REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Czy rząd nie uszczęśliwia rodziców na siłę?

2012-11-09 14:07
publikacja
2012-11-09 14:07

Rząd zapowiedział zmiany w urlopie macierzyńskim na korzyść rodziców. Urlopy mają być dłuższe, lepiej płatne i będą mogli z nich korzystać obydwoje rodzice. Czy jednak nie odbije się to niekorzystnie na rynku pracy? Kto się ucieszy ze zmian? Ile zapłacimy i czy w ogóle warto?
Źródło: Thinkstock

Jednym z celów rządu jest zwiększenie zaangażowania mężczyzn w wychowywanie dzieci po narodzinach. Urlop ma mieć charakter rodzicielski, a nie tylko macierzyński. Takie rozwiązanie ma również wymiar psychologiczny dla pracodawców. Mężczyźni zwykle nie korzystają ze swoich uprawnień, jakie otrzymują, kiedy zostają ojcami. Nieco ponad 20 tysięcy ojców skorzystało z urlopów ojcowskich, jeszcze mniej z tzw. tacierzyńskiego. Z tego powodu pracodawcy niezbyt przychylnie patrzą na zatrudnianie młodych kobiet, które w razie zajścia w ciążę mogą być nieobecne w pracy przez długi okres. Teraz ryzyko zostanie przetransferowane także na mężczyzn. Pozostaje pytanie, czy nie jest to przypadkiem uszczęśliwianie na siłę?

Opinie i komentarze

Użytkownicy Bankier.pl na forum nie pozostawili suchej nitki na nowym pomyśle.


Dyskusja trwa także na naszym profilu na Facebooku:


Magda Sieńko, pracownik biurowy, mama rocznej Zuzi:

"Jeśli chodzi o wydłużenie urlopu, to z uwagi na dziecko i czas spędzony razem pomysł jest bardzo dobry. To cenne chwile i dla dziecka, i dla mamy. Ale jeśli chodzi o pracę w dzisiejszych czasach (a raczej jej brak), roczna przerwa może utrudnić powrót do zawodu i ponowne wdrożenie się. W biznesie rok to strasznie dużo. Dobrze by było aby pracodawcy nie traktowali kobiet z dziećmi jako zło konieczne w firmie bo to doskonałe organizatorki czasu i planowania zadań. Poza tym osoba ze zobowiązaniem jakim jest dziecko będzie szanować pracę i się do niej przykładać. Nie jestem przekonana, czy zmiany będą korzystne, ale myślę, że gdybym miała taki wybór w momencie, gdy szłam na urlop macierzyński, to bym z tego skorzystała."

Anna Drozd, redaktor Bankier.pl, przyszła mama:

"Wystarczy być młodą, zdrową kobietą, by mieć pełną świadomość i chociaż raz doświadczyć krzywdzących stereotypów i stwierdzeń typu: No tak, pewnie zaraz zajdzie w ciążę. Czasem się zastanawiam, czy wyjdziemy kiedyś z epoki kamienia łupanego i staniemy się prawdziwie nowocześni – nie tylko kupując kawę w papierowym kubku, ale przede wszystkim ze względu na nasze podejście do życia. Nie mieści mi się w głowie jakakolwiek forma dyskryminacji na rynku pracy nie tylko ze względu na płeć, ale także wyznanie czy rasę.

Dobrze, że trwa dyskusja dotycząca urlopów rodzicielskich. Z pewnością potrzeba dyskusji dotyczącej polityki prorodzinnej. Bo w tym kraju ona praktycznie nie istnieje. A w biznesie, podobnie jak w życiu, muszą obowiązywać zasady fair play. Może jestem niepoprawną optymistką, jednak skoro żyję w demokratycznym kraju, chcę też mieć możliwość podejmowania samodzielnych decyzji. Rodzina jest dla mnie święta i to ja z moim mężem chcę decydować, kto z nas i na jakich zasadach będzie się zajmował naszymi dziećmi. Jestem też pewna, że nie każdy rodzic będzie chciał skorzystać z propozycji, którą proponuje rząd – mówię tu o wydłużonym urlopie rodzicielskim – a pracodawcy powinni mieć tego świadomość".

Marcin Himmel, przedsiębiorca z Wrocławia:

"Nowe przepisy mogą być pewnym problemem dla pracodawców. W końcu kobieta w skrajnym wypadku może przez rok nie przychodzić do pracy. W tym czasie muszę kogoś zatrudnić na jej miejsce, a gdy pracownica wróci z urlopu, to prawdopodobnie będę musiał zwolnić pracownika, którego wziąłem na zastępstwo. To duży koszt emocjonalny, poza tym może się okazać, że zastępca lub zastępczyni lepiej wykonywała swoja pracę. W tym wypadku raczej zastanowię się nad zatrudnieniem mężczyzny lub przemyślę sprawę elastycznych umów o pracę, tzw. śmieciówek. Z drugiej strony propozycja rządu to ciekawy pomysł, korzystny dla kobiet i możliwe, że nie jest to wcale takie złe rozwiązanie. Obawiam się jednak, że trochę za drogie dla prywatnego biznesu. Ja osobiście miałbym wątpliwości, czy zatrudnić młodą dziewczynę."

