"Gazeta Wyborcza" pisze, że 89-letni obecnie Brasse od lat próbuje zapomnieć o piekle, które dzień po dniu fotografował. Pół Polak pół Austriak odmówił podpisania reichslisty i w sierpniu 1940 roku trafił do Auschwitz, gdzie do czasu ewakuacji obozu kazano mu fotografować więźniów. Wilhelm Brasse ocenia, że wykonał portrety blisko 50 tysięcy osób. Fotografował więźniów na skraju wyczerpania fizycznego, ludzi poddawanych eksperymentom medycznym i oficerów gestapo. "Wyborcza" pisze, że zdjęcia Brasse'a od 60 lat publikowane w książkach i encyklopediach są z reguły niepodpisane i uważane za anonimowe.
Dziennik zachęca do obejrzenia wstrząsajacego dokumentu Ireneusza Dobrowolskiego "Portrecista" dziś w programie pierwszym TVP o godzinie 22.55.
GW/MagM/skw.
Źródło:IAR

































































