Rząd niczego nie ukrywa na temat koronawirusa; takie sugestie są nieodpowiedzialne - podkreślił w piątek szef KPRM Michał Dworczyk, komentując wpis Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Jak wskazał, równie groźna jak choroba potrafi być panika, stąd potrzebna jest odpowiedzialność wśród polityków.


Szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów zapewnił w TVN 24, że rząd poświęca dużo czasu sytuacji związanej z koronawirusem, który zbliżył się do naszych granic.
Wzywam premiera Morawieckiego i rząd do ujawnienia prawdy o przypadkach koronawirusa w Polsce. Bezpieczeństwo Polek i Polaków jest najważniejsze.
— M. Kidawa-Błońska (@M_K_Blonska) February 28, 2020
Podkreślił, że do tej pory nie ma potwierdzonego przypadku zakażenia koronawirusem w Polsce. "Trzeba sobie jasno powiedzieć: to jest kwestia czasu. Najważniejsze jest, żeby dobrze się przygotować na tę okoliczność" - dodał.
Jak zaznaczył, ważne jest także to, aby nie wzbudzać paniki. "Równie groźna jak choroba, potrafi być panika, stąd jest potrzebna odpowiedzialność wśród polityków, wśród rządu, wśród mediów również" - podkreślił.
Szef KPRM odniósł się m.in. do twitterowego wpisu wicemarszałek Sejmu, kandydatki na urząd prezydenta Małgorzaty Kidawy-Błońskiej (KO). "Wzywam premiera Morawieckiego i rząd do ujawnienia prawdy o przypadkach koronawirusa w Polsce. Bezpieczeństwo Polek i Polaków jest najważniejsze" - napisała w piątek.

"Mogę dać słowo, że rząd w tej sprawie nic przed Polakami nie ukrywa. Tego rodzaju sugestie są po prostu nieodpowiedzialne" - ocenił Dworczyk.
Jak zaznaczył, wypowiadają się poważni politycy partii opozycyjnej, sugerując, że rząd kłamie, wiedząc, jakie jest zainteresowanie i niepokój, który budzi w Polakach koronawirus.
Zdaniem ministra te wypowiedzi to "dowód cynicznego wykorzystania sytuacji związanej z zagrożeniem epidemicznym". Na uwagę, że trwa kampania polityczna, Dworczyk podkreślił, że nie wszystko jest w jej ramach dozwolone. "Jest pewna odpowiedzialność. Choroba nie ma barw partyjnych" - wskazał. "Namawiam, żeby nie ulegać takiej łatwiej pokusie wykorzystywania tej sytuacji do jakichś własnych, politycznych rozgrywek" - dodał szef KPRM.
W Polsce dotąd nie potwierdzono przypadku zakażenia koronawirusem. Minister zdrowia Łukasz Szumowski zapewnił w piątek, że jeśli pojawi się pierwszy przypadek choroby, to opinia publiczna niezwłocznie zostanie o tym poinformowana.
Poinformujemy o koronawirusie natychmiast
W przypadku wystąpienia koronawirusa w Polsce poinformujemy o tym natychmiast. W sposób rzetelny, uczciwy powiemy także, gdzie mogą wystąpić zagrożenia - zapewniał w sobotę główny inspektor sanitarny Jarosław Pinkas.
Jarosław Pinkas potwierdził w sobotę w Radiu Zet, że w Polsce nie ma żadnego przypadku zarażenia koronawirusem. Dopytywany, czy są pacjenci, co do których są wątpliwości odpowiedział, że "są oczywiście podejrzenia". "Ci pacjenci są izolowani" - dodał. "Mam dobrą nadzieję, że w trakcie tego weekendu nic się nie wydarzy" - mówił.
Na pytanie, co oznacza postawienie szpitali w stan wyższej gotowości, odpowiedział: "Mamy być przygotowani na najgorszą ewentualność tzn. na wystąpienie w Polsce epidemii, której nie mamy i być może jej nie będzie, a jeśli już, to nie będzie miało to jakiegoś bardzo istotnego, wielkiego zasięgu". "Mamy być przygotowani na sytuację ekstremalną, bo tak funkcjonuje państwo, że musi zapewnić swoje działanie w sytuacji ekstremalnej" - dodał.
"Przewiduje taki scenariusz, że będziemy mieli może dwa, trzy, czy cztery zachorowania i pokażemy skuteczność działania inspekcji sanitarnej, która będzie prowadziła taką aktywną działalność przeciw epidemiczną, tzn. dochodzenia epidemiologiczne, że będziemy zabezpieczeni, że będziemy mieli naszych pacjentów i osoby zagrożone izolowanych, poddanych kontroli itd." - mówił Pinkas.
Pinkas odniósł się także do głosów polityków, że są już potwierdzone przypadki koronawirusa, ale są one ukrywane. Ocenił to jako irracjonalne. "Żeby coś ukryć w Polsce, szczególnie w przypadku diagnostyki laboratoryjnej, to trzeba - przepraszam za słowo - skorumpować kilkunastu diagnostów laboratoryjnych, zarząd szpitali - tego się po prostu nie da zrobić. My nie robimy tego w tajnych laboratoriach. Musieliby się sprzeniewierzyć wiedzy profesorowie Państwowego Zakładu Higieny Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego. To jest coś, co się w ogóle nie może zdarzyć" - powiedział.
