REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Ekspert: Zakaz handlu w niedziele wprowadzać stopniowo

2016-08-18 12:23
publikacja
2016-08-18 12:23
Ekspert: Zakaz handlu w niedziele wprowadzać stopniowo
Ekspert: Zakaz handlu w niedziele wprowadzać stopniowo
fot. justaa / / YAY Foto

Obywatelski projekt ustawy ograniczającej handel w niedzielę cywilizuje rynek pracy, ale ma też ma liczne słabości, a ich wprowadzenie może negatywnie wpłynąć na gospodarkę - ocenia dr Bartłomiej Biga z Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego. Proponuje stopniowość we wprowadzaniu wolnych niedziel.

Do końca sierpnia trwa zbieranie podpisów pod obywatelskim projektem ustawy ograniczającej handel w niedzielę. Jego inicjatorem jest Krajowy Sekretariat Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ "Solidarność".

"Idea ta cieszy się poparciem wielu środowisk, w tym Kościoła oraz rządu. Wprowadzenie w życie niektórych zapisów ustawy w brzmieniu zaproponowanym przez inicjatorów +Solidarność+ może mieć jednak szereg negatywnych konsekwencji. Ponadto Stanisław Szwed, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej, ostrzega, że wprowadzenie ograniczeń już od początku 2017 roku może okazać się niemożliwe" - mówi Biga w komentarzu przesłanym w czwartek PAP. Jak dodaje, zaproponowany projekt ma "liczne słabości, czego świadomość mają nawet sami jego twórcy".

Zdaniem eksperta, łatwo wskazać szereg argumentów, które ze społecznego punktu widzenia przemawiają za ograniczeniem handlu w niedzielę. Jak podkreśla, przyczyniłoby się to zapewne do "ucywilizowania rynku pracy oraz sprzyjałoby budowaniu spójności społecznej". "Koronnym argumentem przeciwników ograniczania handlu w niedziele jest natomiast widmo redukcji zatrudnienia. Trzeba jednak podkreślić, iż wbrew czarnym scenariuszom skala zwolnień byłaby znacząco niższa niż 1/7 ogółu zatrudnionych, gdyż wzrósłby popyt na pracę w pozostałe dni tygodnia. Większa liczba kupujących od poniedziałku do soboty nie uchroniłaby jednak branży przed redukcją zatrudnienia o nawet 100 tysięcy osób. Choć liczba ta stanowi jedynie ok. 2,5 proc. pracowników handlu, to skala zwolnień byłaby znaczna. Trzeba bowiem pamiętać, że w skali całej gospodarki branża ta generuje co czwarte miejsce pracy" - uważa Biga.

Wakacje na giełdzie

Dodaje, że ten negatywny efekt może być jednak zminimalizowany w przypadku rozłożenia zmian w czasie. "Projekt +Solidarności+ zakłada wprowadzenie ograniczeń w prawie wszystkie niedziele w roku (...). Nagłe pojawienie się czterdziestu kilku dodatkowych dni z ograniczonym handlem byłoby jednak dla sektora handlowego szokiem. Z tego powodu lepszym rozwiązaniem byłoby stopniowe zwiększanie liczby +wolnych niedziel+. Przykładowo, w pierwszym roku jednej w miesiącu, po roku dwóch, aż do objęcia ograniczeniem handlu wszystkich w perspektywie trzech lat" - proponuje ekspert. Zgodnie z projektem w ciągu roku ma być siedem tzw. niedziel handlowych. Sklepy miałyby być czynne m.in. w niedziele poprzedzające Boże Narodzenie oraz Wielkanoc, a także w okresach, w których organizowane są wyprzedaże. Ekspert podkreśla, że warte rozważenia jest także początkowe ograniczenie godzin pracy w niedziele (np. 8.00-16.00), a dopiero później wprowadzanie dalej idących zakazów.

W projekcie ustawy zapisano wyjątki. Czynne w niedzielę będą mogły być m.in. stacje benzynowe, piekarnie, sklepy usytuowane na dworcach kolejowych i lotniskach czy kioski z prasą. Handlować będą mogły również małe, osiedlowe sklepy pod warunkiem, że za ladą stanie ich właściciel. Zdaniem Biga, ten katalog wyjątków jest niezrozumiały. "Wprowadzane wyjątki z jednej bowiem strony dotyczą spraw fundamentalnych - takich jak zdrowie czy zachowanie ciągłości transportu - a z drugiej kwestii zupełnie błahych" - kometuje ekspert. Negatywnie ocenia także pomysł, aby osoby łamiące zakaz handlu i wykonywania innych czynności sprzedażowych podlegały karze grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do lat dwóch.