Bogusław Półtorak, Główny Ekonomista Bankier.pl

"Wdrożenie pomysłów rządu, skądinąd oczekiwanych i potrzebnych, jest obarczone ryzykiem wzrostu ukrytej dyskryminacji kobiet na rynku pracy. Bez powiązania z elastycznymi formami zatrudnienia lub zmianą nastawienia pracodawców trudno będzie o wykorzystanie szansy płynącej ze zmian w systemie urlopów macierzyńskich. Sam dłuższy urlop nie rozwiązuje problemów kobiety związanych z opieką nad dzieckiem i powiązaniem jej z pracą. Bez sprawnej, taniej i dostępnej opieki żłobkowej i przedszkolnej lub domowej nie będzie oczekiwanego przez rząd efektu.

Kobiety, czy szerzej - młodzi rodzice - oczekiwaliby pewnie wsparcia ich w ponoszeniu dodatkowych kosztów opieki. W krajach rozwiniętych powiązanie pracy np. z wychowaniem dziecka czy opieką jest jedną z elastycznych form zatrudnienia. W Polsce konieczna jest duża zmiana mentalna w podejściu do kwestii opieki nad dziećmi. Zmiany w urlopach macierzyńskich są pierwszym krokiem, ale konieczne są kolejne działania. W Niemczech czy Szwecji promocja rodzicielstwa jest wielopłaszczyznowa – od swoistej premii za urodzenie dziecka, przez urlopy, po zapewnienie bezpieczeństwa ekonomicznego dla najmłodszych obywateli."

Bankier.pl

Źródło:
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (10)

