Europejski Bank Centralny zgodził się na zwiększenie limitu awaryjnego finansowania, które greckie banki mogą otrzymać od krajowego banku centralnego. Strefa euro czeka na ruch ze strony rządu w Atenach.



Jak informuje Reuters, powołując się na anonimowe źródła, limit finansowania został zwiększony z 65 mld euro do 68,3 mld euro. Greckie banki miały wnioskować o dodatkowe 5 lub nawet 10 mld euro.
Środki z programu ELA (Emergency Liquidity Assistance) są potrzebne greckim bankom ze względu na gwałtowny odpływ depozytów, który związany jest w braku porozumienia nowego rządu w Atenach z europejskimi wierzycielami. Greckie banki mają ograniczony dostęp do standardowego finansowania się w EBC ze względu na decyzję frankfurckiego banku o zaprzestaniu uznawania greckich obligacji skarbowych za wiarygodne zabezpieczenie.
Środki z programu ELA to pożyczki, jakie banki ze strefy euro mogą otrzymać od krajowych banków centralnych w ramach awaryjnego wsparcia płynności. Różnice pomiędzy ELA a standardową pożyczką z EBC są dwie: 1) ELA oprocentowane są na 1,55%, czyli znacznie powyżej stopy EBC wynoszącej 0,05%; 2) w przypadku ewentualnej niewypłacalności emitenta zastawionych papierów (w tym przypadku Republiki Grecji) straty realizuje narodowy bank centralny, a nie EBC. Każde wsparcie w ramach ELA wymaga jednak zgody EBC.

Grecka gra na zwłokę
Greckiemu rządowi pieniądze skończą się pod koniec lutego, jeśli nie dostanie kolejnej transzy pożyczek od trojki. W takim wypadku na sektor bankowy najprawdopodobniej zostanie nałożona kontrola kapitału, która będzie miała powstrzymać Greków od wycofywania swoich oszczędności. Sama Hellada stanie natomiast przed wyborem: albo niewypłacalność (i co za tym idzie, także upadek banków), albo wyjście ze strefy euro, powrót do drachmy i „zadrukowanie” długów nową (znacznie mniej wartą) walutą.
Ateny tymczasem ponownie odłożyły złożenie wniosku o przedłużenie o sześć miesięcy "umowy kredytowej" ze strefą euro. Gdy tylko Grecja przedstawi swą nową propozycję, odbędzie się posiedzenie grupy roboczej strefy euro, a gdy wniosek zostanie pozytywnie oceniony, może dojść do kolejnego spotkania eurogrupy.
Wcześniej w środę rzecznik greckiego rządu Gawril Sakelaridis powiedział, że Ateny będą chciały przedłużyć "umowę kredytową", która towarzyszy programowi pomocowemu i generalnie będzie zależała od projektu porozumienia przedstawionego przez unijnego komisarza ds. gospodarczych i walutowych Pierre'a Moscovici.
Kraje eurolandu dały w poniedziałek Grecji czas do piątku, by wystąpiła o przedłużenie obecnego programu pomocowego, ostrzegając, że w przeciwnym wypadku kraj ten nie otrzyma dalszych pożyczek. W latach 2010-14 Grecja otrzymała od Unii Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego 240 mld euro w ramach programów ratunkowych, które uchroniły ją przed bankructwem.
Michał Żuławiński


























































