Polskie Sieci Elektroenergetyczne nie planują na dzisiaj ogłoszenia okresu przywołania na rynku mocy - poinformował w środę premier Donald Tusk. Dodał, że we wtorek nadwyżka mocy w systemie elektroenergetycznym spadła poniżej wymaganego poziomu, ale dziś ta sytuacja nie powinna się powtórzyć.


Szef rządu zwrócił uwagę, że w środę po południu prognozowane są rekordowe temperatury powietrza, które mogą przekroczyć 40 stopni - najgoręcej będzie m.in. w Warszawie, Rzeszowie, Krakowie czy we Wrocławiu.
- Jak mnie zapewniono, Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE) nie planują na dzisiaj uruchomienia mechanizmu ogłoszenia okresu przywołania na rynku mocy - powiedział premier na konferencji prasowej. - Brzmi to tajemniczo, ale chodzi o to, że nie będzie, według oceny ekspertów w tej dziedzinie, potrzeby przywoływania tych, którzy są w rezerwie, w zapasie do uruchomienia produkcji energii, bo sytuacja jest pod kontrolą - wyjaśnił Tusk.
Podkreślił, że wcześniej elektrownie Kozienice i Połaniec ze względu na małą ilość wody do chłodzenia ograniczyły pracę części bloków.
Szef rządu przekazał również, że 4 sierpnia dostępna nadwyżka mocy w systemie elektroenergetycznym mogła spaść poniżej wymaganego poziomu, ale w środę ta sytuacja „nie powinna się powtórzyć”.

Premier zwrócił uwagę, że polski system elektroenergetyczny i ciepłowniczy ma za sobą ciężki okres z powodu trudnych warunków meteorologicznych.
- Była długa i ostrzejsza niż w ostatnich latach zima, były już dwie fale upałów. Tę lipcową dobrze pamiętamy, teraz ta sierpniowa fala z rekordowymi temperaturami. Mogę jednak zapewnić o bezpieczeństwie, jeśli chodzi o system energetyczny - podkreślił szef rządu.
Tusk zaznaczył, że bezpieczeństwo i stabilność systemu energetycznego wymaga dywersyfikacji źródeł energii, a jego istotną częścią powinny być źródła odnawialne.
- Mówiąc wprost, w tych dniach, kiedy niektórzy muszą ograniczyć produkcję energii, bo jest za gorąco, fotowoltaika akurat dostarcza tej energii więcej niż kiedykolwiek. Fakt, że mamy dzisiaj sporo energii z fotowoltaiki, z wiatraków, czyni nasz system względnie bezpiecznym - zauważył.
Szef rządu dodał, że do zbilansowania systemu potrzebne są również inwestycje w turbiny wiatrowe na lądzie. - Offshore (wiatraki na morzu - PAP) jest bardzo ambitnym projektem, ale to jest tak czy inaczej relatywnie drogi prąd ze względu na charakter inwestycji; dobrze byłoby, aby moi oponenci poszli po rozum do głowy i zrozumieli, że potrzeby energetyczne wymagają doinwestowania - powiedział.
Premier zwrócił również uwagę, że pozytywny wpływ na bezpieczeństwo energetyczne kraju ma zintegrowany rynek europejski.
- Mimo że wielkie zapotrzebowanie mają dzisiaj Węgry i Rumunia, w chwilach krytycznych wystarcza tego prądu europejskiego dla nas, dla Polski. Wymienię na przykład Niemcy jako państwo, które nas wsparło w tym czasie. Importowaliśmy prąd stamtąd między innymi, ale też ze Szwecji, z Czech - wskazał. (PAP)
gkc/ pad/































































