Pomimo lekkiego schłodzenia oczekiwań na zaostrzenie polityki monetarnej w Stanach Zjednoczonych dolar pozostaje mocny, a kurs euro względnie wysoki. Złoty jeszcze broni się przed presją mocnego dolara, ale zdaniem analityków w tym tygodniu może mieć pod górkę.


Po nieprzesadnie dobrym lipcowym raporcie (tj. dotyczącym czerwca) z amerykańskiego rynku pracy inwestorzy nieco spuścili z tonu, jeśli chodzi o oczekiwania względem zaostrzenia polityki monetarnej w USA. Rynkowa wycena wrześniowej podwyżki stopy funduszy federalnych obniżyła się z 62% do 55%. W praktyce szanse są zatem wyceniane niemal pół na pół.
- W naszej opinii w perspektywie obecnego tygodnia bilans czynników wskazuje na większe prawdopodobieństwo nieco mocniejszego globalnie dolara. Przy realizacji powyższych założeń kurs USDPLN mógłby w najbliższych dniach przesunąć się bliżej strefy 3,79–3,80 – ocenili ekonomiści PKO BP w porannym raporcie.
O poranku dolar amerykański kosztował 3,7538 zł, a więc podobnie jak przed weekendem. Po koniec czerwca kurs dolara do złotego sięgał w porywach 3,7890 zł i był najwyższy od 13 miesięcy. Na parze dolar-złoty prawdopodobnie widzimy wyjście górą z trwającego rok trendu bocznego, co może być zaczątkiem większego ruchu wzrostowego i zakończeniem dolarowej bessy z lat 2022-25.
To wszystko dzieje się w pobliżu górnych limitów tegorocznej konsolidacji na parze euro-złoty. W poniedziałek rano kurs euro wynosił 4,2875 zł i był o ponad pół grosza niższy niż w piątek wieczorem. Pod koniec ubiegłego tygodnia kurs EUR/PLN zaatakował „sufit” trendu bocznego leżący na wysokości 4,3080 zł. Ewentualne przełamanie tej bariery w średnim i dłuższym terminie byłoby fatalnym sygnałem dla polskiej waluty.

- W przypadku EURPLN zakładamy, że w horyzoncie obecnego tygodnia utrzyma się on w przedziale 4,28–4,30, być może bliżej jego górnego ograniczenia, szczególnie jeśli dolar globalnie byłby mocniejszy – zaznaczyli eksperci PKO BP.
W tym tygodniu (tj. w środę) czeka nas publikacja decyzji Rady Polityki Pieniężnej wraz z zarysem lipcowej projekcji inflacyjnej NBP oraz czwartkowe konferencja prasowa prezesa NBP i przewodniczącego RPP Adama Glapińskiego. W poprzednich tygodniach rynek zdążył wycofać się z oczekiwanych podwyżek stóp procentowych w NBP, a niższa inflacja CPI może wkrótce przywrócić temat dalszego poluzowania polityki pieniężnej w Polsce.
Tymczasem kurs franka szwajcarskiego wybił się górą z wiosennej konsolidacji i jak na razie dotarł na wysokość 4,6637 zł. Analiza techniczna sugerowałaby, że następnym przystankiem dla kursu CHF/PLN mogą być dopiero marcowe szczyty leżące na wysokości 4,75-4,80 zł.
Notowania funta brytyjskiego na dobre już zagościły powyżej pięciu złotych, w poniedziałek rano utrzymując się na poziomie 5,0108 zł. W zeszły czwartek szterling kosztował już ponad 5,02 zł i był najdroższy od czerwca 2025 roku.
KK






























