dodaj komentarz
~alicja
Jestem pracodawcą i jednocześnie matką 4 dzieci, zatrudniam 20 kobiet (w tym 3 już na urlopach wychowawczych) i niestety przy zatrudnieniu następnej poważnie się zastanowię.... Szkoda, że rządzący nie pomyśleli o bardziej gruntownej zmianie i nie zlikwidowali obciążeń pracodawców, które realnie mogłyby wpłynąć na poprawę sytuacji Jestem pracodawcą i jednocześnie matką 4 dzieci, zatrudniam 20 kobiet (w tym 3 już na urlopach wychowawczych) i niestety przy zatrudnieniu następnej poważnie się zastanowię.... Szkoda, że rządzący nie pomyśleli o bardziej gruntownej zmianie i nie zlikwidowali obciążeń pracodawców, które realnie mogłyby wpłynąć na poprawę sytuacji młodych kobiet na rynku pracy. Obecne przepisy obciążają pracodawcę kosztami zwolnień lekarskich, urlopów od chorobowego i urlopów od urlopów macierzyńskich, co przy wydłużeniu urlopu macierzyńskiego, skutkuje jeszcze większymi kosztami dla pracodawcy. Weźmy np. kobietę, która zachodzi w ciążę i bierze zwolnienie pod koniec roku kalendarzowego (np. w połowie listopada). Pracodawca musi zapłacić za 33 dni zwolnienia w roku, który się kończy, następnie za 33 dni zwolnienia w roku następnym (dopiero po tym czasie zasiłki chorobowe wypłaca ZUS), jeśli kobieta jest na zwolnieniu 7 miesięcy (często jest jeszcze dłużej), trzeba jej zapłacić za niewykorzystany urlop wypoczynkowy od czasu, kiedy przebywała na zwolnieniu ( w przypadku 7 miesięcy i najkrótszego urlopu jest to następne 12 dni), no i jeszcze za urlop wypoczynkowy od okresu, kiedy przebywa na urlopie macierzyńskim (wg. nowych przepisów będzie to pełny wymiar urlopu). Pracodawca, który ma tylko jedną taką pracownicę musi wyłożyć na nią z zysków firmy (na które pracują wszyscy pracownicy) około 4 pełne pensje, pomimo, że na miejsce tej kobiety musi kogoś zatrudnić i też mu płacić. A co, jeśli ma kilka kobiet na zwolnieniach i urlopach macierzyńskich i jest małą firmą? Dla wielu może się to okazać gwoździem do trumny i likwidacji firmy. Oczywiście nie jest to zarzut pod adresem kobiet, ale rządzących, którzy koszty polityki prorodzinnej przerzucają na pracodawców. Czy to nie jest paranoja, że pracodawca ponosi koszty urlopu wypoczynkowego pracownika od czasu, kiedy ten pracy nie świadczy (czyli od zwolnienia, urlopu macierzyńskiego)? Duże firmy sobie z tym poradzą, małe (przy wciąż rosnących kosztach i spadających zyskach) niestety nie. Dzieci muszą się rodzić, żeby to Państwo mogło dalej trwać, dlatego apeluję do tych, którzy stanowią prawo w tym kraju: ocknijcie się i spójrzcie realnie na problemy nas - kobiet!!!
~xcfvg
nareście coś dla rodzin, jeszcze jakaś kaska by się przydała co miesiąc!!!
~1959
Dlatego rodzić będą tylko policjantki i nauczycielki a robotnicza ,,hołota,, im usługiwać
~Kobieta
Po prostu zrezygnuj z jednej kolacji z kochanką/kiem miesięcznie - to dla tej kobiety akurat "luksus" miesięcznego wynagrodzenia. Państwo polskie od 23 lat kreuje sobie najbardziej pasozytniczą warstwę prywaciarzy w świecie. Bez zaostrzenia przepisów Polska po prostu wymrze. A takiemu wszystko jedno kogo zatrudnia - choć Po prostu zrezygnuj z jednej kolacji z kochanką/kiem miesięcznie - to dla tej kobiety akurat "luksus" miesięcznego wynagrodzenia. Państwo polskie od 23 lat kreuje sobie najbardziej pasozytniczą warstwę prywaciarzy w świecie. Bez zaostrzenia przepisów Polska po prostu wymrze. A takiemu wszystko jedno kogo zatrudnia - choć pewnie Murzyn nie chcialby opuścić ciepłej Afryki dla polskich zarobków.
~andrezgr27
Dnia 2012-11-09 o godz. 15:23 ~GP napisał(a):
> Jako osoba zatrudniająca około 40 osób z pewnością nie
> zatrudnię żadnej kobiety w wieku 20-35 lat. Przecież jak
> dobrze policzyć, to jak taka osoba zajdzie w ciąże to może
> hulać 3-4 lata na różnych zwolnieniach. Nie stać mnie na
> taki luksus.
ciekawe
Dnia 2012-11-09 o godz. 15:23 ~GP napisał(a):
> Jako osoba zatrudniająca około 40 osób z pewnością nie
> zatrudnię żadnej kobiety w wieku 20-35 lat. Przecież jak
> dobrze policzyć, to jak taka osoba zajdzie w ciąże to może
> hulać 3-4 lata na różnych zwolnieniach. Nie stać mnie na
> taki luksus.
ciekawe ile z tych 40 osób pracuje na śmieciówkach albo wogóle na czarno cwaniaczku
~Janek
Dziwi mnie jednostronność komentarzy w artykule i na forum. Pomysł wydłużenia urlopu do roku uważam za bardzo dobry. Szkoda tylko że tak późno się pojawia. Oboje z żona pracujemy już ponad 10 lat. Mamy jednego syna i pamiętam jaki mieliśmy problem, gdy żona po 5 miesiącach musiała wracać do pracy. Mamy to szczęście, że obie babcie Dziwi mnie jednostronność komentarzy w artykule i na forum. Pomysł wydłużenia urlopu do roku uważam za bardzo dobry. Szkoda tylko że tak późno się pojawia. Oboje z żona pracujemy już ponad 10 lat. Mamy jednego syna i pamiętam jaki mieliśmy problem, gdy żona po 5 miesiącach musiała wracać do pracy. Mamy to szczęście, że obie babcie już nie pracują. Na podstawie moich doświadczeń mogę stwierdzić, że rok pobytu z dzieckiem to absolutne minimum. 80% pensji w tym czasie jest do zaakceptowania. Na wychowawczym nie dostalibyśmy ani grosza. Oboje pracujemy na umowę o pracę i wzięcie takiego urlopu przez żonę oraz częściowo przeze mnie nie będzie problemem ani dla nas ani dla naszych szefów. Rok przerwy to też żaden problem jeśli chodzi o przerwę w pracy. Przez pierwszy miesiąc po powrocie można się szybko wdrożyć. Nie rozumiem też pracodawców, którzy widzą tylko koszty i uważają, że każda kobieta chce ich oszukać. Większość kobiet chce pracować i umie godzić pracę z wychowaniem dzieci. Przykładem jest moja żona. Pracodawcy, którzy piszą takie bzdury niech lepiej pomyślą jakie decyzje podjęliby, gdyby chodziło o ich żony i dzieci. W biznesie niezbędni są pracownicy, a pracownik to nie maszyna, o czym jak czytam pracodawcy zapominają.
~cyklotron
udany biznes= dobre szacowanie ryzyka
~bogdan
Jak ktoś myśli to nigdy nie zatrudni młodego żonkisia, no może na czarno, albo kawalera czy panienkę.
~Ojciec
Mam tylko jedno pytanie. GDZIE TE DZIECI BĘDĄ PRACOWAĆ, A MOŻE BĘDĄ NA ZASIŁKU ?
~GP
Jako osoba zatrudniająca około 40 osób z pewnością nie zatrudnię żadnej kobiety w wieku 20-35 lat. Przecież jak dobrze policzyć, to jak taka osoba zajdzie w ciąże to może hulać 3-4 lata na różnych zwolnieniach. Nie stać mnie na taki luksus.

Powiązane: Dzieci

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki