Po dwóch znakomitych dla złota latach rok 2021 zapowiada się równie dobrze. A raczej należałoby powiedzieć, że zapowiada się równie źle, co powinno premiować królewski metal ponad papierowe aktywa.


W rok 2020 wchodziliśmy ze złotem po nieco ponad 1 500 USD/oz., czyli jakieś niespełna sześć tysięcy złotych za uncję trojańską. Świat obawiał się wtedy nie jakiegoś egzotycznego chińskiego wirusa, lecz kryzysu naftowego wywołanego bardzo prawdopodobnym wówczas atakiem USA na Iran. Z wojny na Bliskim Wschodzie na szczęście nic nie wyszło, za to epidemia Covid-19 zdruzgotała światową gospodarkę i rynki finansowe.
Początkowo złoto zachowywało się tak, jak powinno, tj. wyraźnie podrożało w reakcji na globalną recesję i decyzje władz. Ale w marcu ceny kruszcu załamały się, spadając z ponad 1700 do 1450 USD/oz. Nie była to jednak tyle ucieczka inwestorów od złota, co efekt desperackiego poszukiwania gotówkowej płynności przez zlewarowanych inwestorów. I podobnie jak jesienią 2008 roku na rynku fizycznego złota pojawiły się niedobory wynikające zarówno z podwyższonego popytu, jak i zerwania globalnych łańcuchów dostaw.
Jeszcze większe "baty" tradycyjnie już zebrało srebro, podczas marcowej paniki spadając w rejon 11 USD za uncję, czyli do najniższych poziomów od 11 lat. Rynkowe anomalie szybko dobiegły końca i wkrótce ceny metali szlachetnych zaczęły odjeżdżać w górę wykresów, reagując na bezprecedensową falę kreacji pieniądza przez banki centralne. Sama tylko Rezerwa Federalna wykreowała z powietrza ponad cztery biliony dolarów, czemu towarzyszyła ekskluzja długu publicznego i korporacyjnego w USA. Pożądany do niedawna dolar zaczął szybko tracić na wartości. Fala pieniędzy płynących zarówno na rynek fizycznego złota bulionowego, jak i do funduszy ETF sprawiła, że na początku sierpnia nominalne ceny złota podbiły rekord z 2011 roku i po raz pierwszy w historii przekroczyły poziom 2000 USD/oz.
Przeczytaj także
Wsparciem dla cen złota była nie tylko słabość dolara napędzana skrajnie ekspansywną polityką fiskalną i monetarną w Ameryce. Równocześnie sztuczne zaniżenie stóp procentowych do zera lub nawet poniżej zera sprawiło, że obligacje skarbowe w zasadzie przestały pełnić funkcję przechowania siły nabywczej pieniądza. Na tym polu konkurencją dla złota czy srebra pozostały jedynie nieruchomości i kryptowaluty z bitcoinem na czele. Realnie ujemne stopy procentowe i szacowana na przeszło 18 bilionów dolarów sterta nominalnie ujemnie oprocentowanego długu stanowiły i wciąż stanowią fundamentalne wsparcie dla wycen metali szlachetnych.
Mimo to od początku sierpnia do końca listopada na rynku złota trwała korekta, której monotonię kilkukrotnie przerwały jednodniowe, ostre spadki. Grudzień przyniósł jednak powrót do trendu wzrostowego i dzięki temu złoto zakończyło 2020 rok wyceniane na blisko 1900 USD za uncję. W ujęciu dolarowym oznaczało to całoroczną zwyżkę o niebagatelne 24,4% po wzroście o 18,9% rok wcześniej. Patrząc przez pryzmat polskiego złotego, żółty metal podrożał o ponad 23%, kończąc rok na poziomie przeszło siedmiu tysięcy złotych za uncję.
Jeszcze lepszy wynik dowiozło srebro, które w 2020 roku zyskało ponad 47% (w ujęciu dolarowym). Notowania i tak już ekstremalnie drogiego palladu podniosły się o 28,5% (po wzroście o 60% w 2019 r.), a ceny platyny poszły w górę o przeszło 10%. Ta ostatnia wreszcie dała sygnał gotowości do zakończenia trwającej 9 lat głębokiej bessy.
Co mówią prognozy analityków?
Rynkowi analitycy nie są jednak przekonani do złota. A przynajmniej nie co do pozytywnych perspektyw żółtego metalu w 2021 roku. Mediana 16 prognoz znajdujących się w bazie Bloomberga na koniec grudnia zakładała, że w rok 2021 złoto zakończy przy kursie 1 900 USD za uncję. Co więcej, rozrzut prognoz jest stosunkowo niewielki. Po wyeliminowaniu dwóch skrajnie niskich i dwóch skrajnie wysokich przewidywań otrzymujemy przedział od 1790 do 2090 USD /oz.