"Każdy z nas, który się tym zajmuje - wirusolodzy, to są ludzie, którzy nie mogą sprzeniewierzać się po pierwsze nauce, po drugie swojemu sumieniu, etyce lekarskiej, pielęgniarskiej, etyce diagnosty laboratoryjnego" - podkreślił.
Pytany, czy ręczy, że żadnego ukrywania informacji przed Polakami nie ma, odpowiedział, że sobie tego nie wyobraża. "Mam absolutne przekonanie, że to, co mówię, jest rzetelne i nikt nigdy nie może mi zarzucić, że w tym momencie minąłem się z prawdą" - powiedział. "Mam wiedzę na ten temat, że jesteśmy bezpieczni, że nie mamy w tej chwili potwierdzonego przypadku koronawirusa i wszelkie spekulacje, spiskowe teorie dziejów są czystym absurdem, które robią bardzo wiele złego i powodują sytuację zagrożenia" - mówił i dodał, że nie można postponować działania lekarskiego.
Dopytywany, czy jak on dostanie informacje o przypadku wystąpienia koronawirusa w Polsce, to będzie o tym informował, odpowiedział, że "nie wyobraża sobie takiej sytuacji, że taką informacje można ukryć". "Z całą pewnością najpierw będzie wiedział o tym minister zdrowia, główny inspektor sanitarny, powiatowa inspekcja sanitarna, która powinna wiedzieć pierwsza, bo będzie musiała prowadzić pewne działania przeciw epidemiczne związane z wystąpienie tego przypadku" - mówił. "Poinformujemy o tym oczywiście natychmiast w momencie zaistnienia takiej sytuacji" - dodał. "W sposób rzetelny, uczciwy powiemy także gdzie mogą wystąpić zagrożenia, będziemy o tym powszechnie informować" - zapewnił.
Pinkas mówił także o tym, że obecnie są trzy laboratoria, które badają próbki: laboratorium w Narodowym Instytucie Zdrowia Publicznego, laboratorium w szpitalu zakaźnym w Warszawie i laboratorium w wojewódzkiej stacji sanitarno-epidemiologicznej w Olsztynie. Podkreślił, że do końca soboty takich miejsc będzie 4-5, a w poniedziałek może być ich już 6.
W audycji wspomniano, że jesteśmy w trakcie kampanii wyborczej, która będzie na konwencjach kandydatów na prezydentów gromadzić dużą liczbę wyborców. Pinkas został w tym kontekście zapytany, czy nie należałoby się zastanowić nad zakazaniem tego typu imprez. "Nie mamy potwierdzonego przypadku wirusa w Polsce. Myślę, że takie decyzje muszą być podejmowane przede wszystkim przez tych, którzy organizują. Muszą zobaczyć, jaka jest skala, muszą także estymować, ilu ludzi może przyjść, w jakich to jest pomieszczeniach. Jeżeli to jest pomieszczenie otwarte, gdzie jest dobra wentylacja, gdzie istnieje pewien dystans między osobami, to na pewno można taki event odbyć" - odpowiedział.
Pytany, czy jeśli będzie pierwszy przypadek wystąpienia koronawirusa, to wówczas będzie rekomendować zakaz organizacji konwencji, główny inspektor sanitarny odpowiedział, że w przypadkach, gdzie sytuacja będzie oceniona jako niebezpieczna, to będzie rekomendowane tego typu rozwiązanie, aby konwencje się nie odbywały.
Żadna z badanych próbek nie jest pozytywna
Żadna z badanych w piątek przez Państwowy Zakład Higieny próbek nie jest pozytywna. Nadal więc nie mamy w Polsce potwierdzonego zarażenia koronawirusem - przekazał w sobotę PAP rzecznik resortu zdrowia Wojciech Andrusiewicz.
Jak poinformował PAP rzecznik Ministerstwa Zdrowia, "żadna z badanych wczoraj przez Państwowy Zakład Higieny próbek nie jest pozytywna". "Nadal więc nie mamy w Polsce potwierdzonego zarażenia koronawirusem" - podkreślił.
"Jednocześnie jako Ministerstwo Zdrowia chcemy podziękować i docenić gest jednej z polskich firm, producenta odzieży ochronnej Mercator Medical za nieodpłatne przekazanie 50 tys. masek dla Agencji Rezerw Materiałowych. Taka postawa, w dobie zupełnie innych zachowań rynkowych, świadczy o społecznej odpowiedzialności firmy" - przekazał Andrusiewicz.
W piątkowym komunikacie Główny Inspektorat Sanitarny poinformował, że łącznie w okresie od 31 grudnia 2019 r. do 28 lutego 2020 r. zanotowano 83,365 tys. potwierdzonych przypadków COVID-19. Na chorobę wywoływaną nowym koronawirusem zmarło 2,857 tys. osób.
Nowy koronawirus SARS-Cov-2 wywołuje chorobę o nazwie COVID-19. Objawia się ona najczęściej gorączką, kaszlem, dusznościami, bólami mięśni i zmęczeniem. Od 31 grudnia 2019 r. do 27 lutego 2020 r. zanotowano 82,132 tys. potwierdzonych przypadków COVID-19. Na chorobę tę zmarło 2801 osób. (PAP)
autorzy: Grzegorz Bruszewski, Agnieszka Ziemska
agzi/ godl/ gb/ aj/ tor/ krap/






























































