Liczba wizyt u psychologów i psychiatrów w 2023 roku wzrosła o 49 proc. rdr – wynika z danych centrum medycznego enel-med. Jednocześnie dane ZUS-u wskazują na zwiększoną liczbę zwolnień lekarskich z powodu problemów psychicznych i zaburzeń zachowania. W 2023 roku wpłynęło do niego 1,4 mln zwolnień "L4", czyli o prawie 9 proc. więcej niż rok wcześniej.


Aktualne dane o zdrowiu psychicznym pracowników odzwierciedlają ich rosnącą świadomość dotyczącą tego aspektu, a jednocześnie oznaczają ogromne koszty dla pracodawców. W przypadku specjalisty przebywającego na "L4" wynoszą one średnio jedno miesięczne wynagrodzenie, czyli 14 tys. zł brutto.
Dostęp do psychiatry na wagę złota
Jak twierdzi Alina Smolarek, dyrektorka HR w Centrum Medycznym enel-med, rosnąca świadomość wśród pracowników dotycząca zdrowia psychicznego i dostępnych narzędzi wsparcia w trudnych sytuacjach stawia przed firmami coraz większe wyzwania.
– W dzisiejszych czasach pracodawcy nie mogą być obojętni wobec tego faktu – uważa Alina Smolarek. – Konsultacje u psychiatry i psychologa, infolinia psychologiczna czy webinary na temat zdrowia psychicznego, obejmujące techniki relaksacyjne i radzenie sobie ze stresem, są istotnymi elementami wsparcia, których pracownicy coraz częściej oczekują od swoich pracodawców. Nie bez znaczenia pozostaje również rola kultury organizacyjnej, która powinna sprzyjać zdrowiu psychicznemu i dobremu samopoczuciu w miejscu pracy.
Coraz więcej problemów emocjonalnych
Według Światowej Organizacji Zdrowia depresja jest jednym z najczęściej występujących zaburzeń psychicznych na świecie. Aż 9 na 10 przypadków samobójstw powiązanych jest właśnie z nią.

Również w Polsce jest to coraz większy problem. Na podstawie danych enel-med można zaobserwować dynamiczny wzrost zapotrzebowania na usługi z zakresu psychologii i psychiatrii. W 2022 roku liczba wizyt u psychiatry i psychologa wzrosła niemal o jedną trzecią w ujęciu rocznym (+32 proc. rdr), a w 2023 roku niemal o 49 proc. rdr.
– Wzrost liczby wizyt u psychologów i psychiatrów o połowę w ciągu jednego roku jest alarmujący i sugeruje, że coraz więcej osób doświadcza trudności emocjonalnych lub problemów psychicznych – uważa Sylwia Bartczak, psycholog w Centrum Medycznym enel-med. – To sygnał dla nas wszystkich, że zdrowie psychiczne staje się coraz ważniejszym zagadnieniem społecznym, któremu należy poświęcić większą uwagę i zasoby. Dane potwierdzają, że społeczeństwo staje się coraz bardziej otwarte na rozmowy o zdrowiu psychicznym i szuka sposobów na jego poprawę. Ważne, aby osoby potrzebujące wsparcia mogły je otrzymać w odpowiednim czasie i miejscu.
Rośnie liczba zwolnień lekarskich
Według specjalistów niedociągnięcia w zakresie dbałości o zdrowie psychiczne w miejscu pracy mogą objawiać się poprzez zwiększenie liczby dni na zwolnieniu lekarskim spowodowanych obniżeniem nastroju czy stresem. Z ostatnich danych ZUS wynika, że w ubiegłym roku lekarze wystawili ponad 1,4 mln zwolnień lekarskich z powodu zaburzeń psychicznych i zaburzeń zachowania. To o 9 proc. więcej niż rok wcześniej.
Wśród jednostek chorobowych będących główną przyczyną wystawiania zaświadczeń lekarskich z tytułu zaburzeń psychicznych i zaburzeń zachowania były reakcja na ciężki stres i zaburzenia adaptacyjne (477,6 tys. zaświadczeń), epizod depresyjny (251,6 tys. zaświadczeń) i inne zaburzenia lękowe (246 tys. zaświadczeń).
Kosztowne nieobecności
Zwolnienia z powodu zaburzeń psychicznych i emocjonalnych to również problem finansowy dla przedsiębiorstw, które ponoszą bardzo wysokie koszty związane z nieobecnością członków zespołu. Dotyczy to zarówno wypłaty wynagrodzenia za pierwsze dni zwolnienia, jak i tych związanych z czasowym obsadzeniem wakatów.
– Problemy ze zdrowiem psychicznym wiążą się średnio z miesięcznym zwolnieniem, czyli jednym nieefektywnym wynagrodzeniem po stronie pracodawcy – mówi Alina Smolarek. – Przy średniej pensji specjalisty wynoszącej zgodnie z Raportem Płacowym firmy Antal 14 tys. comiesięczny koszt dla firmy to ponad 17 tys. zł brutto. W przypadku, gdy taki pracownik idzie na miesięczne "L4", pracodawca ponosi koszt w wysokości 80 proc. tej kwoty, czyli 14 tys. zł. Ale to nie wszystko. W takiej sytuacji często płacimy również za nadgodziny innych pracowników, bo zniknięcie pracownika sprawia, że w zespole jest więcej pracy.
























































