REKLAMA
ZAGŁOSUJ

"Chiński Uber" ugina się pod presją Pekinu. Wyjedzie z giełdy w USA

Maciej Kalwasiński2021-12-03 09:25, akt.2021-12-03 15:45analityk Bankier.pl
publikacja
2021-12-03 09:25
aktualizacja
2021-12-03 15:45
"Chiński Uber" ugina się pod presją Pekinu. Wyjedzie z giełdy w USA
"Chiński Uber" ugina się pod presją Pekinu. Wyjedzie z giełdy w USA
fot. TINGSHU WANG / / Reuters

Po raptem kilku miesiącach od debiutu na Wall Street Didi poinformowało, że zamierza opuścić giełdę w USA i zadebiutować na parkiecie w Hongkongu. "Chiński Uber" ugina się pod presją Pekinu, który obawiał się, że Amerykanie mogą uzyskać od spółki wrażliwe informacje. Bezpieczeństwo danych jest jednym z filarów bezpieczeństwa narodowego - uważają władze Państwa Środka.

Didi Global zadebiutowała na giełdzie w Nowym Jorku 30 czerwca tego roku. Pozyskała od inwestorów 4,4 mld dol., a jej kapitalizacja w szczytowym momencie dzień po IPO przekraczała 80 mld dol. Radość inwestorów trwała jednak bardzo krótko, bo szybko okazało się, że spółka znalazła się na cenzurowanym w Pekinie. "Chiński Uber" zdecydował się na listing w USA pomimo nacisków chińskich władz, które oczekiwały od spółki poddania się "przeglądowi cyberbezpieczeństwa". Jako że wynik takiego badania mógł być właściwie tylko jeden - firma gromadzi wiele danych uznawanych za wrażliwe - nie ma się co dziwić, że zarządzający Didi chcieli przyspieszyć debiut, by pozyskać pieniądze od inwestorów, licząc, że ujdzie im to na sucho, bo Pekin uzna, że "mleko się już rozlało".

Srodze się przeliczyli. Kilka dni po debiucie spółki chińskie władze nakazały usunięcie ponad 20 jej aplikacji ze sprzedaży. Zakazały również Didi przyjmowania nowych użytkowników. Argumentowano, że firma nielegalnie zbierała i wykorzystywała dane osobowe. W ostatnich kilkunastu miesiącach Pekin zaostrzył kontrolę nad sektorem prywatnym, szczególnie firmami z sektora technologicznego, oraz wprowadził nowe regulacje dot. prywatnych danych.

Z usług "chińskiego Ubera" korzysta za Murem kilkaset milionów osób rocznie. Spółka dysponuje ich numerami telefonów (w Chinach przyporządkowanych do imienia i nazwiska) oraz danymi dot. tras przejazdów, a więc np. często odwiedzanych miejsc - adresami domu czy pracy. Jak podaje "The Wall Street Journal", sami użytkownicy dzielą się taki informacjami, jak płeć, wiek czy miejsce zatrudnienia. Z kolei kilkanaście milionów kierowców przekazuje Didi dane dot. samochodu, swojej przeszłości kryminalnej czy konta w banku. Kamery i mikrofony w autach nagrywają rozmowy użytkowników. Ponadto, spółka zbiera informacje na temat ruchu ulicznego.

Nie dość, że dane te znajdują się w rękach spółki prywatnej, to jeszcze zdecydowała się ona na debiut na parkiecie w USA. Pekin uważa dane za kluczowe aktywo, bez którego nie można mówić o bezpieczeństwie narodowym. Chińskie władze boją się, że amerykańskie regulacje giełdowe zmuszą notowane tam chińskie spółki do przekazania danych (także dot. zakresu "współpracy" z organami państwowymi) w ręce Amerykanów.

Biznes zza Muru dość swobodnie traktuje zasady księgowości, co absolutnie nie przystoi spółkom publicznym. Do tej pory Chińczycy starali się unikać audytu swoich dokumentów przez amerykańskiego regulatora. W końcu jednak ta degrengolada musi dobiec końca. Wczoraj SEC (regulator amerykańskiego rynku) sfinalizował prace nad wdrożeniem przepisów uchwalonych w ubiegłym roku przez Kongres USA, zgodnie z którymi spółka niepoddająca się audytowi przez trzy lata z rzędu będzie mogła zostać usunięta z parkietu. Nie sposób nie odczytać decyzji Didi jako ruchu wyprzedzającego. Warto też zauważyć, że "finansowy decoupling" cieszy się poparciem tak w Pekinie, jak i Waszyngtonie.

Didi poinformowała w czwartek, że opuści NYSE i zadebiutuje na giełdzie w Hongkongu, nie podając uzasadnienia decyzji. Obecna kapitalizacja spółki przekracza 37 mld dol. - od debiutu 5 miesięcy temu cena akcji spadła o 44 proc.

Bloomberg

Władze Didi zapewniają, że walory z amerykańskiej giełdy "będą wymienialne na swobodnie zbywalne akcje spółki na innej uznanej międzynarodowo giełdzie papierów wartościowych".

Kwadrans po otwarciu piątkowych notowań akcje spółki tracą blisko 8 proc.

Źródło:
Maciej Kalwasiński
Maciej Kalwasiński
analityk Bankier.pl

Analityk i redaktor prowadzący działu Rynki Bankier.pl. Zajmuje się międzynarodowymi stosunkami gospodarczymi, ze szczególną uwagą analizuje sytuację gospodarczą Chin. Dba, by Bankier.pl pozostawał źródłem najważniejszych i najbardziej interesujących informacji ze świata i Polski, przedstawionych w przystępny i zrozumiały sposób.

Tematy
Nawet 360 zł z Kontem 360° w Banku Millennium

Nawet 360 zł z Kontem 360° w Banku Millennium

Komentarze (1)

dodaj komentarz
jenak
Zimna wojna w białych rękawiczkach.

Kto czyim wasalem?

Powiązane: Chiny - Analizy i komentarze

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki