Przerwy w pracy mają być dłuższe i bardziej elastyczne. To jedna z propozycji zmian w poselskim projekcie ustawy zmieniającej Kodeks pracy. Tej samej, która ma wydłużyć okresy rozliczeniowe nawet do 12 miesięcy. Nie wszystkie propozycje posłów są niekorzystne dla zatrudnionych. Z uwagi na protesty niektóre dobre rozwiązania dla pracowników mogą zostać usunięte.

Image licensed by Ingram Image
Jedna z propozycji zawartych w kontrowersyjnej ustawie wbrew pozorom jest bardzo korzystna dla pracowników. Problem dotyczy dłuższych przerw w czasie pracy, np. dla osób, które muszą załatwić pewne sprawy w urzędach administracji publicznej, udać się do domu w celu odebrania paczki lub zwyczajnie załatwić jakąś pilną osobistą sprawę. Obecnie dopuszczalna przerwa w pracy niewliczana do czasu pracy wynosi 60 minut.
Dogadaj się z szefem
Zmiana zaproponowana przez posłów daje możliwość wydłużenia jej na pisemny wniosek pracownika. Pracodawca będzie mógł wniosek odrzucić. Niemniej to i tak duża zmiana. Otóż obecnie jest tak, że pracownik, który chce mieć dłuższą przerwę, po prostu musi się zwolnić z pracy biorąc np. urlop na żądanie. Ewentualnie „dogadać się” z szefem, ale wówczas dłuższa nieobecność ma charakter nieformalny, co może być niebezpieczne dla każdej ze stron. Np. w kwestii odszkodowania za wypadek w drodze do pracy na przerwie, której nie było.
![]() | » Związkowcy wyleją dziecko z kąpielą |
Pomysł posłów sprowadza się do tego, że pracownik będzie mógł zgłosić wniosek do pracodawcy, że potrzebuje np. 3 godzin na załatwienie swoich spraw. Gdy skończy będzie mógł wrócić do zakładu pracy i zwyczajnie odpracować swoją nieobecność. Proste, jasne i klarowne i aż dziw bierze, że takiej zmiany nie wprowadzono już dawno.
Kłopot polega na tym, że całkiem potrzebny przepis może przepaść, bo projekt ustawy ma wielu przeciwników z uwagi na inne zawarte w nim regulacje, np. wydłużenie okresów rozliczeniowych nawet do 12 miesięcy, co w efekcie może pozbawić pracowników wynagrodzeń za nadgodziny. M.in. o takim zagrożeniu informowały organizacje związkowe podczas wtorkowego strajku.
Wieczny konflikt
Uelastycznienie Kodeksu pracy to postulat zgłaszany zarówno przez pracodawców, jak i pracowników. Naturalnie obydwie strony mają inne potrzeby, zwykle przeciwstawne, stąd dochodzi do wielu nieporozumień, np. elastyczność dla pracodawców do zupełnie coś innego niż dla pracowników.
![]() | » Umowy śmieciowe będą oskładkowane? |
Pierwsi chcieliby, aby była ona tożsama z łatwością zwolnienia, zatrudnienia i delegowania pracowników. Z kolei zatrudnieni elastyczność pojmują jako proste dostosowywanie czasu pracy do swoich własnych potrzeb. Rząd jako trzecia strona musi godzić te dwie wiecznie zwalczające się siły. Nie jest to zadanie łatwe i prawdę mówiąc, prawie nigdy się nie udaje.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl

































































