Technologia rozproszonego rejestru (DLT) będzie w stanie obsłużyć wdrożenie cyfrowego pieniądza banku centralnego w strefie euro – takie są wyniki eksperymentu przeprowadzonego przez Bank Estonii wspólnie z 7 bankami centralnymi i EBC. System przetestowano pod dużym obciążeniem, bez większych problemów.


Jesienią 2020 r. specjalna grupa stworzona w ramach Eurosystemu rozpoczęła testy, które miały dać odpowiedź na pytanie, jak podejść od strony technologicznej do stworzenia systemu obsługującego cyfrowy pieniądz banku centralnego (CBDC) w Europie. Jednym z badanych wątków było wykorzystanie technologii rozproszonego rejestru (DLT, którego przykładem może być bitcoinowy blockchain). Bank Estonii opublikował właśnie raport podsumowujący przeprowadzony eksperyment.
Testy przygotowały wspólnie Eesti Bank (Estonia), Banco de Espana, Banca d’Italia, Deutsche Bundesbank, Latvijas Bank, De Nederlandsche Bank, Central Bank of Ireland, Bank Grecji oraz Europejski Bank Centralny. Skupiono się na trzech zagadnieniach:
- Skalowalności i wydajności systemu obsługującego transakcje cyfrowym pieniądzem.
- Połączeniu istniejących systemów e-ID (weryfikacji tożsamości) oraz podpisu elektronicznego z infrastrukturą, która miałaby być odpowiedzialna za obieg nowego rodzaju pieniądza.
- Możliwościom stopniowania prywatności w schemacie CBDC – od w pełni anonimowego systemu do rozwiązań spełniających wymagania regulacji o zapobieganiu praniu pieniędzy (AML).
Strefa euro w laboratorium
Stworzony na potrzeby eksperymentu system miał symulować niemal w pełni funkcjonalną infrastrukturę cyfrowego pieniądza banku centralnego wykorzystującą technologię rozproszonego rejestru. Bazował on na cyfrowych banknotach – strukturach danych o ustalonym, stałym nominale (od 1 eurocenta do 200 euro), nadanym numerze seryjnym i przypisanym właścicielu. Każdy z banknotów miał swój rejestr, w którym odnotowana jest historia posiadaczy, a rejestr ten z kolei został powiązany kryptograficznie z głównym rejestrem utrzymywanym w publicznie dostępnym łańcuchu bloków.
Taki dwuszczeblowy schemat, w którym za utrzymywanie rejestru banknotów odpowiedzialne są „bramy” (gateways) ma zapewnić wysoką wydajność systemu i liniową skalowalność. Dodawanie kolejnych „bram” zapewnia wzrost przepustowości infrastruktury cyfrowego pieniądza. W raporcie przedstawiono szereg dodatkowych technicznych szczegółów, m.in. rozwiązanie kwestii „rozmieniania e-banknotów” (gdy w transakcji są potrzebne inne nominały niż posiada użytkownik portfela) oraz przebieg transakcji (od uaktualnienia rejestru dla danego banknotu do odnotowania zmiany w głównym rejestrze w tzw. „rundach”).
System był w stanie obsłużyć ok. 10 tys. zleceń płatniczych (co odpowiadało ok. 56 tys. operacji na e-banknotach) w ciągu sekundy w środowisku, które symulowało istnienie 100 mln portfeli. 95 proc. transakcji zostało przetworzonych w ciągu 5 sekund (z uwzględnieniem całego procesu typowego dla CBDC). W dalszych testach sprawdzono także skalowalność rozwiązania, dodając kolejne „bramy”. Maksymalna osiągnięta przepustowość wyniosła 1,96 mln operacji na e-banknotach na sekundę. Bank Estonii wskazuje, że ślad węglowy testowanego systemu był jednocześnie niższy niż infrastruktury odpowiedzialnej za transakcje kartami płatniczymi.
Prywatność cyfrowego pieniądza będzie zależeć od ram prawnych
Jedną z często przywoływanych obaw dotyczących cyfrowego pieniądza banku centralnego jest zagrożenie dla prywatności użytkowników. Fizyczna gotówka nie pozostawia śladów po transakcjach, umożliwia anonimowe operacje. Gdyby miała zostać w przyszłości zastąpiona przez elektroniczny odpowiednik (o czym na razie nie ma mowy w deklaracjach nawet najbardziej zaawansowanych we wdrożeniu CBDC banków centralnych) wszystkie operacje na pieniądzu mogłyby być, przynajmniej teoretycznie, śledzone.
W cyfrowym świecie można odwzorować najbardziej cenione właściwości gotówki. Bitcoin, najpopularniejsza kryptowaluta, opiera się na publicznym rejestrze wszystkich transakcji, ale nie zawiera on odniesienia do tożsamości użytkowników poszczególnych portfeli. Kryptowaluty stawiające sobie za cel zapewnienie najwyższego poziomu anonimowości użytkowników (np. Monero) stosują bardziej zaawansowane mechanizmy. CBDC można skonstruować na wiele sposobów, a autorzy raportu wskazują, że decyzja o „konfiguracji prywatności” leży w gestii emitenta cyfrowego pieniądza.
W dokumencie przedstawiono, w ramach teoretycznych rozważań, kilka opcji technicznych dotyczących sposobu działania portfeli, identyfikacji użytkowników portfeli oraz zasad działania samego rejestru transakcji. Z kombinacji opcji można stworzyć zarówno monetarnego „Wielkiego Brata” (portfel utrzymywany przez instytucję finansową, która posiada do niego klucz prywatny, pełna identyfikacja przy uruchamianiu portfela, jeden niezmienny „adres” płatnika), jak i rozwiązanie zapewniające dość wysoki poziom prywatności (a la sieć Bitcoin, z portfelami niewymagającymi identyfikacji i np. jednorazowymi adresami dla każdej transakcji). W tej opcji zgodność z regulacjami dotyczącymi przeciwdziałania praniu pieniędzy nie byłaby jednak możliwa, wskazano w raporcie.































