| Prognozy cen złota na koniec okresu | ||||
|---|---|---|---|---|
| Instytucja | Q1 21 | Q2 21 | Q3 21 | Q4 21 |
| Emirates NBD |
1 750 | 1 700 | 1 650 | 1 600 |
| Natixis | 1 820 | 1 865 | 1 850 | 1 710 |
| Intesa Sanpaolo | 1 820 | 1 810 | 1 800 | 1 790 |
| Landesbank Baden-Wuerttemberg | 1 925 | 1 900 | 1 850 | 1 800 |
| Westpac Banking | 1 860 | 1 860 | 1 837 | 1 825 |
| MPS Capital Services Banca per le Imprese | 1 950 | 2 000 | 1 900 | 1 850 |
| Market Risk Advisory | 1 900 | 1 875 | 1 850 | 1 850 |
| CIMB Thai Bank | 1 850 | 1 950 | 2 000 | 1 900 |
| CIMB | 1 850 | 1 950 | 2 000 | 1 900 |
| BNP Paribas | 1 890 | 2 010 | 1 960 | 1 910 |
| ABN AMRO Bank | 1 913 | 1 938 | 1 963 | 1 988 |
| Deutsche Bank | 1 875 | 1 950 | 2 000 | 2 000 |
| Prestige Economics | 1 950 | 1 975 | 2 000 | 2 025 |
| Capital Economics | 2 015 | 2 040 | 2 065 | 2 090 |
| Commerzbank | 1 900 | 2 000 | 2 000 | 2 100 |
| Incrementum | 2 000 | 2 122 | 2 088 | 2 300 |
| Źródło: Bloomberg. | ||||
Niemalże tradycyjnie już najbardziej pozytywnie nastawieni do złota są eksperci z Incrementum AG, prognozujący 2 300 USD za uncję złota na koniec 2021 roku. Nowe rekordy wróżą też analitycy niemieckiego Commerzbanku. Po stronie sceptyków prym wiodą progności z Emirates NBD, spodziewający się spadku cen złota do 1600 USD/oz. Negatywnie do kruszcu nastawieni są także ludzie z Natixis, obstawiający spadek do 1710 USD/oz.
Co może przynieść rok 2021?
Styczeń 2021 roku przyniesie całkowitą zmianę władzy w USA („niebieska fala”). Po wyborczej „dogrywce” w Georgii Partia Demokratyczna uzyska pełnię władzy, kontrolując Biały Dom i obie izby Kongresu. To otwiera drogę do bardzo nieodpowiedzialnej polityki gospodarczej w wykonaniu socjalistów. Zapewne czekają nas kolejne „pakiety fiskalne” realizowane w ciężar i tak już monstrualnego długu publicznego. Liczone w bilionach USD deficyty fiskalne Ameryki będą najprawdopodobniej w znacznej części finansowane bezpośrednim „dodrukiem” dolara (QE) przez Rezerwę Federalną. W tym celu Fed może zwiększyć program skupu obligacji, w ramach którego monetyzuje zadłużenie federalne.
W Stanach Zjednoczonych będzie to oznaczać reflację (czyli politykę wzrostu inflacji), której – przynajmniej w krótkim terminie – może towarzyszyć nieco silniejszy wzrost gospodarczy. Jednak na dłuższą metę polityka szprycowania gospodarki fiskalnymi i monetarnymi sterydami zapewne obniży realny wzrost PKB, podbije inflację i osłabi dolara. A to wszystko w otoczeniu coraz bardziej ujemnych realnych stóp procentowych, ponieważ stopy nominalne w Ameryce będą zamrożone w dającej się przewidzieć przyszłości. To kombinacja idealnie sprzyjająca wyższym cenom złota. Metale szlachetne i kryptowaluty powoli stają się jedyną sensowną alternatywą dla skrajnie przewartościowanych obligacji i amerykańskich akcji.
Do tego dość prawdopodobne jest nasilenie się tendencji ucieczki od dolara, którą obserwujemy już od dobrych kilku miesięcy. Prawdopodobnie w marcu 2020 roku zakończył się 6-letni „cykl dolarowy”, co sugerowałoby słabszego dolara w perspektywie kolejnych kilku lat. Spadek wartości USD sprawia, że złoto staje się tańsze dla inwestorów spoza USA. Stąd też wynika ujemna korelacja między siłą amerykańskiej waluty a dolarowymi cenami złota.
Co musiałoby się stać, aby złoto zawiodło?
Przedstawiony powyżej ciąg wydarzeń stanowi mój scenariusz bazowy. Jednakże nikt nie zna przyszłości i nikt nie posiada zdolności jej trafnego przewidywania. Warto więc zadać sobie pytanie odwrotne: co musiałoby się stać, aby trwająca na rynku złota hossa uległa zakończeniu w 2021 roku?
Jestem w stanie wyobrazić sobie trzy scenariusze, w których ceny złota zakończyłyby rok niżej, niż go rozpoczęły. Pierwszy zakłada nagłe ustąpienie pandemii Covid-19 lub porzucenie przez władze polityki lockdownów niszczących gospodarkę. To pozwoliłoby znacząco poprawić perspektywy gospodarcze na lata 2021-22 i zredukowałoby popyt na bezpieczne aktywa.
Druga opcja zakłada równie gwałtowne otrzeźwienie decydentów w bankach centralnych. Powell i spółka zreflektowaliby się, że polityka zerowych stóp procentowych i „drukowania” pieniądza prowadzi donikąd. Zakończenie (lub choćby ograniczenie) QE i sensacyjna podwyżka stóp procentowych wywróciłyby wszystkie scenariusze, umocniłyby dolara i zdołowały notowania złota. Ale prędzej doczekamy się załogowej misji na Marsa, niż zobaczymy Fed podnoszący stop procentowe przy niskiej lub umiarkowanie wysokiej inflacji CPI.
Jest jeszcze trzecia możliwość, w której dolarowe notowania złota mogłyby spaść. To scenariusz umiarkowanie deflacyjny, w ramach którego nasilenie się globalnej recesji doprowadziłby do jeszcze jednego runu do dolara, co w konsekwencji mogłoby obniżyć ceny kruszcu wyrażone w tej walucie. Ale w tym scenariuszu wartość złotego zapewne mocno by ucierpiała, więc z punktu widzenia inwestora z Polski raczej nie jest to scenariusz „tańszego złota”.






























































