W marcu EBC obniżył cenę pieniądza o pół punktu procentowego, sprowadzając ją do najniższego poziomu w historii, czyli 1,50%. Według sondażu agencji Bloomberga 49 z 55 ankietowanych ekonomistów spodziewa się dzisiaj cięcia o kolejne 50 pkt. bazowych. Ci sami eksperci mówią też, że będzie to koniec cyklu obniżek ceny pieniądza. Bowiem zarówno Jean-Claude Trichet jak i inni członkowie Rady EBC wielokrotnie z niechęcią wyrażali się o zerowych stopach procentowych.
Za dalszym luzowaniem polityki monetarnej przemawia rekordowo niska inflacja – według najnowszych danych Eurostatu w marcu wskaźnik HICP spadł do 0,6% r/r względem 1,2% miesiąc wcześniej. Większość ekonomistów uważa, że głęboka recesja, w jaką wpadła strefa euro, zahamuje wzrost cen i ustabilizuje wskaźniki inflacji na niskich poziomach. Tyle tylko, że niskie mierniki inflacji są przede wszystkim skutkiem tańszej ropy. I choć latem w skali roku możemy notować deflację, to ceny ropy na poziomie 50$ i wyższym już pod koniec roku zniwelują ten efekt.
W kontekście przyszłej inflacji warto też zwrócić uwagę na statystykę podaży pieniądza. Roczna dynamika tego wskaźnika maleje od lutego 2008 roku. Ale w lutym wzrost podaży pieniądza M3 niespodziewanie wyniósł 5,9% r/r, czyli tyle samo co przed miesiącem. Podczas łagodnej recesji z lat 2000-02 wskaźnik ten osiągnął minimum na poziomie 3,8%.
Ale argumenty przemawiające za zaprzestaniem łagodzenia polityki monetarnej raczej nie trafiają do władz EBC. Niektórzy członkowie tego gremium optują za rozpoczęciem skupu komercyjnych papierów dłużnych, co miałoby zwiększyć podaż pieniądza i udrożnić rynki kredytowe. Z powodu największej recesji od czasów II Wojny Światowej również eksperci OECD nawołują do użycia ilościowych metod łagodzenia polityki pieniężnej (ang. quantative easing). Rosną więc oczekiwania, iż EBC pójdzie drogą obraną w marcu przez Bank Anglii, Bank Japonii oraz amerykańską Rezerwę Federalną.
„Wcześniej czy później EBC podąży za Fed-em i zacznie kupować obligacje. Kupowanie długu korporacyjnego jest prostsze niż kupno obligacji skarbowych, więc ta ścieżka stawia mniejszy opór” – uważa Kit Juckes, analityk Royal Bank of Scotland, cytowany przez Bloomberga.
Unijne prawo zabrania bankom centralnym kupowania obligacji bezpośrednio od rządów, więc decyzja o kupowaniu ich na otwartym rynku również może wzbudzić kontrowersje. Poza tym większość banków centralnych państw UE (w tym polski NBP) ma zakaz finansowania deficytów budżetowych. Z drugiej strony kupno obligacji korporacyjnych może spotkać się z nieprzychylną reakcją Komisji Europejskiej, która powinna stać na straży równej konkurencji na unijnym rynku. Nabywanie długu przedsiębiorstw rodzi tez obawy o ryzyko kredytowe i stawia pytanie, kto weźmie na siebie odpowiedzialność za ewentualne straty.
K.K.



























































