W sześciu powiatach na terenie Lubelszczyzny zawyły syreny alarmowe w związku z zagrożeniem atakiem z powietrza – poinformował w niedzielę Lubelski Urząd Wojewódzki. Służby weryfikują zgłoszenia o potencjalnych hukach.


Rzecznik wojewody lubelskiego Marcin Bubicz potwierdził PAP, że w związku z zagrożeniami uderzenia z powietrza alert RCB został wysłany do sześciu powiatów: włodawskiego, łęczyńskiego, świdnickiego, Chełma, chełmskiego, krasnostawskiego. W tych powiatach zostały uruchomione syreny alarmowe.
Alert RCB o zagrożeniu z powietrza trwał kilkadziesiąt minut i został odwołany ok. godz. 5.00.
- System wczesnego ostrzegania i alarmowania ludności został uruchomiony kwadrans po godzinie czwartej, a komunikat z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa o odwołaniu alarmu przyszedł o godz. 5.00 - sprecyzował rzecznik.
Dopytywany o ewentualny upadek nieznanych obiektów na terenie regionu odparł, że do służb docierają zgłoszenia o potencjalnych hukach, czy wybuchach. - Są one poważnie traktowane i weryfikowane, ale te zgłoszenia, które dotarły do naszych służb, nie znalazły potwierdzenia - podkreślił.

Mieszkańcy woj. lubelskiego i podkarpackiego otrzymali w niedzielę po godz. 4.00 nad ranem alert RCB o rosyjskim ataku powietrznym na terenie Ukrainy i operowaniu polskiego lotnictwa. Następnie ostrzeżenie o zagrożeniu atakiem z powietrza trafiło do mieszkańców sześciu wspomnianych powiatów.
DORSZ poinformował w niedzielę, że w związku z aktywnością odrzutowych bezzałogowych statków powietrznych Federacji Rosyjskiej, wykonujących uderzenia na terytorium Ukrainy, rozpoczęło się operowanie lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej.
Jak dodano, uruchomiono niezbędne siły i środki pozostające w jego dyspozycji. Naziemne systemy obrony powietrznej oraz rozpoznania radiolokacyjnego osiągnęły stan gotowości.
Działania te mają charakter prewencyjny i są ukierunkowane na zabezpieczenie przestrzeni powietrznej oraz jej ochronę, zwłaszcza w rejonach przyległych do zagrożonych obszarów.
Dowództwo Operacyjne RSZ monitoruje bieżącą sytuację, a podległe siły i środki pozostają w gotowości do natychmiastowej reakcji.
Zełenski: Ataki Rosji trwają przez całą sobotę
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował w sobotę, że przez cały dzień Rosja atakuje z powietrza cele na ukraińskim terytorium. We wpisie na X podkreślił, że od rana wystrzelono ok. 500 dronów. Wcześniej Kijów przekazał, że w nocnych i porannych atakach Rosji zginęły co najmniej cztery osoby.
„Rosjanie przenieśli tę wojnę z linii frontu, gdzie nie potrafią osiągnąć sukcesu, na grunt gospodarczy, a ich taktyka jest skrajnie prymitywna: niszczą każdy obiekt, który pomaga ludziom przetrwać w warunkach wojennych” - napisał Zełenski.
Dodał, że rosyjskie wojska „niszczą magazyny żywności i stacje benzynowe, zakłady farmaceutyczne i zwykłe pociągi pasażerskie, budynki mieszkalne i firmy cywilne”.
Zełenski podkreślił, że celem ataków rosyjskiej armii są też m.in. zagraniczne firmy, jak huta w Krzywym Rogu, należąca do indyjskiego koncernu ArcelorMittal; wymienił też zakład amerykańskiej firmy produkującej olej słonecznikowy oraz polską fabrykę armatury hydraulicznej. Chodzi o zakład firmy Cersanit w obwodzie żytomierskim, na północy kraju.
Wcześniej zarówno prezydent Ukrainy, jak i lokalne ukraińskie władze przekazały, że w nocnych i porannych atakach Rosji na 10 ukraińskich regionów zginęły co najmniej cztery osoby, a kilkadziesiąt zostało rannych.
Poważne zniszczenia odnotowano też w obwodzie odeskim oraz w Kijowie. W samej Odessie rosyjskie rakiety i drony poważnie uszkodziły kilka budynków mieszkalnych. Gubernator regionu Oleg Kiper poinformował, że rannych zostało co najmniej 35 osób, w tym pięciomiesięczne niemowlę.
(PAP)
gab/ agzi/


























































