Cięcie kosztów związanych z działaniem fizycznych placówek bankowych nie musi oznaczać zamykania oddziałów. Brytyjska część banku Santander wybrała inne, dość kontrowersyjne rozwiązanie.


Banki od wielu lat ograniczają sieć fizycznych placówek. W Polsce w ciągu 2021 r. zlikwidowano 444 własne oddziały bankowe – wynika z danych zebranych przez PRNews.pl. W Wielkiej Brytanii w minionym roku z ulic zniknęły 746 placówki. Łącznie od początku 2015 r. banki na Wyspach zmniejszyły swoją sieć o ponad 4,5 tys. miejsc obsługi klientów.
Brytyjska część banku Santander poinformowała właśnie, że nie zamknie żadnej ze swoich 450 placówek. Aby ograniczyć koszty funkcjonowania coraz mniej popularnego kanału dystrybucji, sięgnie jednak po inne środki. Od 18 lipca oddziały instytucji czynne będą tylko do godziny 15. W soboty 90 proc. placówek otwartych będzie przez 3 godziny – od 9.30 do 12.30.
Jak informuje BBC, klienci, którzy będą chcieli spotkać się z przedstawicielem banku w późniejszych godzinach popołudniowych, będą musieli umówić się z wyprzedzeniem. W takich sytuacjach możliwa będzie konsultacja z pracownikiem pomiędzy godziną 15 a 17.
Jak wskazuje cytowany przez BBC Richard Owen, odpowiedzialny za dystrybucję stacjonarną w Santanderze, ruch w placówkach spadł o 33 proc. w ciągu dwóch lat poprzedzających początek pandemii. W 2020 r. liczba odwiedzin w oddziałach spadła o 50 proc., a w 2021 r. – o kolejne 12 proc.

Przeczytaj także
Pandemia przyspieszyła tylko trendy obserwowane od dłuższego czasu. Klienci coraz chętniej wykorzystują kanały zdalne, a zwłaszcza bankowość mobilną, do obsługi domowych finansów. Kalkulacja ekonomiczna nie uzasadnia utrzymywania rozbudowanej sieci oddziałów, ale w Wielkiej Brytanii o pozostawienie łatwego dostępu do tradycyjnej formy obsługi walczą m.in. organizacje konsumenckie.
MK






























































