Enter Air, czarterowy przewoźnik lotniczy, odnotowuje w 2026 r. dwucyfrowy wzrost sprzedaży i operacji. Spółka oczekuje istotnego wzrostu także w przyszłym roku, choć jego skala będzie zależeć m.in. od kontraktów i dostępności samolotów - poinformował PAP Biznes prezes Marcin Kubrak. W 2027 r. spółka planuje zwiększyć flotę o ok. 10 proc.
“Operacyjnie pierwsza połowa roku wygląda bardzo dobrze. Mamy kilkunastoprocentowy wzrost sprzedaży w złotych, a w dolarach ponad 20 proc. Realizujemy podpisane kontrakty i mamy kilkunastoprocentowy wzrost operacji YTD, czyli od stycznia do końca czerwca” - powiedział PAP Biznes prezes Enter Air Marcin Kubrak.
Poinformował, że perspektywy na kolejny rok będą zależały od podpisania kontraktów i dostępności samolotów.
“Oczekujemy istotnego wzrostu. Czy będzie on bliżej 10 proc., czy kilkunastu procent, trudno mi teraz powiedzieć, bo wszystko jest w trakcie ustalania i negocjacji” - powiedział.
“Chcemy rozwijać się szybciej niż rynek, co oczywiście jest determinowane dostępnością samolotów i naszymi możliwościami operacyjnymi. Chcemy też rozwijać się za granicą, więc musimy bardzo dobrze wybrać, jaki miks tego rozwoju jest dla nas najlepszy i w co najlepiej inwestować” - dodał.

Prezes wskazał, że popyt jest bardzo duży, co jego zdaniem będzie widoczne przy kontraktacji kolejnego sezonu letniego.
“Popyt jest wysoki, pasażerowie chcą latać mimo wszelkich przeciwności. Mamy wojnę, wysokie ceny paliw i geopolitycznie niespokojne środowisko, mimo wszystko pasażerowie chętnie latają, Polacy szczególnie” - ocenił Marcin Kubrak.
“Nastroje są dobre, a dobra sytuacja gospodarcza w Polsce dodatkowo wspiera popyt. Patrzymy więc bardzo optymistycznie na kolejne sezony” - dodał.
Za jeden z kluczowych czynników w drugiej połowie 2026 roku spółka uważa dobrą realizację programu handlowego.
“Trzeci kwartał jest zawsze najbardziej intensywny, to największe obciążenie operacyjne, więc staramy się jak najlepiej go realizować i wykonywać wszystkie rejsy na czas” - poinformował prezes Enter Air.
Wskazał, że opóźnienia techniczne dotyczą mniej niż jednego promila rejsów.
“W tym roku nie anulowaliśmy żadnego rejsu, w zeszłym roku również” - powiedział.
“To jest dla nas najważniejsza część operacyjna, bo wtedy mamy szansę wypracować dobrą marżę, jeśli nie będziemy mieli dodatkowych kosztów” - dodał.
Marcin Kubrak ocenił, że sytuacja na Bliskim Wschodzie nie ma obecnie wpływu na realizowane przez Enter Air w Europie przewozy wakacyjne.
“Zatoka Perska to destynacje typowo zimowe. Ta część świata jest poza naszym zainteresowaniem w sezonie letnim, więc perturbacje związane ze zmieniającą się z dnia na dzień sytuacją geopolityczną w tamtym rejonie, nie mają żadnego wpływu na operacje wakacyjne w Europie” - powiedział.
Jak wskazał, potencjalna eskalacja konfliktów może jednak w przyszłości negatywnie wpłynąć na działalność spółki.
“Największym zagrożeniem jest oczywiście rozwój konfliktów, przede wszystkim konfliktu na Bliskim Wschodzie. Jeśli doszłoby do generalnej eskalacji w tamtym rejonie i objęłaby ona znacznie większą liczbę krajów, mogłoby to mieć negatywny wpływ na lotnictwo, a częściowo również na nasze programy handlowe” - ocenił.
“Oczywiście konflikt na Ukrainie, który zszedł w debacie publicznej na dalszy plan, również ma wpływ. Eskalacja tego konfliktu, a także ataki terrorystyczne czy pseudoterrorystyczne w zachodniej lub centralnej części Europy, związane z tym konfliktem, również mogą mieć negatywny wpływ na realizację programu” - dodał.
W kontekście wpływu sytuacji geopolitycznej na ceny paliw prezes wskazał, że ryzyko ich zmienności jest w przypadku spółki ograniczone dzięki zabezpieczeniom.
“Ceny paliwa są dynamiczne i bardzo szybko się zmieniają, ale my mamy zabezpieczenia ograniczające ryzyko związane z cenami paliw. Jesteśmy zabezpieczeni do końca roku, a nawet na część przyszłego roku” - powiedział Marcin Kubrak.
“W związku z tym bieżąca sytuacja na rynku paliw nie ma wpływu na nasze operacje i rentowność. Rentowność jest zgodna z założeniami naszego budżetu, realizujemy plan” - dodał.
ROZWÓJ FLOTY I INWESTYCJE
Do końca 2026 roku Enter Air nie planuje zwiększać floty.
“Do końca tego roku nie planujemy istotnego zwiększania floty, ponieważ staramy się nie brać samolotów na zimę, kiedy mniej latają. Ewentualnie trafi do nas tylko jeden samolot z naszego zamówienia z poprzedniego roku - nowy Boeing 737 MAX” - powiedział prezes.
“W przyszłym roku planujemy zwiększyć flotę o około 10 proc. Myślę, że dojdzie do nas od czterech do pięciu samolotów, w zależności od tego, jak uda się nam zakontraktować i znaleźć te samoloty. Zgodnie z już podpisanymi umowami na pewno trafią do nas cztery. Co będzie z dodatkowym, zobaczymy” - dodał.
Kubrak poinformował, że obecnie największe nakłady spółka kieruje na rozwój obsługi technicznej samolotów. Enter Air cały czas inwestuje we własną obsługę hangarową.
“Jesteśmy już przygotowani na sezon zimowy, czyli sezon ciężkiej obsługi zimowej, który zaczyna się od października. Będziemy pracować na trzech slotach hangarowych: dwóch w Katowicach i jednym w Debreczynie na Węgrzech. Mamy już przygotowane te sloty technicznie, jeśli chodzi o sprzęt, narzędzia i materiały. Jesteśmy również przygotowani kadrowo - mamy zapewnioną w 100 proc. kadrę do obsługi tych trzech slotów” - powiedział prezes.
“Myślę, że w przyszłym sezonie zimowym będziemy mogli obsłużyć około 60 proc., a może nawet więcej, naszej floty we własnym zakresie. To są największe inwestycje, przede wszystkim w sprzęt, ale oczywiście również w szkolenia pracowników i alokację tych pracowników do obsługi hangarowej” - dodał.
Wskazał, że spółka inwestuje również w rozwój centrum szkoleniowego.
“Zamówiliśmy nowy symulator Boeinga 737 MAX, który trafi do nas pod koniec tego roku i mam nadzieję, że będzie gotowy operacyjnie do funkcjonowania i szkolenia pilotów w pierwszym kwartale 2027 roku” - powiedział Kubrak.
“Pozwoli nam to zwiększyć capacity, jeśli chodzi o dostępność lotów symulatorowych, zarówno dla nas, jak i dla innych klientów z regionu. Mamy już duże zainteresowanie” - dodał.
Jak wskazał prezes, kolejną inwestycją rozwijaną przez spółkę jest szkoła lotnicza Aviata.
“Jesteśmy w trakcie szkolenia pierwszych 10 pilotów, którzy, mam nadzieję, w ciągu najbliższych dwóch lat trafią jako nowa kadra do Enter Air” - powiedział.
Wskazał, że jesienią spółka rozszerzy certyfikat o kolejne zakresy szkoleń i intensywnie inwestuje w szkolenie lotnicze, aby w przyszłości zapewnić sobie odpowiednią kadrę i możliwości rozwoju floty.
“Zamówiliśmy nowe samoloty do szkoły lotniczej. Pierwszy z tych samolotów, Cessna 172 SP, dotrze do nas już jesienią tego roku. W następnym roku dotrze kolejny samolot. Rozwijamy również tę część działalności szkoleniowej” - powiedział.
Na początku lipca Enter Air przejął 85 proc. udziałów w polskim touroperatorze Nekera. Zapytany o możliwość kolejnych tego typu transakcji, prezes poinformował, że spółka na bieżąco obserwuje rynek i analizuje dostępne możliwości inwestycyjne.
„Cały czas obserwujemy rynek i patrzymy na różne możliwości. Przejęliśmy pakiet kontrolny w touroperatorze Nekera i obecnie integrujemy tę spółkę z naszą grupą kapitałową. Przyglądamy się rynkowi zarówno w Polsce, jak i w Europie. Na pewno w najbliższym czasie będziemy mieli kolejne inwestycje. Jesteśmy w trakcie przygotowywania się do kolejnego kroku” - powiedział Marcin Kubrak.
Prezes negatywnie ocenił decyzję Komisji Europejskiej dotyczącą rozszerzenia systemu handlu emisjami (ETS) na kolejne połączenia lotnicze od 2029 roku.
W lipcu komisarz ds. klimatu Wopke Hoekstra zapowiedział, że od 2029 r. opłaty za emisję CO2 będą obowiązywać dla każdego lotu, który ląduje w odległości 5000 kilometrów od geograficznego środka Europy. Oznacza to, że systemem handlu emisjami ETS objęte zostaną loty do Stambułu, Dubaju czy Dohy.
“Nie rozumiem, jak działa ten system ani kierunku zmian, które w żaden sposób nie wpływają na poprawę jakości środowiska, w którym żyjemy. Podejmowane decyzje praktycznie nie mają żadnego wpływu na zachęcanie operatorów czy innych uczestników rynku do bardziej ekonomicznego latania, inwestowania w efektywność i ograniczenia emisji” - powiedział Kubrak.
“W naszej ocenie obecny system w niewystarczającym stopniu wspiera operatorów w działaniach na rzecz większej efektywności i ograniczania emisji. To, co robimy, robimy sami. Cały wysiłek związany z obniżeniem emisji jest po stronie uczestników rynku, bez pomocy państwa. Państwo jedynie decyduje o sposobie wykorzystania środków, które trafiają do systemu z rynku” - dodał.
Zdaniem prezesa, unijny system nie zmierza w dobrym kierunku. W jego ocenie brakuje odpowiedniej komunikacji i wsparcia dla sektora lotniczego w działaniach na rzecz ograniczania emisji.
W pierwszym kwartale 2026 roku Enter Air wypracowało 40,2 mln zł EBITDA, co oznacza spadek o 5,6 proc. rdr. Przychody spółki w I kwartale wyniosły 482 mln zł, co stanowi wzrost o 4 proc. rdr przy znacznej aprecjacji złotego względem amerykańskiego dolara obserwowanej rok do roku (większość kontraktacji grupy realizowana jest w dolarze). EBIT wyniósł -51,2 mln zł.
Enter Air realizuje połączenia dla polskich i zagranicznych biur podróży, latając do ponad 36 krajów. Flota Enter Air składa się z 24 samolotów Boeing 737-800 i 10 Boeingów 737 MAX 8. Poza rynkiem polskim Enter Air działa także m.in. na rynkach brytyjskim, francuskim, hiszpańskim, czeskim, skandynawskim, włoskim i izraelskim.
Julia Gawrońska (PAP Biznes)
gaw/ gor/


























































