Przedsiębiorcy dostaną dopłaty do wynagrodzeń pracowników, dodatkowe środki na szkolenia oraz na opłacenie składek na ubezpieczenie społeczne. Tak będzie wyglądać pomoc rządu w nierównej walce z bezrobociem.

Źródło: SXC
Resort pracy poinformował, że w ramach październikowej ustawy o ochronie miejsc pracy przedsiębiorcy będą mogli korzystać z kilku sprawdzonych wcześniej w ustawie antykryzysowej rozwiązań. Są to m.in. dopłaty do wynagrodzeń w trakcie przestojów ekonomicznych, dodatkowe środki na szkolenia oraz opłacanie składek na ubezpieczenia społeczne.
Z pomocy będą mogły korzystać te przedsiębiorstwa, które odnotowały spadek obrotów nie mniejszy niż 15% w ciągu 6 kolejnych miesięcy w roku. W ramach dopłat do wynagrodzeń pracowników firmy mogą liczyć nawet 1,1 tys. zł dofinansowania, maksymalnie przez 6 miesięcy, w trakcie 12 miesięcy od czasu podpisania umowy o dofinansowanie. Pieniądze te będą pochodzić z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, w którego budżecie, w teorii, obecnie znajduje się ponad 4 mld zł wolnych środków.
ReklamaZobacz także
Po pomoc do marszałka
Równocześnie istnieje możliwość obniżenia czasu pracy zatrudnionego nawet o połowę. Wówczas będzie on miał zagwarantowane wynagrodzenie w wysokości co najmniej minimalnego wynagrodzenia za pracę, czyli 1,6 tys. zł brutto (1181 zł netto). Resort pracy przestrzega jednak, że takie zmiany mogą być wprowadzane tylko na drodze porozumienia z pracownikami.

Inną formą wsparcia ma być dofinansowanie do szkoleń pracowników. Może ono wynieść maksymalnie 80 proc. kosztów szkolenia i do 300 proc. przeciętnego wynagrodzenia, czyli 11,3 tys. zł. Zdaniem resortu pracy jest to dobra okazja do np. przekwalifikowania pracowników w okresie chwilowego przestoju ekonomicznego. Przedsiębiorcy, którzy chcą skorzystać ze wsparcia, muszą zgłosić się do marszałka województwa właściwego ze względu na siedzibę firmy. Ten ma 7 dni na odpowiedź, czy udzieli pomocy.
Celem programu jest "przezimowanie pracowników" w czasie pogorszenia koniunktury. To w pewnym sensie statystyczne ukrywanie bezrobocia, bo niezwolnieni nie trafiają do rejestru, ale w zasadzie i tak otrzymują pośrednio świadczenia socjalne. Z drugiej strony, z punktu widzenia pracownika - lepiej jest otrzymać taką pomoc, niż stracić pracę.
W teorii procedury uproszczono do tego stopnia, że po pomoc mogą zgłosić się zarówno małe, średnie i duże firmy. W praktyce skierowana jest ona raczej do dużych przedsiębiorstw produkcyjnych. Przede wszystkim dlatego, że wspomniane dopłaty dotyczą głównie osób zatrudnionych na umowach o pracę. Resort zbagatelizował problem zatrudniania na podstawie umów cywilno-prawnych, a te stanowią poważny odsetek w mikroprzedsiębiorstwach. Dla nich nie ma pieniędzy.
Łukasz Piechowiak
































