Nie ma unijnych przepisów dotyczących niedzielnego handlu. To kraje członkowskie podejmują ostateczną decyzję, czy sklepy mogą być otwarte w tym dniu, czy też nie. W niektórych państwach, gdzie nie ma konkretnych przepisów dotyczących godzin otwarcia sklepów w niedziele i święta, sprawę reguluje zwyczaj. W dziewięciu z 28 państw Unii Europejskiej obowiązują znaczące ograniczenia dotyczące handlu w niedziele i święta. W pozostałych 19 przez cały tydzień zakupy można robić niemal bez limitów. Niemal całkowity zakaz handlu w niedzielę i święta obowiązuje w Niemczech, Austrii, Irlandii Północnej. Częściowe restrykcje mają Belgia, Francja, Grecja, Holandia, Luksemburg, Holandia i Węgry. W Europie zakaz handlu obowiązuje też w Norwegii i Szwajcarii. (PAP)

aop/ pb/

Źródło:PAP
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Kraków i Warszawa wyżej od Barcelony. Polski boom na najem krótkoterminowy
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (14)

dodaj komentarz
~as
to prawda że część ludzi jest uzależniona od siedzenia w centrach handlowych bo są one specjalnie do tego projektowane ale zamykanie w niedzielę to mistrzostwo głupoty, chociażby dlatego że część studentów dorabia tak sobie na życie a teraz odpadnie im jeden dzień
~endi
nie tylko studenci stracą pracę , galeriankom też wypadnie jeden dzień " pracy " i to najlepszy w całym tygodniu :)
~bug
Zamykanie kosciolow w niedziele tez wprowadzać stopniowo.
~men
W kościołach masz wybór. Tydzień rozpoczyna się w sobotę o 18.00. Możesz pójść na mszę w sobotę zamiast w niedzielę. Więc nie pisz bzdur.
~zez
samozwańczy ekspert z "Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego", co to w ogóle jest za organizacja, kto ją finansuje?
~mwa
Co jest cywilizowanego w narzucaniu ludziom co mają robić w niedzielę?!
Jak to w ogóle jest że pracują kina, restauracje, transport, wycieczki, telewizja, radio i jakoś nikt się o dobro setki tysięcy zatrudnionych tam ludzi nie martwi, ale paniom siedzącym na kasie trzeba zrobić dobrze nawet wbrew ich woli?
~endi
Ograniczając stopniowo handel w Niedzielę proponuję jednocześnie ograniczać stopniowo Msze Święte od poniedziałku do soboty , jak ma być równość to niech będzie równość
~Zigi
Takie pytanko - bo jak rozumiem kina, teatry, restauracje itd nie będą objęte zakazem handlu? Przecież ludzie tam pracujący też chcieli by odpocząć. A więc proponuje całkowity zakaz wszytskiego w niedziele.
A tak juz czepiając się wszytskiego to czy slub czy pogrzeb to przeciez ksiąz także bierze kase a więc?
~boguś
Ciężko mówić o handlu w przypadku kin, chyba że mowa o sprzedaży popcornu czy coli przed seansem. W teatrach nawet tego się nie sprzedaje. A restauracje oferują usługi gastronomiczne (w PKD to działalność usługowa związana z wyżywieniem, czyli przygotowywanie i podawanie posiłków), żadnego handlu tam nie ma. Ale jak zwykle w temacie Ciężko mówić o handlu w przypadku kin, chyba że mowa o sprzedaży popcornu czy coli przed seansem. W teatrach nawet tego się nie sprzedaje. A restauracje oferują usługi gastronomiczne (w PKD to działalność usługowa związana z wyżywieniem, czyli przygotowywanie i podawanie posiłków), żadnego handlu tam nie ma. Ale jak zwykle w temacie wypowiadają się osoby, które tematu nie znają - chcą protestować przeciwko zakazowi handlu w niedzielę, a nawet nie wiedzą czym jest handel.
~snd odpowiada ~boguś
a jak Ci kasjerka w kinie SPRZEDAJE bilet to to nie jest handel geniuszu?

Powiązane: Zakaz handlu w niedziele

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki