Przed wyborami samorządowymi powrócił gorący temat zaniżania cen paliw na stacjach benzynowych, który żył w mediach m.in. przed wyborami parlamentarnymi w 2011 roku. Ceny paliw na stacjach miałyby być celowo utrzymywane na niższych poziomach przed wyborami samorządowymi przez zależne od państwa koncerny paliwowe. Choć tego, jak jest naprawdę, nie dowiemy się oficjalnymi kanałami, sprawdziliśmy dostępne dane, aby każdy mógł wyciągać własne wnioski.


Z najnowszych danych na temat średnich cen paliw opublikowanych w ostatni piątek przez Biuro Maklerskie Reflex wynika, że średnia cena benzyny bezołowiowej 95 (PB95) na stacjach benzynowych jest niewiele niższa od średniej ceny oleju napędowego (ON). Za litr PB95 płaciliśmy średnio 5,13 zł, natomiast za litr ON 5,17 zł. To oznacza, że kierowca płaci przeciętnie o 0,7 proc. więcej za olej niż za benzynę. To anomalia na polskim rynku, na którym z reguły to benzyna 95 jest droższa od oleju napędowego.
Uważni obserwatorzy zauważyli natomiast, że znacznie większa jest różnica w cenach hurtowych paliw (z rafinerii PKN Orlen i Lotos). Z danych BM Reflex wynika, że litr benzyny 95 w hurcie kosztuje średnio 4,063 zł netto (bez podatku VAT). Jeśli dodamy do tego VAT, cena wyniesie 4,997 zł za litr. Natomiast litr oleju napędowego kosztuje średnio w hurcie 4,314 zł netto, a z podatkiem VAT 5,306 zł. Tym samym różnica wynosi tutaj aż 6,2 proc., a dodatkowo cena hurtowa przewyższa cenę detaliczną. BM Reflex publikuje także dane o marżach detalicznych, jakie osiągają stacje benzynowe na sprzedaży poszczególnych paliw. Z danych tych wynika, że stacje benzynowe zarabiają na sprzedaży PB95 11 groszy na litrze, ale już na sprzedaży oleju napędowego ponoszą stratę w wysokości 11 groszy. Czyżby było coś na rzeczy?
Z danych o marży detalicznej wynika, że to cena oleju napędowego jest najbardziej podejrzana o granie roli kiełbasy wyborczej. Na podstawie dostępnych danych postanowiliśmy sprawdzić, jak sytuacja w cenach hurtowych i detalicznych ON przedstawiała się w dłuższym okresie. Do porównań wzięliśmy dostępne na stronach internetowych PKN Orlen ceny hurtowe oleju napędowego, do których dodaliśmy 23 proc. podatku VAT. Dane te zestawiliśmy ze średnimi cenami detalicznymi oleju napędowego w Polsce, jakie co tydzień publikuje BM Reflex. Najlepszym sposobem porównania obu wartości było naszym zdaniem policzenie procentowej różnicy pomiędzy cen detaliczną a ceną hurtową. Choć koncerny paliwowe udzielają od cen hurtowych rabatów, to nie wiemy, jakiej wielkości są to rabaty i nie możemy ich uwzględnić w naszych obliczeniach. Zakładamy jednak, że ich wielkość znacząco się nie zmienia w czasie.
Przeczytaj także
Wynik naszych obliczeń, które obejmują okres od początku 2016 roku do teraz, przedstawiamy na poniższym wykresie. Wyraźnie widać, że w tym roku po raz pierwszy od przynajmniej 3 lat różnica pomiędzy ceną hurtową a detaliczną oleju napędowego jest ujemna. Po raz pierwszy ujemną różnicę zanotowaliśmy w tygodniu zakończonym 6 września, potem był jedne niewielki „wyskok” na poziomy dodatnie, by różnica szybko przekroczyła poziom -2 proc.

A jak na tę sytuację patrzą eksperci? „Z analizy cen hurtowych i poziomu marży detalicznej dla oleju napędowego i benzyny PB95 wynika, że ta różnica (w cenie ON i PB95 – przyp. red.) już wcześniej powinna być widoczna na stacjach i w znacznie wyższej skali niż obecnie” – tłumaczy Urszula Cieślak z BM Reflex . „To, że różnica między cenami SPOT w hurcie (ceny hurtowe w rafineriach – przyp. red.), a cenami na stacjach nie przekłada się proporcjonalnie, wynika miedzy innymi z faktu, że ceny SPOT są cenami bazowymi, od których stosowane są upusty rynkowe uzależnione od ilości odbieranego produktu, lokalizacji bazy paliw, z której następują odbiory, a z drugiej strony od otoczenia rynkowego stacji paliw i lokalnej konkurencji” – dodaje Cieślak.
Sam PKN Orlen tłumaczy, że „ceny hurtowe przekładane są na ceny detaliczne z opóźnieniem i czasami dochodzi do sytuacji, że rynek detaliczny nie zawsze zdąży zareagować na krótkotrwałe wzrosty cen hurtowych, które są powiązane ze zmiennością makro - notowaniami paliw i kursu dolara” – taką informacje otrzymaliśmy z biura prasowego. Przypomnijmy jednak, że sytuacja ma miejsce od co najmniej półtora miesiąca.
„PKN Orlen na rynku detalicznym monitoruje ceny konkurencji i swoją ofertę dostosowuje do otoczenia konkurencyjnego. W sytuacji znaczącego podniesienia ceny na naszych stacjach, rynek zareagowałby spadkiem sprzedaży” – wyjaśnia dalej biuro prasowe koncernu. Jak jednak twierdzi Urszula Cieślak, to właśnie poziom cen na stacjach PKN Orlen stanowi punkt odniesienia dla większości operatorów działających lokalnie. „Zwyczajowo stacje niezależne czy przymarketowe oferują paliwa w niższych cenach. Dzisiaj, aby pozostać konkurencyjnymi, rezygnują z własnej marży” – konkluduje ekspert BM Reflex. Wynika to ze znacznego udziału państwowych koncernów w rynku detalicznym paliw. Jak informuje raport Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego, w 2017 r. PKN Orlen i Lotos kontrolowały 34,2 proc. rynku stacji.
Marcin Dziadkowiak



























































