mieszkaniec bloku za moc płaci parę zł (ok. 3) mniej niż właściciel kilkudziesięcio kW pompy ciepła. Największa moc w bloku to czajnik, pralka lub żelazko. Włączone jednocześnie (praktycznie sie nie zdaza) mają ok. 5 kW, na parę minut (czajnik) lub godzin. A pompa to najczęściej kilkanaście kW i w czasie dużych mrozów pobiera taką moc okrągłą dobę. Energetycy naważyli tego piwa wiec powinni je wypić. Za moc powinni płacić ci co jej potrzebują, a nie wszyscy jak leci!

Niestety w tekście są bajki które dawno zostały sprostowane na portalu wysokienapiecie. Problem z mocą w Szwecji wynikał z zasilania Finlandii która od kilkunastu lat nie moze ukończyć budowy EJ. Gdyby nie to dysponowaliby nadwyżką mocy. W dodatku import z Plski był pzrez kilka godzin podczas gdy ze Szwecji importujemy na full kilkanaście godzin na dobę. Codziennie.

ajwaj_
Ideologia "zielonych" energii "z niczego" wlasnie masakruje gospodarki
Texas, Adriatyk, Grecja itd. przy malej niespodziance, tu przymrozki, pekaja solary, marzna wiatraczki, w efekcie reakcja lancuchowa > pekaja rury, kanalizacja zalewa, pradu nie ma czyli pompy stoja itd.

Jankesi zrezygnowali z
Ideologia "zielonych" energii "z niczego" wlasnie masakruje gospodarki
Texas, Adriatyk, Grecja itd. przy malej niespodziance, tu przymrozki, pekaja solary, marzna wiatraczki, w efekcie reakcja lancuchowa > pekaja rury, kanalizacja zalewa, pradu nie ma czyli pompy stoja itd.

Jankesi zrezygnowali z konwencjonalnej energii, piec i gaz, wyrzucili instalacje. ludzie umieraja z zimna 5 mln ca bez pradu, ciepla, bez wody, bez wiatraków zamarznietych, bez solarów, bez zycia
1984
Podaj parę liczb? Pewnie ich nie znasz więc wyręczę. W Teksasie wypadło 30 GW z czego 26 GW w konwencjonalnych elektrowniach i 4 GW w wiatrakach. KIlka razy mniej ale to one są winne. Podobnie jest w innych miejsach jakie wymieniłeś. Tam OZE w stanie szczątkowym i oczywiście z ich powodu problemy...

Czy słyszałeś
Podaj parę liczb? Pewnie ich nie znasz więc wyręczę. W Teksasie wypadło 30 GW z czego 26 GW w konwencjonalnych elektrowniach i 4 GW w wiatrakach. KIlka razy mniej ale to one są winne. Podobnie jest w innych miejsach jakie wymieniłeś. Tam OZE w stanie szczątkowym i oczywiście z ich powodu problemy...

Czy słyszałeś o kryzysie w Danii? Nie, chociaż tam wiatraki często dają ponad 100% potrzebnej energii elektrycznej. I nie mają problemów bo doskonale znają ograniczenia tej technologii wiec się przygotowali. I z każdym rokiem ograniczają zużycie gazu. A wiesz dlaczego? Bo wiedzą, że OZE nie jest od tego aby dawać potrzebną moc lecz aby produkowac energię. To, że gdzieś została uruchomiona duża moc na gazie nie jest równoznaczne z większym zużyciem tego paliwa. Ale jeżeli jak w Danii wyprodukujemy dużo energii z wiatraków zaoszczędzimy gaz. Jak to sie dobrze zrobi nigdy nie zabraknie ani mocy ani energii.
ekonometrysta
Jak widzę meryty emeryty demeryty w komentach to przestaję czytać. Redakcjo - moderatorze - zrób coś !
meryt
ekonometrysta "Jak widz... w komentach to przestaję czytać"

Przestałeś czytać i jeszcze chcesz go ocenzurować.
To podwójne działanie: autocenzury i cenzury.

A co z wolnością czytelników? Nie jesteś czasem czytelnikiem, któremu nie ogranicza się wyboru? :)

Konkurencji politycznej brak
ekonometrysta "Jak widz... w komentach to przestaję czytać"

Przestałeś czytać i jeszcze chcesz go ocenzurować.
To podwójne działanie: autocenzury i cenzury.

A co z wolnością czytelników? Nie jesteś czasem czytelnikiem, któremu nie ogranicza się wyboru? :)

Konkurencji politycznej brak argumentów :)
meryt
ekonometrysta "Utrzymywanie kopalni przy życiu to zbrodnia przeciwko narodowi ! Czas skończyć z dotowaniem tej XIX wiecznej gałęzi przemysłu. Dlaczego nauczyciel czy kasjerka ma dopłacać do górnika?"

To górnictwo uiszcza ponad 6 mld płatności publicznoprawnych.

"Rola górnictwa w polityce
ekonometrysta "Utrzymywanie kopalni przy życiu to zbrodnia przeciwko narodowi ! Czas skończyć z dotowaniem tej XIX wiecznej gałęzi przemysłu. Dlaczego nauczyciel czy kasjerka ma dopłacać do górnika?"

To górnictwo uiszcza ponad 6 mld płatności publicznoprawnych.

"Rola górnictwa w polityce fiskalnej państwa
W publicznych dyskusjach dotyczących branży górniczej, a w szczególności branży węgla kamiennego, podkreśla się zazwyczaj kwestię olbrzymich kosztów związanych z działalnością spółek Skarbu Państwa oraz konieczność dofinansowywania tej gałęzi gospodarki. Podejmuje się temat przywilejów górniczych i potrzeby restrukturyzacji branży. Pomija się natomiast zagadnienie dotyczące polityki fiskalnej państwa wobec tej – istotnej z punktu widzenia gospodarki kraju – branży i poziom istniejących obciążeń publiczno-prawnych. Innymi słowy ignorowany jest niejako potencjał branży górniczej jako płatnika podatków oraz pozostałych należności budżetowych. Oczywiście poruszając ten temat nie wspominamy o kwestiach społecznych jednak w dobie „twardych” danych dobrze byłoby zwrócić uwagę na to czy górnictwo jest wsparciem dla polskiej gospodarki czy też jej kotwicą.
Przedsiębiorstwa branży górniczej uiszczają zobowiązania publicznoprawne m.in. w formie podatków wpłat z zysku, wpłat na państwowe fundusze celowe, składek do ZUS, opłat za korzystanie ze środowiska, opłat eksploatacyjnych dotyczących NFOŚiGW2, opłat i podatków lokalnych. Dodatkowo ze względu na specyfikę prowadzonej działalności przedsiębiorstwa te zobowiązane są uiszczać wynagrodzenia za ustanowienie użytkowania górniczego, za korzystanie z informacji geologicznej, opłaty za poszukiwanie lub rozpoznawanie złóż kopalni, za magazynowanie substancji i składowanie odpadów w górotworze oraz odprowadzać środki na fundusz likwidacji zakładu górniczego."

"Zysk z górnictwa dla Skarbu Państwa
Głównym beneficjentem płatności publicznoprawnych górnictwa węgla kamiennego jest oczywiście Skarb Państwa. Wg danych opublikowanych przez Górniczą Izbę Przemysłowo-Handlową w Katowicach w latach 2000 – 2009 budżet państwa z tytułu podatku VAT, akcyzy, cła, podatku dochodowego od osób prawnych, podatku dochodowego od osób fizycznych, wpłat z zysku, dywidendy uzyskał 29,23 mld PLN3, co stanowi prawie 50% ogółu obciążeń publiczno-prawnych ponoszonych przez podmioty z branży górniczej. Wg najbardziej aktualnych danych publikowanych przez Ministerstwo Gospodarki w samym 2010 r. (styczeń – lipiec) kwota ta wyniosła ok. 1,94 mld PLN4.
Budżety gmin górniczych w latach 2000 – 2009 uzyskały z tytułu wpłacanych przez kopalnie podatków, opłat eksploatacyjnych oraz innego rodzaju zobowiązań kwotę ok. 2,45 mld PLN. Wpłaty na państwowe fundusze (Fundusz Pracy, PFRON, FGŚP, fundusze ochrony środowiska i gospodarki wodnej) za ten sam okres zamknęły się w kwocie ok. 3,1 mld PLN, natomiast składki na ZUS w kwocie 23,94 mld PLN5."

"Należy podkreślić, iż przedsiębiorstwa branży górniczej węgla kamiennego, co do zasady, uiszczają 100% należnych płatności z tytułu zobowiązań publicznych – nie ma więc obecnie problemów z egzekwowaniem należności podatkowych. Nie zmienia to oczywiście faktu, iż w zakresie poszczególnych obciążeń publicznoprawnych spółki te pozostają w sporze z organami podatkowymi (np. w zakresie podatku od nieruchomości od urządzeń zlokalizowanych w wyrobiskach górniczych).'

"Wieloletnie zaniedbania a dalszy rozwój branży
Co ciekawe, od początku wdrażania procesu restrukturyzacji branży górniczej przynajmniej do niedawna środki budżetowe były przeznaczane wyłącznie na jej likwidację, a nie na rozwój górnictwa. Dochodziło więc do niejako paradoksalnej sytuacji w której budżet jedynie pokrywał część kosztów likwidacji a nie wspierał rozwoju branży. Co oczywiste nie sprzyjało to rozwojowi pozytywnego wizerunku spółek górniczych przedstawianych raczej jako konsument środków a nie ich źródło."

"Dopiero w 2009 r. rząd, po raz pierwszy od kilkunastu lat, podjął decyzję o uwzględnieniu w ustawie budżetowej środków na rozwój górnictwa. W ustawie budżetowej dotyczącej 2010 r. przewidziano kwotę 400 mln PLN na dofinansowanie inwestycji początkowych, które de facto mogą realnie wpłynąć na unowocześnienie i zwiększenie wydajności zakładów górniczych.
Powyżej przytoczone dane i informacje pozwalają zatem stwierdzić, iż istotne znaczenie branży górniczej na tle całej gospodarki krajowej wynika nie tylko z roli węgla jako źródła energii, ale wtórnie, także z roli jaką podmioty branży górniczej pełnią wpłacając regularnie olbrzymie środki finansowe na rzecz budżetu państwa, gmin górniczych i innych beneficjentów. Jedynie w drodze przykładu można wskazać, iż dla budżetów ok. 70 gmin górniczych, sam podatek od nieruchomości płacony przez branżę górniczą stanowi istotną pozycję dochodów – do ok. 40% udziału w dochodach własnych.
Zupełnie inną kwestią jest fakt, iż ilość obligatoryjnych obciążeń polskiego górnictwa węgla kamiennego jest pokaźna, podobnie jak i wartość odprowadzanych środków w postaci różnych podatków, opłat, wpłat etc. Utrzymywanie się takiego stanu, a nawet jego pogłębienie, może działać hamująco na rozwój branży i być groźne dla istniejącego potencjału tej gałęzi gospodarki. Jest to istotne zwłaszcza w sytuacji gdy jak już wyżej wspomniano jakakolwiek pomoc dla górnictwa postrzegana winna być jako inwestycja w przyszłość a nie li tylko konieczny społecznie wydatek."
specjalnie_zarejstrowany1
jestesmy czwartym krajem i jednocześnie tym co ma najmniej słonecznych dni w roku :D

Powiązane: Fotowoltaika

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki