Po siedmiu latach od powołania spółki ElectroMobility Poland żaden z trzech elektryczny polskich samochodów marki Izera wciąż nie ma projektu. Na drogi pierwszy z nich może wyjechać najwcześniej w 2026 r., o ile znajdą się pieniądze na budowę fabryki, a o to może być trudno – informuje serwis „Autokult”.
Podpisanie umowy z włoskim biurem projektowym Pininfarina i chińskim Geely, na platformie którego mają zostać zbudowane polskie Izery, sprawiło, że pierwsze polskie „elektryki” będą wyglądały zupełnie inaczej niż ich prototypy zaprezentowane w 2020 r. Jak? Tego na razie nie wiadomo.
Wiadomo za to, o czym donosi serwis „Autokult”, którego dziennikarz gościł w pracowni Pininfarina, że na zaprojektowanie auta i uruchomienie produkcji potrzeba od trzech do nawet czterech i pół roku. Jako że współpraca spółki ElectroMobility Poland z Pininfariną rozpoczęła się mniej więcej na przełomie 2022 i 2023 r., można liczyć, że polski „elektryk” będzie produkowany najwcześniej w 2026 r.
Stanie się tak jednak, jeśli znajdą się pieniądze, liczone w miliardach polskich złotych, które są niezbędne na budowę i uruchomienie fabryki. Przypomnijmy, że ta budowana jest pod Jaworznem (woj. śląskie), a jej uruchomienie planowane było na 2024 r.
Projekt polskiego „elektryka” izera i odpowiedzialną za niego spółkę ElectroMobility Poland wzięła niedawno pod lupę Najwyższa Izba Kontroli. Kontrolerzy zarzucili przede wszystkim ryzyko niegospodarności przy dokapitalizowaniu spółki ElectroMobility Poland, złe nadzorowanie projektu, opóźnienia jego realizacji oraz zbyt wysokie pensje członków zarządu.



























































